Free Your Mind Free Your Mind
293
BLOG

Refleksje o językoznawstwie

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 53

 

Książkę M. Głowińskiego dotyczącą peerelowskiej nowomowy nabyłem pod koniec lat 80. i już wtedy wydała mi się jednym z rzadkich okazów naukowego podejścia do rzeczywistości komunistycznej. Tym się różniła od choćby „Ontologii socjalizmu” J. Staniszkis, że trzymała się pewnego empirycznego (na ile językoznawstwo może być empiryczne :) materiału, nie zaś, jak w przypadku słynnej profesor socjologii, poheglowskich konstrukcji myślowych i niejednokrotnie fantasmagorii. O ile więc Staniszkis, patrząc na świat widziała (i niestety nadal widzi) „procesy”, „mechanizmy”, „struktury” itd., o tyle u Głowińskiego były konkretne wypowiedzi, udokumentowane tak a tak.

Dziś jednak, gdy ta książka jest wznawiana, patrzę na nią nieco inaczej, ponieważ akurat Głowiński należał do czołowych językoznawców walczących z kaczyzmem. Pech chce, że sytuując się akurat po stronie tych, których nowomowę kiedyś tak pieczołowicie analizował. To Głowiński należał do szacownego grona analizującego dla komunistycznej „Polityki” nowomowę IV RP, obok innego słynnego językoznawcy, J. Bralczyka, autora paru całkiem niezłych semantycznych analiz języka Wałęsy.

Oczywiście problem nowomowy jest jak najbardziej aktualny, szczególnie w III RP, której zakłamany język wymaga naprawdę drobiazgowych językoznawczych studiów, dziwnym jednak trafem polscy lingwiści z jakąś szczególną troską pochylają się zwykle nad „językiem prawicy”. I tak jak Bralczyk kiedyś z pasją punktował co głupsze wypowiedzi Wałęsy, tak Głowiński porównał przemówienie J. Kaczyńskiego do wystąpienia W. Gomułki. Jest to może zabawne zwłaszcza z punktu widzenia tych komunistów, co na przemówieniu Gomułki klaskali najgłośniej, choć dziś już tego nie pamiętają, bo są zawodowymi Europejczykami, ale z mojego punktu widzenia budzi to jakiś mimowolny wstręt. Nie jakieś zażenowanie, zawstydzenie, zniesmaczenie, ale zwykły wstręt. Pal diabli tam Wałęsę z jego semantycznymi nonsensami – być może jest to rzecz warta rozpraw lingwistycznych. Wydaje się jednak, że akurat Kaczyński to jest jeden z ostatnich polityków, którego o językowe bredzenie można by posądzić. Pomijam już dość oczywiste różnice między politykiem antykomunistycznym, a sowiecką gnidą, czyli zwykłym kremlowskim agentem jakim był Gomułka, posyłający na ludzi pały i czołgi. Oczywiście porządnemu językoznawcy to nie musi przeszkadzać, on wszak bada tylko czyjeś zdania, nie?

ppo

Jakoś tak się składa, że nie badano polskiej nowomowy (ja przynajmniej się nie spotkałem) w tekstach komunistycznych po 1989 r. Nie poddano drobiazgowej semantycznej analizie tego, co publikowała komunistyczna „Polityka”, „Trybuna”, „dziś” i podobne im „wydawnictwa”, że o gadzinówce Urbana nie wspomnę, nie badano drobiazgowo języka „GW”, a przecież tam słowotwórców, neologistów, eufemistów od groma było. I co jeden, to lepszy. Z zadziwiającym zaś uporem analizowano „mowę nienawiści” w „niszowych pisemkach prawicowych”, z upodobaniem mieszając jakieś bezpieczniackie produkcje Bubla z takimi tytułami, jak „Najwyższy Czas!” czy „Nasz Dziennik”. W ten sposób semantycy nie dostrzegali prawdziwej mowy nienawiści, jaka płynęła z komunistycznych łamów, zaś koncentrowali się na szyderstwach czy publicystycznych połajankach pod kierunkiem różnych środowisk ze strony prawicowych autorów. Tropiono więc, rzecz jasna, „antysemityzm” oraz, z czasem, „homofobię”, „ksenofobię” i „uniofobię”. Jednocześnie nie robiono żadnego problemu z postępującej wulgaryzacji polskiego języka w pop kulturze (na klęczkach wprost adorując „oryginalnych” idiotów hip hopowców, młócących treści zmielone dawno przez amerykańskich czarnoskórych raperów) czy też zakłamań i ekwiwokacji, jakie wprowadzała do języka polityki „pookrągłostołowa” kamaryla.

Stopień zakłamania, jaki przyjął dzisiejszy dyskurs (także naukowy, co ciekawsze) w Polsce jest porównywalny z tym, jaki mieliśmy za ancien regime'u. Wtedy też rozmaici specjaliści z lubością cytowali (w cudzysłowach, żeby zaznaczyć swój ironiczny, zdrowy dystans) język „rewizjonistów” z RWE czy innych antykomunistów z otoczenia Reagana. Ponure jednak jest to, że ludzie, którzy kiedyś analizowali język komunistycznej propagandy, zatrudniają się w charakterze ekspertów po stronie komunistycznej, dostrzegając propagandę i zakłamanie tam, gdzie ich nie ma.

p

 

http://www.rp.pl/artykul/2,326863__Nowomowa_po_polsku___20_lat_pozniej.html

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (53)

Inne tematy w dziale Polityka