Ahmed El-Mallul przedstawiciel na Polskę Tymczasowej Rady Libijskiej dla Salon24
- Czego dziś potrzeba Libii?
- Musimy mieć lidera, który poprowadzi naród.
- Do wolności?
- Do spokojnej przystani po obaleniu dyktatora.
- Wierzy pan w to, że się znajdzie?
- Stanowczo, tak.
- W jaki sposób?
- Prosty. Wybory będą tym narodzeniem nowego przywódcy. To już niedługo, za osiem miesięcy.
- Czy pana zdaniem, będzie pochodził z elit społecznych?
- Nasze nieszczęście polegało między innymi na tym, że Kadaffi nie pozwalał na powstawanie elit. Ale nie zdołał całkowicie zdusić ich przetrwania.
- Czy nasz honorowy wysłannik Lech Wałęsa do Tunezji mógł dać jakąś wskazówkę, która pomoże wyłonić lidera, zdolnego poprawadzić Libijczyków do demokracji?
- To także nasz Wałęsa. Dzi ęki temu, co zrobił w Polsce stał się liderem wszystkich ludzi walczących o wolność. Prawdę mówiąc, w czasie walk liczyłem na poparcie naszego powstania przez Lecha Wałęsę, choćby w telewizji. Rozumiem jednak, że nie mógł tego zrobić, ze względu na swoją ciężką chorobę i pobyt w szpitalu.
- Gdzie pan był w czasie walk?
- Najpierw w miejscowości Zentan, gdzie rozpoczęło się powstanie antyrządowe, a następnie w zachodnich górach libijskich. Na wojnie potrzebni są chirurdzy i anastezjolodzy, inne specjalności lekarskie są z tyłu.
- Ale dziś jest już pan w Polsce?
- Szefowie ruchu antykadaffiego zaproponowali mi, żebym reprezentował ten ruch w Polsce w poszukiwaniu poparcia politycznego. Militarne wsparcie mamy z NATO. Potrzebna nam jest akceptacja polityczna.
- Znalazł pan ją u nas?
- Jeśli Polska oficjalnie uznała Tymczasową Radę jako jedynego przedstawiciela państwa libijskiego, to znaczy, że znalazłem akceptację.
- Jaką drogą?
- Przez osobiste kontakty z parlamentarzystami. Im to zawdzięczam i im dziękuję. Ale nie mogę pominąć dużej roli polskiej dyplomacji.
*Ahmed El- Mallul mieszka w naszym kraju od 25 lat, jest z zawodu chirurgiem. W gorących tygodniach zdobywania wolności przez Libijczyków był w swym ojczystym kraju i bral aktywny jako lekarz na polu walki.
Rozmowa odbyła sie podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy


Komentarze
Pokaż komentarze (5)