beautyfool beautyfool
56
BLOG

92. Ciężki kaliber

beautyfool beautyfool Polityka Obserwuj notkę 1

 

862. Ciężki kaliber

Coś na dobicie roku, winnego wszystkiemu /oficjalna wersja rzeczników prasowych/. Problem jest zauważalny gołym okiem. Partia rządząca szamoce się każdorazowo przy uchwalaniu w sejmie czegokolwiek. Potrzebując większości parlamentarnej do zatwierdzenia swoich projektów i inicjatyw ustawodawczych. Upadają przez to rządy i, co gorsza, wizje odbudowy Polski po latach zaniedbań. Że nie są usprawnieniem systemu politycznego zainteresowane małe partie, to rozumiem. Usprawniony, oznacza definitywny koniec przystawek. Ich znaczącej roli i czerpania doraźnych korzyść za udzielane poparcie. Natomiast brak zainteresowania tym i bierność naj/większych, jest już dla mnie zagadką. Czy na przeszkodzie stoi zbyt sztywne trzymanie się demokratycznych reguł, czy rozbieżne z państwowymi, interesy partii politycznych? Logicznie, sytuacja w której wygrywająca wybory partia ma zapewniony z urzędu – komfort rządzenia, /większość parlamentarną-konstytucyjną/, wydaje się być idealną dla wszystkich. Jednak, nikt nie prze do tego, aby taki stan uzyskać. Nie ma projektów, inicjatyw, ani chęci. Co to może oznaczać? Że albo cały aktualny układ polityczny jest niedojrzały, albo świadomie unika sytuacji, w której będzie odpowiedzialność za rządzenie i jego skutki. I tu chyba jest pies pogrzebany. Żadna z partii nie czuje się na siłach, aby podjąć ciężar rządzenia z pełną odpowiedzialnością za nie. I tak jak jedna drugą /Pis Platformę i odwrotnie, Platforma  - PiS/, utopiłaby najchętniej w łyżce wody,  tak tutaj, wizja surowego i realnego pociągnięcia do odpowiedzialności partii przeciwnej po krachu jej rządów, nie pociąga nikogo. Być może dlatego, iż jest obosieczna i działa w obie strony. A tak, w mętliku sceny politycznej jaki jest aktualnie, można bezkarnie działać lata. I to jest chyba ten wspólny mianownik jednoczący skutecznie obie, wraże sobie partie.

I tym oto opty...

30.12.08

ps. Podobnie z sądami i sędziami. Skostniała forma, dożywotność funkcji i formalnie całkowity brak odpowiedzialności, za czyny popełnione w todze i łańcuchu i, co zakrawa na bluźnierstwo, w „majestacie prawa”, musiał kiedyś wywołać poczucie bezkarności. I wywołał. Już dawno, bo w okresie PRLu. Szkopuł w tym, że PRL się skończył, a poczucie nie. Dodatkowo, zazębiające się permanentnie z sędziami/sądami, kolejne układy polityczne, wzmacniają je i dodają im siły. I tak oto stan ów zdaje się nie mieć końca. „Karząca ręka sprawiedliwości”, to absurd, który brzmi dziś co najmniej groteskowo. Jednakowoż już nie dla tych którzy znajdą się  przypadkowo przed obliczem sądu i nie mają „układów”. Żadnych. Bo wtedy, im, - „święty Boże nie pomoże”. Nawet, a może w szczególności wtedy, kiedy są niewinni.

I tym oto opty...

beautyfool
O mnie beautyfool

z sympatiami dla prawicy, aktualnie neutralny. analityczny umysł, sprawiedliwy i trzeźwy w sądach i osądach, z humorem. Niezależny, nie ma dla mnie tematu - nie do ruszenia. mail: dilimp@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka