5 obserwujących
127 notek
64k odsłony
  1950   0

Socjalizm Brukselski w wydaniu Tuska

Niedawno Financial Times, a za nim Le nouvel Economiste opublikowały wywiad Henry'ego Fuy z Donaldem Tuskiem. Można w nim znaleźć ciekawe rodzynki, takie jak opowieści o tym, że przodkowie Donalda Tuska byli zatapiani przez U-boty na statkach uchodźców (nie wiem, na jakiej podstawie pan Fuy chwali angielszczyznę Tuska, ale tutaj najwyraźniej coś komuś się pomieszało), o tym, że obydwaj dziadkowie Tuska znaleźli się w niemieckich obozach pracy po inwazji Polski w 1939 r przez nazistów (bliżej, niestety, nieokreślonych) albo o szczególnej więzi łączącej Donalda Tuska z Angelą Merkel (więzi przez dziadków, którzy obaj żyli w Gdańsku, z czego jeden był niemieckim senatorem), więzi niezwykłej, której zwykli ludzie nie zdołają zrozumieć. Jest też o tym, jak zapach smoły w połączeniu z sola morską wróżą życiową przyszłość, o tym jak uniknął złego wpływu nacjonalizmu i o tym jak nuda prowadzi do wydarzeń grudniowych i w konsekwencji do rozpoznania prawdy. Ale, kto chce poczytać, sam sobie wygogluje, po francusku lub po angielsku, do wyboru.

Ja chciałbym o czymś poważniejszym. Do wywiadu odnoszę się, gdyż pan Henry Foy, nie zrażony tym, że dla Tuska strategie polityczne czy ekonomiczne w perspektywie wieloletniej wieloletnie to są pierdoły (bullshit / des conneries) zadał jednak na koniec pytanie o to co Donald Tusk, jako przewodniczący Rady Europy zamierza. Zamierza reagować na gorąco na pojawiające się problemy oraz serdecznie namawiać Brytyjczyków aby pozostali w Unii. Bo jeśli wyjdą, to będzie tragedia dla całego Zachodu.

I tutaj przestaję już nudzić i zmierzam prosto do tytułowego socjalizmu brukselskiego. Oto na pierwszym szczycie UE kierowanym przez Tuska pojawia się plan funduszu inwestycyjnego, który ma ożywić unijną gospodarkę. Chodzi zapewne o reakcję na gorąco, skoro Tusk długofalowymi działaniami się brzydzi. To by z kolei potwierdzało analizę Matthew Trymanda jaką przeczytałem niedawno w "Forbes" : Europa jest w recesji, Niemcy, pomimo zastrzyków unijnych, mających stymulować popyt na ich produkcję przemysłową (które też pomogły nieco Polsce) też wchodzą w recesję (patrz ostatnio opublikowane bilanse Siemensa i BASF z wskazanym przyszłym spadkiem obrotów i  z zapowiedzą redukcji zatrudnienia) a Polska tylko udaje, że w recesji jeszcze nie jest, podkręcając wskaźniki ekonomiczne. A na pewno nie uda jej się tego ciągnąć poza termin wyborów do Sejmu w 2015 r, gdy efekt zapowiedzianych na „taśmach prawdy” połączonych działań Belki (w NBP) oraz Ministerstwa Finansów wygaśnie. Jak dotąd plan jest skrupulatnie realizowany : obniżono już stopę procentową o 50 punktów a wczoraj, przy uchwalonym budżecie na 2015 dowiedzieliśmy się, o ile wzrośnie dług publiczny. Przy okazji, mamy dobitne potwierdzenie na to, czemu miało służyć przejęcie i anulowanie obligacji z OFE oraz zamiana aktyw na zapisy księgowe dające na papierze dużo mniejszy dług publiczny. Chodziło oczywiście o to, aby umożliwić dalszy dodruk pieniądza na przedwyborczy rok 2015. Pieniądze można będzie wstrzykiwać tam, gdzie ich efekt może kupić najwięcej głosów poparcia PO. Co to ma wspólnego z ożywianiem gospodarki ? Niewiele, raczej nic, gdyż w efekcie takich działań koniunkturalnych mamy do czynienia z krótkotrwałą symulacją ożywienia, nie ze stymulacją, w której dużo skuteczniejsze byłyby te miliardy jako kapitał OFE na rynku giełdowym.

Obydwa te działania, czyli nacjonalizacja części OFE jak też koniunkturalne symulacje ekonomiczne w partykularnym interesie wyborczym są w swym charakterze działaniami czysto socjalistycznymi. Mamy więc w Donaldzie Tusku właściwego człowieka na właściwym miejscu, biorąc pod uwagę metodę UE walki z kryzysem. Łatanie na gorąco i socjalistyczne metody przećwiczył już dobrze w Polsce. I co z tego, że doświadczenie Japonii dowodzi, że takie działania przedłużają kryzys ekonomiczny na całe pokolenie a Obama też nie pomógł amerykańskiej gospodarce ? Kto by się tam przejmował pierdołami uczonych ekonomistów.

To w sumie szczęście, że Tusk jest już w Brukseli. Zawsze jest nadzieja, że jego następczyni będzie mniej skuteczną socjalistką i przegra wybory. A Polska może jeszcze wskrzesić wydobycie gazu łupkowego i wyjść z kryzysu / recesji naturalnie, po kilku latach, poprzez gospodarkę uwolnioną z nadregulacji.

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale