882. Szukam oszczędności
Jak już wyjaśniłem w jednym z komentarzy, liderzy /leaderzy/ polskiej sceny politycznej mogą się dogadać. Najprędzej w sprawie finansów. Nie, nie publicznych, partyjnych. Finansowania partii. Bo tak. PIS powie teraz: jak wy nam obetniecie partyjne subwencje teraz i o 50 %, to my jak dojdziemy do władzy obetniemy wam o 75 %. W związku z czym tu, consensus murowany. Nie będą sobie obcinać. Pewnie, byłoby obciachowo. Jak więc widzimy platformy porozumienia nietrudno się doszukać. Tym bardziej że jedną ze stron jest sama Platforma. Zatem, jak już w zgodzie, dołączę do chórku poszukiwaczy oszczędności. Pomogę rządowi. Bo tak. Policji obcięto. Zatrzymanych podejrzanych będą więc odprowadzać policjanci do komend pieszo. Taki sobie rodzinny spacerek. Oczywiście to z powodu braku radiowozów z pełnymi bakami. Phi, baki, wielkie mi co. Jak to takie ważne, niech główny policmajster rekompensacyjnie wyda rozporządzenie aby wszyscy prowadzący policjanci zapuścili sobie baki. Tak i baków też będziemy mieli w bród. Więcej nawet niż radiowozów. Aaaaaaaaa, a jak przestępca poważniejszy, to będą go przez miasto prowadzili antyterroryści. Taka oznaka szacunku. I tu też nie ma problemu. Żeby wszystko było ok., doda się plutonik wojska z kałachami. Jak to po co? Do ochrony, zajętych konwojowaniem antyterrorystów! Z kolei w szpitalach, żeby tam jakieś oszczędności wyłuskać, proponuję żeby operowali przyuczeni salowi albo pielęgniarze. Pozwoli to oszczędzić sporą kasę. Że będzie więcej zgonów? Ale przez to będzie mniej bezrobotnych! A co z lekarzami? Niech jadą na zachód. No dobrze. A zatem, kto pojedzie na wschód? No i tu, powiem wam, odpowiedź trudna. Brak sympatyków. Co to się porobiło...a, jak mowa o czerwonym, to kur mi wchodzi na tapetę. Właśnie, oszczędności w straży pożarnej też ważne. I tu mam propozycję sex-bomba! Tak na kanwie wielkiego pożaru w Australii mi się wymyśliło. A i problem wschodni rozwiązany za jednym zamachem. Więc tak. Wozy strażackie wysłać na wschód. Pojadą. U nas niech wkracza nowoczesność. Tak więc, żadnych wozów strażackich, żadnych sikawek, nic. Kto zatem u nas będzie gasił? PP, połykacze ognia. Sprowadzimy z Indii i Pakistanu. Równoważnie po trzech za każdy wóz pożarny. Zamyśliłem się. W dobie oszczędności myślę jakby tu spożytkować połknięty przez nich ogień. To znaczy jak, wiem. Tylko nie wiem jeszcze jak go przerobić na ognie choinkowe. Tak trochę podchodzi mi to pod cud. No, ale od czego mamy Tuska?
I tym oto opty...
18.02.09


Komentarze
Pokaż komentarze