Free Your Mind Free Your Mind
217
BLOG

Aria dla atletów

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 68

 

Niby obyczaj nakazuje, by z tonącego statku (lub platformy) kapitan schodził ostatni, ale może być też tak, że kapitanów jest tuzin albo i w ogóle żadnego kapitana nie ma, a łajba szaleńców po wodach pływa, póki starcza paliwa. Oto się bowiem okazuje, że konkurentów do prezydenckiego pałacu jest tak wielu, że mamy (słynny w latach 80., kto pamięta, ten wie, o co chodzi) kolorowy zawrót głowy. Jak nie T. Lis, to J. Kwaśniewska, a jak nie Lady J, to dr A. Olechowski, a jak i nie doktór ów słynny, to znowu W. Cimoszewicz, także siwizną przyprószony, ale przecież w pełni sił, jak T. Nałęcz z R. Kaliszem i M. Siwcem razem wzięci. Już by było w czym wybierać, aczkolwiek to na pewno nie koniec – jeszcze posypią się kandydatury, choć już mowa jest, że lewica może poprzeć Doktora, skoro Lady J raczej nie wystartuje, a z drugiej strony lewica może poprzeć i bezpartyjnego Cimoszewicza, który z biegiem lat, z biegiem dni, coraz mądrzejszy się wydaje, jak w czasach powodzi na Dolnym Śląsku albo i akcji „czyste ręce” (kto ma do tego pamięć, panie dzieju?).

 

Karnawał, jednym słowem, albo przynajmniej bal maskowy, bo te peany o nowych kandydatach wznoszą ci, co jeszcze niedawno murem za „prezydentem z Gdańska” stali i innej alternatywy nawet na horyzoncie nie wyglądali. Cóż się takiego stało, że – przy oczywiście niesłabnącym od dwóch lat, „rekordowym poparciu” dla partii władzy, poparciu against all odds, jak to się mówi – jednak koło fortuny zaczyna się dla „króla sondaży” kręcić w inną niż dotychczas stronę? Ano odpowiedź dość prosta: piniądz się kończy. Może jeszcze król pustej sakwy nie ma, bo ma londyńskiego czarodzieja, Merlina Vinzenta, który z magicznego kapelusza wyciągnie jeszcze sporo banknotów o wysokich nominałach, nawet, jeśliby trzeba było je dodrukować (Polska, tzn. Irlandia 2 w potrzebie), lecz tu i ówdzie rozmaici „beneficjenci przemian” po obaleniu kaczyzmu, zaczynają się uskarżać na to, że portfele coraz cieńsze, że lodówka jakby mniej zasobna, że limuzyny zmienić na nowszą nie można, że na giełdzie jakoś słabo interes się kręci, że wreszcie kiszki zaczynają marsza grać, a nie taka była umowa. Takiej dekoniunktury nie przewidział żaden salonowy mędrzec – jeden G. Kołodko przestrzegał, że wszystko się rypnie, ale jeszcze wtedy go nikt słuchać nie zamierzał. Miała być lekka jazda bez trzymanki, a nie mozolna wspinaczka po kamienistej ścieżce pod górę. Skoro jednak mędrcy nie przewidzieli dekoniunktury, to i też za nią płacić nie zamierzają, więc jakiś polityczny barter jest potrzebny, a znakomicie do niego nadaje się właśnie rozkochany w piłce nożnej i boiskach w każdej gminie, „prezydent z Gdańska”, nikt bowiem nie ma zamiaru dokładać do interesu, bo przecież nie po to się słynne byznesy zakładało w ramach starej czy nowej nomenklatury.

