frantick frantick
313
BLOG

Woda na młyn..

frantick frantick Polityka Obserwuj notkę 12

 Bawi mnie strasznie, kiedy ludzie którzy nie mają pojęcia o organizacji meczów międzypaństwowych ba! nie mają pojęcia o footballu w ogóle wypowiadają się na temat wczoraj odwołanego meczu Polska-Anglia. Zacznę od Janusza Wojciechowskiego, który na swoim blogu w notce  pełnej ignorancji i niewiedzy obwinia Tuska za nie zamknięty dach na Stadionie Narodowym. "Że dachu nie zamknęli? Na deszcz mieli zamykać? Padało, dach by się zamoczył, może nawet by przeciekał, a szkoda, bo jest nowy" Proszę sobie wyobrazić Panie europośle (aktualnie z PiS), że cała woda zgromadzona na dachu spada nagle na murawę stadionu albo na widownię... Dlatego właśnie w trakcie deszczu zamknąć nie można. 

Jan Pospieszalski w swoim wpisie na portalu niezalezna.pl  utrzymanym w biblijo- apokaliptycznym stylu uznaje, że oto nadeszła kara za-o zgrozo- lanie wody. "Niezamykający się dach na Stadionie Narodowym i zalana murawa.(..) Również dziś we Wrocławiu tysiące samochodów po meczu przez 2 godziny nie mogło opuścić parkingu, ponieważ na nowym stadionie tak sprawnie działa system opłat. (..) Tak wygląda krajobraz wielkich inwestycji ekipy Donalda Tuska. "   Panie Janie, że tak sobie pozwolę, podobnie, jak u Pana Wojciechowski nie rozumie Pan sposobu funkcjonowania dachu na Narodowym. Tłumaczyć dwa razu nie będę. Jednak z tego co Pan napisał wynika, że inwestycje wyszły świetnie, co najwyżej organizacja imprez na tych obiektach nie do końca działa. A oskarżanie Tuska o korek przy wyjeździe ze stadionu we Wrocławiu budowanego przez miasto, a nie przez rząd jest delikatnie mówiąc pokazem ignorancji i złej woli. 

Panu Janowi (to jakiś zbieg okoliczności?) Tomaszewskiego, życzę lepszej znajomości świata. Bo ten (świat) ma większe problemy i powody do zadumy niż jeden przełożony mecz w Polsce. Proszę sobie przypomnieć ile to razy odwoływano pojedynki tenisowe w trakcie Wimbledonu. 

Na koniec wisienka na torcie, dopiero otwarty dach na Stadionie Narodowym spowodował, że zza pleców prof. Glińskiego wyszedł Jarosław Kaczyński. " Mamy piłkarza u władzy i sytuację, w której meczu nie da się przeprowadzić. Mamy różne komiczne wydarzenia. Jest ciepło, bardzo ciepło, zamyka się dach stadionu w meczu z Grecją. Teraz z kolei się nie zamyka. Słyszymy wyjaśnienia, że w czasie deszczu nie można zamknąć dachu. To po co ten dach?"   Wypowiedzi Pana Kaczyńskiego w temacie piłki nożnej mają moc merytoryczną taką, jak wypowiedzi pani prof. Pawłowicz w temacie wychowywanie dzieci.  Trochę szkoda nawet o tym pisać, ale...w trakcie Euro za organizację meczy odpowiadała UEFA, w trakcie wczorajszego meczu za zamknięcie lub pozostawienie dachu otwartym w dużym stopniu odpowiadał delegat FIFA. Po drodze jest jeszcze PZPN, który stadion na mecz wynajmuje stając się organizatorem. Gdzie tu jest miejsce na premiera Tuska? 

Dla jasności, uważam że to co stało się wczoraj na Stadionie Narodowym to pokaz głupoty, braku elementarnych umiejętności organizacyjnych oraz jakichkolwiek kompetencji w zakresie przewidywanie deszczu jesienią w Polsce. Winę, za to ponosi PZPN, który pamiętał by rozdać połowę biletów na ten feralny mecz swoim ludziom ale zapomniał o prognozie pogody. 

frantick
O mnie frantick

Lewym okiem na prawo, prawym na lewo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka