Motto:
Nie pytaj co rząd może zrobić dla ciebie
Lecz co ty możesz zrobić dla rządu
(UWAGA. Może lepiej aby bliscy ofiar "Smoleńska" nie czytali tego tekstu)
Pisiaki wytropiły ostatnio nowy skandal i aferę, taką, że prawie zamach stanu. Od razu podniosły sie jęki, wrzaski i cyrki. Niebywałe, porażające, sztuczna mgła, helowa pułapka, zbolała wdowa w czerni, kasandryczny Macierewicz z błyskiem nienawiści w oku. Wogóle aj waj, giewałt, gwałtu rety, fałszerstwo, zamach, obezwładniony samolot i Tusk - zaprzaniec i zdrajca.
A co się stało zapyta ktoś rozsądny?
Ano pani Merta dostała od wladz nadpalony dowód swojej śp. męża, a na fotografiach z prokuratury dowód jest cały.
No i co, pytam się, z tego?
Bo to pierwszy raz się coś takiego zdarza?
A zabójstwo Basi Blidy to pies?
A bezprawne pomówienia doktora G.?
A "spieprzaj dziadu"?
A przyrzeczenie, że nigdy nie będę premierem?
Tylko temu co nic nie robi nie zdarzają się pomyłki. Tu akurat zawieruszyło się jakieś zdjęcie. I co teraz? Włosy rwać z głowy? Wieszac człowieka na suchej gałęzi? Zamykać w pisiackich kazamatach w wyszabrowanej od państwa posesji na Nowogrodzkiej?
Ja rozumiem, jest kampania, walka o głos i miejsce przy żłobie. "Ciemny lud" jest wrażliwy, lubi melodramaty więc trzeba mu coś zafundować, money is money, a .PO nie takie już wytrzymała potwarze. Tylko po co lać gównem w zagranicę? Po co mieszać w to wszystko towarzyszy radzieckich? Nie lepiej samemu babrać się we własnym smrodzie?
Skąd przekonanie, że wszystkiemu są winni Rosjanie i cykliści? A nie mogło to polskiemu prokuratorowi cośtam, cośtam (copy rights E. Kruk) zaplątać się podczas libacji alkoholowej w pociągu relacji Moskwa Warszawa? Mało to razy polskiemu kurierowi coś omsknęło wię w paczce? Bo to raz w polskiej poczcie coś się zachachmęciło. Ale nie o wszystko trzeba Rosjan. Że zbrodniarze, że zamachowcy, że susza i gradobicie.
A potem wielkie zdziwienie, placz i zgrzytanie zębów. Bo tiry z polskim mięsem i polskimi warzywami nie mogą przejechać przez garnicę. Bo kierowcom na bumagach skończył się termin ważności i muszą czekać na nowe.
A co ci biedni Rosjanie mają zrobić? Oni do nas z wódką i szczerym sercem, a tutaj piesek szczerzy szczerbate ząbki i chce kąsać rękę, która go głaszcze. Kamień by nie wytrzymał.
Weźmy taki Władimir Waładymirowicz Putin. Premier całej Wszechrusi, a jednak, jak zwykły człowiek zatroskał się, zamartwił. Od razu przyjechał, przytulił. Ba, całe państwo postawił na nogi. I kamień dał w miejscu zdarzenia, i drogę kazał wylać z betonu zbrojonego stalą. Powołał komisję. Sam stanał na czele. Nawet ukaz kazał napisać i wystąpił w telewizji. Bataliony milicji, strażaków, nawet OMON-u urobiły się po łokcie. Zapewnił lekarzy, zapłacił ekspertów, a wszystko za ruble wypracowane w pocie przez rosyjskiego robotnika i rosyjskiego chłopa. I co? Ktoś dał mu medal? Dyplom państwowy? Lub choć powiedział dobre słowo?
Gdzie tam. A to sekcja zwłok się nie podoba, jakby rosyjski lekarz gorszy był od polskiego. Wrak przeniesiony mało elegancko. Żarówki nie dokręcone. Raport nie taki jak trzeba. A teraz jeszcze, że zdjęcie niewłaściwe. Człowiek rosyjski jest wytrzymały, ale ileż można? I co znów mają cierpieć polscy rolnicy, kierowcy i sadownicy? A czemuż oni winni? Przecież i oni mają dzieci. Teraz szkoła, trzeba kupić wyprawkę za dwa tysiące. No po co, pytam się, narażać tych ludzi?
Ale najgorsze są, i najbardziej bolą oskarżenia, że człowiek rosyjski to złodziej. Że kradł pieniądze zmarłych, zabierał im karty kredytowe i obcinał guziki z orzełkami w koronkach. I po co to? Na co? To brzmi jakby rosyjki rząd i premier Putin osobiście, nie potrafili zapewnić rosyjskiemu człowiekowi bochenka chleba i kwarty wódki. A guziki? Rosyjski orzeł ma dwie głowy i koronę większa od polskiego.
Wszystko można zrozumieć. I płacz, i ból, i stratę. I wdowy, i sieroty. Ale po co dzielić? Po co jątrzyć? Babrać sie w trumnach i funeralnym szale. Martwym już nic życia nie przywróci, a myśleć trzeba o żywych.
Można się grzebać, dzielić włos na czworo, patrzeć przez lupkę czy aby nie ma gdzie ryski. Tyle, że nawet jak rysa jest to co z tego? Może wojna? Proces w trybunale haskim? Afera międzynarodowa, przy której zachód nie kiwnie palcem, bo ma nas głeboko w ..., tam gdzie ma?
Może więc lepiej wszystko zostawić tak jak jest? Przecież wcale nie jest źle. A w Rosji ciągle toczy śledztwo i prokurator może na powrót zażądać dowodów celem ich dokładniejszego zbadania, do czego ma święte prawo.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)