 

Sypią się więc gromy na kapitana, a to że podatki chce podwyższać, a to że Narodowemu Bankowi Polskiemu ciężkie pieniądze chce zabierać, a to znowu OBWE, panie dzieju, sama OBWE (co to się panie porobiło, naprawdę) za porządek medialny gabinet ciemniaków gani - więc choćby nawet wszystkie sondażownie rzutem na taśmę wyliczyły, że 90% Polaków popiera partię władzy, to i tak wydaje się, że byłoby to stanowczo za mało, by kapitan mógł spać na podmywanej zewsząd łajbie spokojnie. Co więc zrobić? Jaki manewr wykonać, by się łajba do góry dnem nie wywaliła, skoro jeszcze tyle czasu do prezydenckich wyborów? Najgorsze jest to, że nawet utrzymanie łajby na powierzchni nie daje gwarancji przetrwania, bo kandydatów na kapitanów już widać, jak się wdrapują, dziady, po burcie. Ach, żeby tak teraz u rządów był znienawidzony PiS, to inna byłaby rozmowa, inna byłaby sytuacja. Gdyby PiS wystartował z taką maniacką ustawą medialną, to by klatki z dziennikarzami stały wzdłuż Wiejskiej od świtu do nocy – i byliby to dziennikarze nie tylko z Polski, ale i bratnich krajów socjalistycznych. Gdyby takie były problemy z budżetem to niezależni eksperci i jeszcze bardziej niezależni komentatorzy domagaliby się interwencji międzynarodowej. Gdyby tak rozwalano edukację czy służbę zdrowia, to spontanicznym protestom nauczycieli, uczniów i pielęgniarek nie byłoby końca. A tak?

x

Jakby na polską rzeczywistość nie patrzeć, jakby kota nie wykręcać ogonem na wszystkie strony, to za cholerę nie da się ukryć, że rządzi od blisko dwóch lat partia Tuska, choć może określenie „rządzi” należałoby potraktować jak eufemizm. „Stara się rządzić”, może byłoby lepsze, lecz przecież nie oddawałoby tego wielkiego poświęcenia Chlebowskich, Niesiołowskich, Komorowskich, Grasiów, Nowaków, Klichów, Rostowskich i im podobnych, którzy przecież rządzą z całych sił! Rządzą, że aż furczy! Zaciskają zęby, napinają się jak ruscy atleci, wyciskają z siebie siódme poty, a tu ani rusz. Im bardziej zresztą się napinają, im więcej chcą wycisnąć, tym sztanga bardziej ich w podłogę wbija. Żadne sterydy nie pomagają.

k

Oczywiście nie przyznają się atleci, że ciężar wzięli zbyt duży, jak na swoje sflaczałe barki, bo przecież przekonywali oni (może nie nas, lecz swoich wyborców), że nikt inny, jak tylko oni są w stanie ruszyć ten kraj z posad. A gdy już ruszą, to po IV RP nie zostanie piekielny kamień na kamieniu.

p

J. Targalski prorokuje, że czekają nas teraz gonitwy po pokładzie i spektakularne ucieczki członków załogi kapitana statku szaleńców. Jest to scenariusz wielce prawdopodobny, gdyż gdzie jak gdzie, ale w polskiej polityce takie przeskoki z tonących łajb i salta śmierci widzieliśmy już wiele razy. Kto szybciej się ewakuuje, ten ma szansę stanąć w pierwszym szeregu nowych reformatorów oraz tych odnowicieli, co zapewniają, że „tym razem to już na pewno wszystko będzie o wiele lepiej”. Zresztą przychylne dotąd partii władzy środki przekazu zaczęły nagle dostrzegać nowe, stare twarze, które mogą być atrakcyjniejsze od nowej, starej twarzy kapitana. Oj, nie taka była z mediami umowa. Najwyraźniej jednak okres filantropii dobiegł końca i jeszcze chwila, a zacznie się nam robić żal atletów, którzy szarpnęli się na coś, co ich zupełnie przerosło. A w gabinecie cieni przecież było tak dobrze. Tak bezpiecznie. I tak sucho.

o

http://www.tvn24.pl/-1,1609177,0,1,eksperci-bedzie-podwyzka-podatkow,wiadomosc.html

http://www.niezalezna.pl/blog/show/id/1429

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (68)

Inne tematy w dziale Polityka