9 obserwujących
59 notek
50k odsłon
231 odsłon

Czy Migalski jest w zmowie z Kaczyńskim?

Wykop Skomentuj2

Kiedy kilka dni temu jadąc z pracy usłyszałem w Trójce o zawieszeniu Elżbiety Jakubiak, zdębiałem. Już po Migalskim byłem lekko oszołomiony, ale to był nokaut.

Taka już ze mnie przekorna jednak natura, że jak nie rozmyślam o alternatywnych motywacjach Sikorskiego, to chodzą mi po głowie alternatywne stany umysłu Kaczyńskiego. A więc - jak by to wszystko wytłumaczyć, gdyby odrzucić wyjaśnienia najprostsze (dla uporządkowania wywodu przypomnę trzy główne hipotezy):

Teza radykalnych antykaczystów - Kaczyński po raz kolejny ujawnił swoją prawdziwą twarz.
Teza cierpiących sierot po POPiS'ie - Kaczyński stracił instynkt polityczny, uległ podszeptom "Ziobrystów", a być może po prostu polityka przestała go obchodzić i liczy się dla niego tylko wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej; można zrozumieć "tak po ludzku", ale z perspektywy politycznej - dramat.
Teza radykalnych pisowców - wodzu, prowadź!

Ale wykonajmy ćwiczenie intelektualne pt. "a jeśli w tym jest jednak jakiś chytry plan?". To jaki mógłby on być? Bo chciałbym Was przekonać, że za tym - potencjalnie oczywiście, bo przecież rozsądni ludzie nie wierzą w takie rzeczy - mógłby stać plan.

Załóżmy więc, że Kaczyński myśli sobie tak:

  1. Mój wynik w wyborach prezydenckich to był absolutny maks. A mimo to przegrałem z zawodnikiem wagi piórkowej, po długiej serii jego błędów i wpadek, i to w okresie wyjątkowych społecznych emocji społecznych, które będą wygasać.
  2. Ergo - jako "straszny Kaczor" nie wygram wyborów nigdy.
  3. A chciałbym wrócić do władzy.
  4. Mam w partii wielu ludzi, którzy mogliby przyciągnąć wyborców centrowych, ale nie przyciągną, bo jak słusznie zauważył kolega Migalski "z panem nie wygramy". Z drugiej strony ani ja nie chcę się jeszcze wycofywać z polityki i ustępować miejsca któremuś z tych gołąbków, ani też gołąbki nie potrafiłyby utrzymać jedności partii. Jak nic prawe skrzydło mogłoby nam odfrunąć i jeszcze by się jakiś Giertych znowu w szkodę wpakował.
  5. Żeby wygrać, potrzebuję głosów "twardego elektoratu" (ech, jak ja lubię to określenie).
  6. Ale również tych, którzy są gdzieś tak pomiędzy PO a PiS, nie całkiem wierzą w ten prorządowy bełkot mediów, dostrzegają, że trzy lata minęły, a reform nie ma, i tylko cholera jakoś tak głupio im na mnie zagłosować. Więc głosują na Donalda Mniejsze Zło albo w ogóle nie głosują.


A teraz zadajmy sobie pytanie - jak w dzisiejszej Polsce najłatwiej zdobyć poklask mediów, przychylność salonów i uwagę lemingów? To banalnie proste. Trzeba zaatakować Kaczyńskiego. Metoda wypróbowana i działa ZAWSZE. Możesz się nazywać Andrzej Lepper i być diabłem z piekła rodem - powiesz złe słowo na Kaczyńskiego i już dla Janiny Paradowskiej jesteś "kompetentnym ministrem rolnictwa" a dla Jacka Żakowskiego "najsympatyczniejszym facetem w rządzie" (tego wątku nie będę rozwijał, bo nie sprawia mi radości pisanie tego, co wszyscy wiedzą i wielu już napisało).

Ale wracając do analizy stanu umysłu Kaczyńskiego (zauważyliście, że to nasz nowy sport narodowy?). No więc myśli sobie Jarek dalej tak: Hmm, nic prostszego więc jak... stworzyć partię dla tych z punktu 6! Po prostu. Oni mogą zagłosować na Migalskiego, Poncyljusza, Kluzik-Rostkowską, Jakubiak itd. Ale to nie są jacyś charyzmatyczni fajterzy te moje gołąbki. Muszę im dać trochę rozpędu. Dać im wizerunkowego kopa. Medialnego koksu im podsypać. A co tam! Wyrzucę ich! Wyrzucę na zbity pysk! Pokażę moją prawdziwą twarz! A potem ja zgarnę 25%, oni 25% i robimy koalicję!

***

Panie Marku, niech Pan powie, że to tak było...

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale