Myślę, że warto przypomnieć: "Mroczne półki które zalegają tak zwane teczki, czyż to nie jest owoc takiego pomrocza, bardzo często złośliwego, do którego tak trudno przeniknąć ze światłem prawdy, sprawiedliwości, odwagi, życzliwości". Takie słowa padły w homilii prymasa Glempa przy okazji Bożego Narodzenia. Czyż ta mroczna pomroczność z dzisiejszej perspektywy nie imponuje?
Przypominam post i komentarze, które pojawiły się bezpośrednio po wystąpieniu ks. prymasa. Salon24, po zapowiedzi publikacji "Wprost" i "Rzeczypospolitej", pęka wręcz od komentarzy do sprawy abp. Wielgusa. Trudno napisać tu coś nowego, poza przypomnieniem, że sekwencja wypowiedzi osób, wobec których padają, potwierdzające się z czasem, zarzuty o współpracę z SB zwykle jest podobna: zaprzeczenie - niejasne deklaracje - warunkowe przyznanie się. Pytania, które wywołuje ta sprawa wciąż są te same:
- dlaczego Kościół nie zainteresował się nią, mimo wcześniejszych sygnałów?
- dlaczego hierarchowie zaserwowali nam antylustracyjną publicystykę nawet w Święta Bożego Narodzenia?
- dlaczego abp Wielgus "mijał się z prawdą", twierdząc niedawno, że "próbowano go zwerbować, ale się nie dał i nie podejmował żadnych działań"?
- kto poinformował Watykan, że problemu nie ma?
No, i last but not least, co nam jutro powiedzą ci sami hierarchowie, którzy wcześniej zamiast spokojnie wyjaśnić sprawę, udzielali mediom wypowiedzi nasyconych umiarkowanym miłosierdziem skierowanym do tych, którzy chcą poznać prawdę o współpracownikach SB w instytucji, której funkcjonariusze czują się na siłach, by dawać moralne wykładnie dot. postaw zajmowanych w życiu codziennym.
Inne tematy w dziale Polityka