13 obserwujących
63 notki
77k odsłon
  10707   0

Co się wydarzyło w Trójce - teoria spiskowa.

Sprawa Trójki i piosenki Kazika dotknęła mnie z kilku powodów. Po pierwsze Kazik to mój ulubiony polski artysta (nie jeden z ulubionych, tylko ulubiony). Po drugie Trójka to moja ulubiona stacja (jedyna, której nie przełączam, jak kończy się piosenka i zaczynają mówić). Po trzecie PiS to partia, którą popieram. Po czwarte bardzo lubię Marka Niedźwiedzkiego jako dziennikarza muzycznego (i to mimo, że do Trójki przyszedł jako pieszczoszek Urbana, zarejestrowany jako TW "Bera" ubecki kapuś - jakoś mam tendencję do wybaczania ludziom grzechów popełnianych za młodu, a on w '82 jak zaczynał w Trójce w środku stanu wojennego, był bardzo młody).

Sprawa jest znana, ale mam wrażenie, że jednak nie w szczegółach, a szczegóły tu mają znaczenie. Przypomnijmy sekwencję zdarzeń.

Od dnia premiery zarówno Trójka, jak inne anteny radia publicznego, grały piosenkę Kazika. Hulała tam, choć po prawdzie niestety jak na Kazika jest po prostu bardzo słaba. Słaba muzyka, słaby tekst, słabe wykonanie. Prawdę mówiąc nie znam osoby, która by twierdziła, że ta piosenka nie jest słaba. Następnie piosenka ta wygrała listę przebojów Trójki i jako zwycięska piosenka oczywiście została wyemitowania.

Dziwne rzeczy zaczęły się dziać później. Wyniki listy publikowane są na stronie online Trójki. Bądźmy szczerzy - na tę stronę niemal nikt nie zagląda. Ja jestem fanem Trójki, a na stronie LP3 nie byłem nigdy w życiu. Pewno strona urzędu miasta Łowicz ma większą oglądalność. I to wielokrotnie.

I teraz dyrektor Trójki Tomasz Kowalczewski (szczerze nigdy o człowieku nie słyszałem, ale ostatnio mam mniej okazji słuchać radia, odkąd nie jeżdżę samochodem do pracy) podejmuje decyzję o usunięciu informacji o ostatnim notowaniu LP3 ze strony internetowej, na którą niemal nikt nie zagląda, i w ogóle o unieważnieniu głosowania.

To zostaje zinterpretowane jako "cenzura". Zwróćcie uwagę - piosenka hula na antenie od tygodnia, wygrywa listę przebojów, jest w trakcie tej listy puszczana, a na koniec - pyk, cenzura! Jak dla mnie, to się w ogóle kupy nie trzyma (excusez le mot). Ja rozumiem - jak cenzurować, to jakoś tak z sensem, zablokować piosenkę, embargo nałożyć - ale ściągać ze strony, na którą nikt nie zagląda po tym, jak już się ją dziesiątki razy puściło na antenie?? No nie wiem, dla mnie bez sensu.

Dotychczas były fakty i garść mojego zdziwienia. Teraz czas na interpretację. Są dwie.

Pierwsza - prezentowana przez Marka Niedźwiedzkiego i opozycję - dyrektor Kowalczewski (po tygodniu puszczania piosenki na antenie) nagle wpadł w panikę, że piosenka wygrała (wyemitowaną już) listę przebojów i postanowił informację o tym usunąć z (marginalnie odwiedzanej) strony internetowej. Wg tej interpretacji zapewne Pan Kowalczewski pomyślał sobie coś w rodzaju "Wprawdzie od tygodnia puszczamy tę piosenkę i nic się nie dzieje, ale teraz jak wygrała listę, to na pewno Kaczyński, Brudziński albo inny Gliński zajrzy na naszą stronę, ale ktoś im doniesie i będzie że ho ho! ojojojoj co to będzie, nieszczęście będzie! Zdejmujemy!" No tak na pewno chłop pomyślał, spanikował i zdjął. To jest wersja nazwijmy ją "oficjalna".

Ja wiem, że wokół każdej, nawet najlepszej władzy, kręcą się idioci-karierowicze i czasem im się tę karierę na lizustostwie udaje zrobić. Taka już jest natura świata. Może Pan Kowalczewski do takich należy, nie wiem. Ale nawet idioci-lizusi, jeśli zrobili karierę, to ze trzy szare komórki muszą mieć. I te szare komórki powinny im podpowiedzieć, że taka akcja, z taką sekwencją zdarzeń, jest bez sensu. Dlatego ja tę interpretację odrzucam, bo jednak zakładam pewną racjonalność ludzkich poczynań.

Dosłownie przed chwilą dyrekcja Trójki podała informację, że na podstawie logów z serwera, na którym odbywało się głosowanie ustalono, że piosenka Kazika zajęła faktycznie czwarte miejsce, a Marek Niedźwiedzki ręcznie przesunął ją na pierwszą. Nie mam oczywiście żadnych narzędzi (nikt z nas nie ma), żeby sprawdzić, czy to prawda, czy tylko ratowanie twarzy. Mnie się to jednak wydaje wiarygodne. Dlaczego?

Po pierwsze - jak już pisałem, nie wierzę w tę wersję z "cenzurą". Jeśli by ta piosenka faktycznie wygrała, to jej zdejmowanie post factum ze strony internetowej byłoby tak głupie i pozbawione sensu, że po prostu hipoteza wydaje się niewiarygodna.

Po drugie - wiadomo skąd inąd, że Marek Niedźwiedzki należy do tych dziennikarzy Trójki, którzy nienawidzą PiSu szczerze i głęboko i mógł to tak po prostu zrobić dla podkręcenia efektu. W sumie to jego autorska audycja, traktuje ją jak własną i wg informacji podawanych przez znanych ludzi pod nazwiskiem, już tak w przeszłości robił.

Ale najważniejsze jest po trzecie. Otóż Marek Niedźwiedzki mógł na całej tej sytuacji dużo wygrać dla siebie, a przy okazji dołożyć nielubianej przez siebie władzy i dyrektorowi, z którym był od dawna na noże.

Lubię to! Skomentuj244 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura