Bawi mnie już szaleństwo, jakie rozpętało się wokół Amber Gold. W samym środku sezonu ogórkowego sprawa, w której 7 tys ludzi, wcale nie biednych, jak chciałoby wielu polityków, źle ulokowało swoje pieniądze urosło w wypowiedziach rozpalonych klepaczy bzdur do rangi upadku III Rzeczypospolitej. Każdy obywatel ma prawo do bycia idiotą i tego prawa państwo nie może nawet próbować obywatelowi odebrać inaczej znajdziemy się w Korei Północnej gdzie państwo myśli za wszystkich.
W całej tej sprawie trzeba wydzielić dwa aspekty. Pierwszy to niewątpliwe uchybienia ze strony wymiaru sprawiedliwości w stosunku do Marcina P. Jest niezaprzeczalnym faktem, że sędziowie i prokuratorzy w tej sprawie delikatnie rzecz ujmując nie wypełnili swych obowiązków profesjonalnie. Co więcej minister z Bożej łaski J. Gowin swoją wypowiedzią po kontroli w gdańskim sądzie powinien honorowo podać się do dymisji. Jeżeli nie ma się wykształcenia prawniczego to proszę się nie starać mówić językiem prawniczym, a już tym bardziej prawnym. Ta krótka konferencja pokazała absolutny brak kompetencji ze strony pana Gowina do nadzorowania wymiaru sprawiedliwości, nie mówiąc już o reformie tegoż systemu.
Brak wypowiedzi Andrzeja Seremeta również dowodzi tego o co podejrzewałem go od dawna czyli butę.
Jednak w powyższym aspekcie nie zawiodło państwo tylko ludzie, którzy mając wszystkie potrzebne ku temu środki zwyczajnie nie wykonali tego czego wymaga od nich rzetelność. Swoje obowiązki natomiast w pełni wykonała KNF, która już od 2009 ostrzegała przed Amber Gold.
Organy państwa z pewnym poślizgiem, ale jednak zareagowały w sposób dzięki, któremu dzisiaj firmy Amber Gold nie ma na rynku, a Marcin P, ma postawione zarzuty.
Aspekt drugi to czysto polityczny cień tej sprawy. Mam wrażenie, że dmuchanie w balonik Amber Gold jest już tak niedorzeczne, że za chwilę padną głosy, iż tak naprawdę to Tusk i Komorowski założyli AG, żeby zebrać pieniądze na zamach smoleński. Przez 5 lat politycy PiS nie mogli znaleźć nic co mogłoby zaszkodzić Donaldowi Tuskowi. Pojawia się Amber Gold, afera tabloidowa, w którą można umoczyć premiera gdyż-uwaga- pełnoletni syn premiera pracował w spółce lotniczej, której właścicielem był Marcin P. Cóż chyba faktycznie lepiej nie mieć dzieci, może kota? Nie słyszałem, żadnego merytorycznie uzasadnionego zarzutu, który potwierdzałby powiązania D. Tuska z Amber Gold.
Jednak polityka rządzi się swoim prawami. Prawo i Sprawiedliwość, które wypłynęło (podobnie jak PO) dzięki komisji śledczej skierowanej przeciwko SLD i Leszkowi Millerowi dzisiaj popiera wniosek Leszka Millera o.. powołanie komisji śledczej. Szczerze chciałbym to zobaczyć- Leszek Miller, Antoni Macierewicz, Mariusz Kamiński i Zbigniew Ziobro w jednej komisji śledczej. Jeśli taka komisja powstanie to juz dzisiaj idę o zakład, że najczęściej wzywanym świadkiem będzie..Michał Tusk. Gdyby żył dziadek pewnie też byłby wzywany wszak jego wina jest przecież powszechnie znana i obciąża D. Tuska tak samo jak przewinienia syna.


Komentarze
Pokaż komentarze