876. Milion Sikorskiego
Pisałem wcześniej, że talibskie pastuchy porwały w Pakistanie polskiego inżyniera. Dziś mamy finał. Polak nie żyje. Samo zabicie na wstępie, pakistańskich członków jego ochrony świadczyło o tym, że po pierwsze, człowiek/pakistańczyk znaczy tyle co nic, po drugie, że to nie przelewki, a poważna sprawa. Nakazywało zatem poważnie podejść do sprawy. Czy tak się stało? Nie. Dziś rząd stara się osłodzić sobie porażkę. Minister Sikorski ogłosił że rząd daje milion za wskazanie czy pomoc w ujęciu sprawców zabójstwa. Otworzyłem oczy ze zdumienia. Polskiego inżyniera to nie wskrzesi, a rząd zachowuje się jak opryszek, pałający żądzą zemsty. Niesamowite. I to powiedział dyplomata? Szef dyplomacji??? A nie lepiej ten milion dać rodzinie? Tu w ogóle rodzi się pytanie. Czy ktoś im pomagał w okresie od-do? I, co ważniejsze, - teraz? Milion, jako – akt zemsty. A nie trzeba było tego miliona dać wcześniej, za życia? Wysłać z nim negocjatorów ze służb z informacją że pieniądze pochodzą od rodziny/firmy, żeby rząd nie dał plamy? Nie zrobiono tego. Cóż zatem ten milion teraz? Niech go dadzą rodzinie, a jak nie, niech Sikorski wsadzi go sobie, mówiąc dyplomatycznie, w d...yplomatkę. A swoją drogą, jak talibowie usłyszą o milionie, sami pewnie wskażą pierwszych z brzegu pastuchów jako sprawców i milionik zainkasują. Tanim kosztem. Pastuchów ci przecież u nich w bród.
I tym oto opty...
11.02.09


Komentarze
Pokaż komentarze (3)