PP, teoretycznie mogłoby wydawać się, iż wraz z końcem socjalizmu nastąpił koniec bezpiecznego państwa. Emerytalnego.
Tak to wygląda.
Tyle że, tak nie jest.
Odbudowujące się państwo, demokratyczne, musi owo bezpieczeństwo stworzyć, wypracować od nowa. I zapewnić. Tak jak bezpieczeństwo energetyczne, wojskowe, itp. Dlaczego? Ano dlatego, iż po socjalizmie pozostała tylko wirtualna formuła formy zabezpieczenia emerytalnego, bez treści finansowej.
ZUS w tamtych czasach żył dobrze i beztrosko. Czego sam nie przejadł, podebrała władza i zawsze było na bieżąco. To znaczy, z bieżących składek pracujących płaciło się aktualne emerytury. Ekonomika wskazuje iż taki system nie mógł trwać wiecznie, mógł tylko określony czas, do pełnego krachu. I dobrze że wcześniej nastąpił krach socjalizmu, niż emerytur. To znaczy, ten ostatni spowodowałby dokładnie to samo. Definitywny krach socjalizmu, tyle że już w sytuacji beznadziejnej.
Dla emerytów.
Dziś obraz jest następujący.
Młodzi nie chcą płacić składek na bieżące świadczenia emerytalne, czyli fundować za swoje pieniądze komuś emerytury /i słusznie/, starsi natomiast ograniczają ciągotki spadkowe, przeznaczając środki w pierwszej kolejności już nie dla dzieci i wnuków, tylko na zabezpieczenie sobie godziwej emerytury.
Konflikt pokoleń? Niezupełnie. Albowiem każdy ma swoje racje. Oczywiście, jak najbardziej zdrowym systemem jest taki, w którym młodzi płacą składki tylko i wyłącznie na swój użytek, towarzystwo emerytalne bezpiecznie inwestuje je i pomnaża, bez uszczuplania ich środków na cele pokrewne, społeczne, powiedziałbym. I te środki fizycznie są cały czas, pęczniejąc i zaokrąglając się do poziomu dobrych, oczekiwanych emerytur. Bez cudu.
Tyle że.
Do tego wszystkiego demokratyczne państwo powinno jakby przyłożyć rękę, zapewniając gwarancje państwa funduszom emerytalnym, nie dla funduszy, a dla ochrony interesów obywateli, do tych funduszy przynależących. Proste jak drut. Tylko, co z rzeszą aktualnych emerytów, dla których stary system nie ma żadnych środków? No cóż, to jest koszt socjalizmu. Ale. Emeryci nie mogą go ponosić sami, tym bardziej w sferze podstawowych środków do życia. Musi te koszty ponieść solidarnie państwo. My wszyscy. Tyle że, poza systemem aktualnych funduszy i składek, jako że te stanowią integralną własność li tylko, aktualnie wpłacających je. A co z ZUSem? Co cóż, niech spełni swoją misję do końca. Tyle że, bez pobierania już aktualnych składek. Od kogokolwiek. Jako instytucja niewiarygodna i niewypłacalna. W agonii. Ponadto, aby nie była deficytowa kadrowo, powinni w niej pracować społecznie emeryci, byli PZPR-owcy. Sprawcy.
I tym oto opty...
16.11.08


Komentarze
Pokaż komentarze (6)