Free Your Mind Free Your Mind
299
BLOG

Po co państwo?

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 59

 

AD 2009 człowiek żyjący nad Wisłą może się poważnie zastanawiać, po co mu państwo. Mam na myśli przeciętnego obywatela, nie zaś polityka, któremu państwo potrzebne jest do łupienia tego obywatela. Polityk bez pieniędzy obywatela nie kiwnąłby palcem w bucie i nie rozsiadałby się w służbowym wozie jak basza na tronie, wobec tego państwo organizowane jest tak, by łupienie szło możliwie bezkonfliktowo (tzn. by obywatel nie wierzgał, wiedząc, że łupi się go dla jego dobra). Jeśli obywatel daje za mało, to mu się przykręca śrubę, by dowieść mu, że może dać więcej, co widać choćby po świeżych działaniach gabinetu ciemniaków. Złodziejskie praktyki okazują się jednak z czasem bezskuteczne, albowiem obywatele łupieni przez specjalistów, którzy z posad państwowych uczynili sobie znakomite żerowisko i okradają obywateli w białych rękawiczkach, zaczynają się rozglądać za szarą strefą i albo sami się w nią włączają, unikając płacenia poszczególnych haraczy, albo korzystają z jej usług, zapewniając w ten sposób politykom mniejsze wpływy do tzw. budżetu, który już od dawna stał się synonimem totalnego marnotrawstwa. I tak gabinet ciemniaków wymyśla kolejne udogodnienia dla obywateli w postaci podwyżki akcyzy (np. na papierosy), po czym okazuje się, że im wyższa akcyza, tym szybciej słabną wpływy z niej przewidziane. Eksperci zdumiewają się, nie widząc związku między podwyższaniem haraczu a coraz mniejszymi jego spłatami (może urzędnicy państwowi powinni przejść na jakąś konfiskatę mienia obywateli unikających płacenia tychże haraczy?) i ubolewają, że obywatele zaczynają kupować towary od przemytników, zaniedbując w ten sposób złodziei w białych rękawiczkach. Tymczasem na złodziejskim rynku dla obywatela kalkulacja jest prosta – płaci się temu, kto kradnie mniej. Jak za okupacji.

p

Przykład z papierosami jest jednym z wielu, aczkolwiek dostatecznie wyrazisty. Z jednej bowiem strony politycy (w trosce o dobro obywateli – to trzeba sobie stale powtarzać), poszerzają sfery zakazu palenia tytoniu, z drugiej zaś podnoszą akcyzy nałogowcom, wychodząc z założenia, że ci i tak będą płacić, bo muszą palić. Tępota złodziei w białych rękawiczkach najprawdopodobniej rośnie wraz z tychże złodziei wspinaczką na coraz wyższe stanowiska w administracji państwowej. Chcą oni bowiem, by palacze płacili coraz więcej („budżet przede wszystkim, głupcze!” :)), ale jednocześnie robią wszystko, by palacze palili coraz mniej. Nie od dziś jednak wiemy, że logiczne rozumowanie to jest coś, w czym nie specjalizował się prawie żaden z polityków.

f

Co jednak różni polityka od obywatela? Nie ma wszak żadnych wątpliwości, że na drabinie społecznej ten pierwszy siedzi o wiele szczebli wyżej niż ten drugi. Właściwie to zastanawiam się, czy można tu mówić o drabinie, skoro sytuacja wygląda raczej tak, że obywatele siedzą jak kury na grzędach, znosząc jaja, zaś polityk przychodzi co noc, jak lis, wybierając niemal wszystko, co się nadaje do skonsumowania. Różnica między politykiem a obywatelem jest zasadnicza. Otóż polityka nie obowiązują te przepisy, które nałożone są na obywatela, czego znakomitym przykładem jest historia P. Grasia. Nie tylko zresztą polityk jest osobą wyjętą spod prawa, lecz nawet wykazanie tego stanu rzeczy niewiele zmienia w sytuacji polityka. Oczywiście, historia obecnego rzecznika rządu to jedynie wierzchołek góry lodowej.

z

Postawione przeze mnie na wstępie pytanie zyskuje w tym kontekście dość prostą odpowiedź. Państwo istnieje dla polityków, nie dla obywateli, toteż jeśliby obywatel chciał uzyskać lepszy niż dotychczas komfort egzystowania i osiągnąć stopę życiową np. przeciętnego Europejczyka, to powinien zapisać się do partii władzy i w ten sposób zakosztować konfitur, do jakich, pracując uczciwie i płacąc wszystkie haracze nakładane przez złodziei w białych rękawiczkach, nie jest w stanie się dostać. W świecie polityki jednak, jak to zresztą bywa wśród złodziei (kto oglądał np. film „Donnie Brasco” z A. Pacino, J. Deppem i M. Madsenem, ten wie), zwykle nie zna się dnia ani godziny. Jednego wieczoru się jeden mafiozo bawi hucznie ze swymi koleżkami, a już następnego dnia gryzie ziemię, tak więc luksusami można się nie nacieszyć.

l

Ale co nas mogą martwić dylematy środowiska złodziejskiego, skoro tylu polityków prezentuje tak znakomite samopoczucie, jakby nie zauważali tego, na jakim świecie żyją? Wspominam o tym także w kontekście całkiem sensownego artykułu B. Wildsteina, który lada chwila zostanie zakwalifikowany do grona ksenofobów, czyli uniosceptyków. Eurokracja, jako wyrafinowana formuła politycznego łupienia obywateli idzie bowiem jeszcze dalej niż nasi rodzimi politycy rządzący i dąży do tego, by obywatele uzyskali wyższą świadomość europejską, polegającą na tym, że obywatel „UE” nie tylko cieszy się z tego, że rządzą nim specjaliści w białych rękawiczkach, lecz nie przeszkadza mu, że nadchodzą czasy „postpolityki”, a więc takie, w których powstaje fasada uczestnictwa obywateli w rządzeniu i podejmowaniu istotnych decyzji (Wildstein nazywa to „instytucjami udającymi demokrację”), a sami obywatele sprowadzają się do roli pańszczyźnianych chłopów, zrzucających się na dostatni los „panów urzędników europejskich”. Piszę to w dniu, kiedy wszystkie bez mała media w naszym kraju cmokają z zachwytu nad tym, że J. Buzek zostanie szefem „Parlamentu Europejskiego”. Sukces polskiego polityka – sukcesem polskiego obywatela? Jak najbardziej – znakomicie przecież pamiętamy rządy elastycznego premiera-profesora (i reformy, po których nie możemy się podnieść z klęczek po dziś dzień); a taka elastyczność to podstawa sukcesu na eurosalonach.

 

http://pb.pl/2/a/2009/07/14/Sprzedaz_papierosow_w_zapasci2

http://www.rp.pl/artykul/2,333747_Gdzie_jest_umowa_Grasia.html

http://www.rp.pl/artykul/2,333224_Utopijna_wizja_europejskiego_narodu_.html

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (59)

Inne tematy w dziale Polityka