5 obserwujących
127 notek
64k odsłony
  642   0

PO w klinczu (do naszych przyjaciół "lemingów")

Andrzej Duda, po objęciu urzędu Prazydenta RP złoży projekty ustaw realizujących jego obietnice wyborcze. Nie jestem wróżbitą aby tak mówić, po prostu wynika to ze zwykłej uczciwości oraz z tego, że inna postawa nie oznaczałaby żadnej zmiany. Zatem "dobrej zmiany" też nie.

Jednak to rząd jest odpowiedzialny za wykonywanie ustaw. Platforma ma zatem dwie możliwości :

1. Poprzeć prezydenckie projekty ustaw i znaleźć pieniądze na ich realizację, zaprzeczając własnej narracji o tym, że są to obietnice populistyczne a ich realizacja oznaczałaby katastrofę dla budżetu Państwa.

2. Odrzucić posiadaną większością parlamentarną prezydenckie projekty ustaw czyli pójść na konfrontację totalną z nowo wybranym prezydentem oraz z jego wyborcami. To z kolei może bardzo mocno wpłynąć na wyniki wyborów parlamentarnych. Skorzystać może na tym zarówno PiS jak i Kukiz.

Zastanawiam się, jak to możliwe, że propagandziści PO i ich doradcy, z "Misiem" Kamińskim na czele nie przewidzieli tego, wybierając narrację o nierealności obietnic Andrzeja Dudy. Czyli, że wybrali grę na całość, zupełnie lekceważąc sytuację po przegranej Komorowskiego. Obecne próby nieskładnego odcinania się PO od Komorowskiego (zapoczątkowane znamiennym sprowadzeniem proporczyka PO do podłogi, wspólnie przez Komorowskiego i Monikę Olejnik w studiu TVN) świadczą jedynie o poziomie frustracji, bo przecież "Bronek" powtarzał jak mantrę w debatach i na wiecach co "zrobiliśmy" i co "osiągnęliśmy" przez te lata prezydentury oraz rządów PO a politycy Platformy wtórowali mu zgodnym chórem.

Ten klincz wskazuje na to, że cały obóz PO i Komorowskiego wyczerpał się z porażką i dobrego scenariusza na czas po przegranej nie miał i nie ma. Potwierdzają to też pomysły na zaostrzenie walki i większej polaryzacji wyborców. Zapewne w duchu miłości, wolności i zgody ...

Usłużni "eksperci" medialni już wymyślili, że miarą dobrego wywiązywania się z roli Prezydenta RP dla Andrzeja Dudy będzie nie wspomaganie Prawa i Sprawiedliwości w kampanii parlamentarnej. Być może nawet jakaś część elektoratu PO, ukształtowana przez organy opiniotwórcze obecnego systemu obietnicą znalezienia się w światlejszej części społeczeństwa, łyknęła by i tak przekrętny argument, że dotrzymywanie obietnic wyborczych przez Prezydenta to partyjniactwo. Ale jakie sznse ma pomysł Hanny Gronkiewicz-Waltz na zaostrzenie kampanii ? Powiedzcie, drogie "lemingi", w konfrontacji z Andrzejem Dudą rozmawiającym ze wszystkimi, uczciwie broniącym racji stanu przy pomocy argumentów merytorycznych, tworzącym kompromis bez wykluczania, poprzecie partię jeszcze wiekszej napastliwości ?

 

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale