Spór między J. Kaczyńskim a L.Dornem. Brzmi jak corrida, tyle że JK nie byk. Podogonie ledwie. W sporze tym, Dorn powiada tak: „Jarosław Kaczyński blokuje rozwój partii i ją wyjaławia”. No tak. Kacyk. I proszę złośliwie mi tu nie przekręcać na - kucyk.
Dla mnie to tak oczywista prawda, jak to, że Słońce świeci. Kiedyś był spór polemiczny na różnych łamach i reszta twierdziła wtedy, że Dorn wróci na kolanach i się nie przeciwstawi. Ja jeden oceniłem Go inaczej. I dzisiaj to się potwierdziło. Mówienie prawdy było zawsze rzeczą trudną. Z reguły funkcjonowały w obiegu tzw. prawdy wygodne. Wygodne dla głoszących je. Każdy polityk ma ich, /takich/, w zanadrzu tuziny. Oczywiście, żadna z nich nie ma związku z prawdą uniwersalną, są ledwie na użytek. Wewnętrzny, polityka, lub danej partii. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że sam szyld już się chwieje.
PiS.
Zaczyna pospolicieć i niezadługo niczym się nie będzie różnił od Lewo i Sprawiedliwość, nazwy, którą kiedyś wymyśliłem wyśmiewając odbudowę lewicy. Transformację. Ale oni chyba jeszcze wrócą do PZPR NEWSYEAR, jako że Newsweek już jest.
A tak ogólnie, to /same/ dzisiejsze tytuły są porażające. "Jak prezydent chciał podróżować, mógł zostać premierem" /bo premier jest od polityki zagranicznej/ , - mówi S. Niesiołowski.
I to też z katalogu prawd wygodnych. Bo jak Tusk wygra wybory prezydenckie i Platforma nadal będzie rządziła, nie będzie problemów z prezydenckimi podróżami. Więcej. Stawiam funta przeciwko kłakom, że w podróże pod tytułem „uprawianie polityki zagranicznej”, będzie wtedy jeździł nie premier, a właśnie prezydent.
Idą bale. W Polsce robi się rautowo. Jak przed 39. Media podniecają się tym, czy J. Kaczyński obedrze ze skóry pingwina, czyli – ubierze frak.
I dalej, - „Zakonnik namawia wiernych do seksu”. Rozumiem zatem, że jego samego nie trzeba /byłoby/ namawiać. Oczywiście. Przez seks do raju. Do kompletu. Prawd wygodnych.


Komentarze
Pokaż komentarze