PP, przez chwilę zapomniałem, że jestem satyrykiem. Naprawiam się. Taka samonaprawa. Po krytycznej samokrytyce. I samobiczowaniu się. Wstążką od orderu. I już dobrze. Ok. Widzicie, ja już prawie jak polityk. PP, w związku z tym faktem odwracam porządek. Rzeczy. Jest optymistyczna jaskółka, więc z tej okazji, - tym oto optymistycznym akcentem rozpoczynam dzisiejszy foolieton. Już mówię. PP, celnicy strajkują! PP, najbardziej optymistyczny fakt jaki ostatnio usłyszałem. Nie rozumiecie? PP, jak celnicy strajkują i domagają się podwyżek, to oznacza, że przemyt się skończył! A jeszcze niedawno, niegodziwi komentowali, celnicy strajkują? A wiecie ile zarabia celnik? – ile chce! Niegodziwi, przyznacie Państwo. Bo zobaczcie Państwo, kiedyś były trzy granice, niemiecka, czeska i ruska i wszyscy wyżyli, a teraz jedna i strejk! PP, czy grabarze strajkują? Wprost przeciwnie, biją się o zwłoki! Firmy pogrzebowe znaczy. A wyobraźcie sobie Państwo że grabarze strajkują. Optymistyczne? Bardzo. Bo to oznaczałoby że ludzie przestali umierać i grabarze nie mają pracy. Bezrobocie wśród grabarzy. Jeden chichot. We mnie, znaczy. Na tej podstawie przypuszczam że pielęgniarki i lekarze strajkują, bo ludzie mało chorują i mało kasy do nich spływa, kolejarze, bo mało ludzi jeździ pociągami i to samo, a górnicy, bo ludzie przestali palić w piecach i nie kupują węgla. I nie ma kasy za węgiel i dlatego pensje marne. Jak to zmienić? A ruszyć tych ludzi, niech chorują, leczą się i płacą, a jakby ciężko im było się rozchorować, niech pojeżdżą pociągami, będzie łatwiej, i niech palą w piecach, aż drzwiczki będą czerwone. Tylko, skąd brać na to wszystko kasę? O, widzicie Państwo, od samego tego można się rozchorować, bez jeżdżenia pociągami. Chociaż lekarzom się polepszy. Wracając do grabarzy. Gdyby zostali bez pracy. Wiecie jaki nastąpiłby dobrobyt? Wyobraźcie sobie Państwo że sam amerykański przemysł pogrzebowy ma rocznie 11 miliardów dolarów zysku! A jakby nie miał, to te wszystkie pieniądze, ta kasa, zostałaby w naszych kieszeniach! Tak, tylko z drugiej strony, byłby kłopot z grabarzami. Bo jakby ludzie przestali umierać, co z nimi zrobić? Ha, trzeba czekać aż umrą! No tak, a jak umrą, a potem się odmieni i ludzie znowu zaczną umierać? No cóż, jest wyjście. Zastąpią ich politycy. Oni syndrom grabarzy mają we krwi. Grabarzy własnych narodów, znaczy.
03.02.08
I tym oto opty...


Komentarze
Pokaż komentarze