PP, wczoraj prezydenci Gruzji i Polski podjechali pod granicę osetyńską i wysiedli z aut. Było ciemno. Padły strzały. Ostrzegawcze. Z około 30 metrów, wg relacji naszego prezydenta. PP, prezydenci podjechali nocą na terytorium przygraniczne, 30 metrów od osetyńskiego posterunku, czy patrolu. I wysiedli z aut. Czego oczekiwali? Oklasków?
Prezydent Rosji skomentował to oficjalnie jako prowokację Gruzji. Zastanówmy się. Czy prezydent Gruzji mógł mieć świadomość że tak właśnie się stanie? I zaryzykował to? Wydaje się, że jak najbardziej, mógł. W związku z czym, Miedwiediew ma rację.
PP, żebyśmy się zrozumieli. Ja nie jestem fanem Miedwiediewa. W Rosji rządzą gangsterzy. Putinada to profesjonalny gangsteryzm najwyższej klasy, bo w połączeniu z arcyprofesjonalnym, kagiebowskim przygotowaniem. Jednak, jeśli w jakiejś sytuacji, takiej jak ta choćby, mają rację, to nie widzę powodu, żeby im jej nie przyznać.
Nadto.
Wczoraj miałem możliwość zauważyć, iż /u nas/ z takich sytuacji najbardziej happy, a nawet uszczęśliwione, są media. Mają pożywkę i mogą błyszczeć. Z emocjami własnymi na boku. Bo przecież one są tylko od tego, żeby budzić /i podsycać/ emocje u ludzi.
23.11.08


Komentarze
Pokaż komentarze