beautyfool beautyfool
37
BLOG

61. Wierszyk poligamiczny

beautyfool beautyfool Polityka Obserwuj notkę 1
wierszem również potrafię:  

Wierszyk poligamiczny

 

Czy jakiś chochlik to w obu drzemie?

Śmieszny prezydent i śmieszny premier,

DonBezparDonek, oraz brat brata

Wzięli się za łby na oczach świata.

I każdy rację swoją w swym czuje

Dodam: jedynie móżdżek szwankuje

Ściślej, - rozumy, dwa bez wyjątku,

/mój trzeci, żeby nie zgubić wątku/.

Po komentarzach tylu „chwalebnych”

żaden już nowy nie jest potrzebny

wszystko wiadomo, więc wniosek zgłaszam

by powiedzieli sobie – przepraszam.

Na oczach ludu, w telewizyji

i bez wciągania radia Maryji.

Tylko, kto pierwszy? /jak z samolotem/

Bo każdy chciałby powiedzieć potem

Czy jako drugi, pierwszy to wtedy

Kiedy swą ważność stawia /w dyskredyt/.

Idiotyzm, czy też, to sedno sporu,

Do przyspieszonych wiodą wyborów

Taki są chętki. Władza ma limit

Lecz co, wybierać znów między nimi?

Toż ośla łąka i abnegacja

Cała wyborcza ta pozoracja

Ta profrustracja, rodzaj przymierza

Kto zechce losy swoje powierzać

Tak niestosownym i niepoważnym?

Czy to się znajdzie taki odważny?

Ja komentator, patrzący z boku

Pytam, gdzie znaleźć takich tłumoków

Co zagłosują tu bez oporu

Na któregoś z tych, - terminatorów.

A do terminu ich, na naukę

Niech zapoznają się z politrukiem

Co im wyłoży sens polityki

Jak podstawowy kurs gramatyki.

Potem dopiero od nowa w szranki

Jak zrozumieją, pany - kochanki

Że żaden nie jest – żadną personą

I – żadna wieczność czy nieskończoność

W tej politycznej, - ich, perspektywie

Co tu niniejszym świadczę prawdziwie.

Sam nie seplenię, ani nie reram

Dlatego obca wszelka kariera

Mnie, pisarkowi i czystomowcy

Tam, w politykach, są zawodowcy

Uformowani, po prostu kasta

W których wódz /wodze/, wszystkich przerasta.

Gdyby ustawił ichże pod sznurek

Do głów obcięcia /czyt. – koafiurek/

Za ich wybryki, co dokazali

Tylko dwóch wielkich tam się ocali.

Czym jest więc wielkość, powiedzieć muszę.

Wielkość jest, myly, mniejszym korpusem.

Corpus delicti, ten dowód winy

Widać naocznie, z takiej przyczyny

Że jest istotność, /choć drobny szczegół/

Bo zawsze stoją w pierwszym szeregu.

Wrócę do sporu. Mocno obśmiany

Jako że ro/zbawił wszystkie stany

Którym go dano już na śniadanie:

Że u nas rządzi, kto wcześniej wstanie.

Więc, chcesz być wielki, nie gustuj we śnie

Nie leń się, nie śpij, a wstawaj wcześnie.

Co do postury, - rzecz drugorzędna

Niekiedy, rzekłbym, jest ona zbędna

Co wykazują przeróżne fakty.

Ja wam to mówię. Praktyk-dydaktyk.

Lecz, tak bez puenty skończyć? Nijako

A więc, przypatrzmy się tym wybrakom:

Fotel im pachnie, fotel ich nęci

Bo potem nawet, - eksprezydenci...

Prawda że pięknie? A jak wyniośle

I nikt nie powie już – panie pośle

Tak byle jako, lecz – prezydencie,

Dlatego fotel ten /ów/ ma wzięcie

Potem to rośnie w kupę dywidend:

W mojej rodzinie był Pan Prezydent!...

A to koneksje wszelkie otwiera

Nie tak jak byle – urząd premiera...

Choć nie wiem czym tym, puścił tu new/ska

Lecz nie mój problem. Brata i Tuska.

--------------------------------

24.10.08

   
beautyfool
O mnie beautyfool

z sympatiami dla prawicy, aktualnie neutralny. analityczny umysł, sprawiedliwy i trzeźwy w sądach i osądach, z humorem. Niezależny, nie ma dla mnie tematu - nie do ruszenia. mail: dilimp@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka