Free Your Mind Free Your Mind
288
BLOG

O interesie społecznym

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 59

 

I. Janke przyznaje się otwarcie, że nie wie, co to jest interes społeczny, choć zarazem, jak można sądzić, wie, czym jest państwo – i jest to rzecz ciekawa, gdyż do tej pory wydawało mi się, że jednym z istotnych składników ethosu dziennikarzy jest działanie w interesie społecznym i to czasami wbrew uzurpatorskim zapędom administracji państwowej. Nie trzeba być znawcą politologii, by dostrzegać prostą prawdę, iż nie zawsze państwo działa w interesie społecznym, czyli dla dobra obywateli tudzież dla dobra ogółu. Bywają okresy historii, kiedy państwo funkcjonuje wyłącznie w interesie jakiejś uzurpatorskiej mniejszości i jego działanie ogranicza się do takiego sterowania obywatelami, by temu interesowi nie zagrażali.
 
Nie wchodząc w szczegóły, można by wyróżnić trzy formy państwowości we współczesnym świecie: autonomiczną, okupacyjną i kolonialną. W zależności od tego, w jakiej formie państwowości egzystujemy, różnie może być rozumiany interes społeczny. Nie muszę chyba dodawać, że może on być sprzeczny z interesem państwa. Jeśli żyjemy w strefie okupacyjnej, to działanie na rzecz naszej rodziny czy przyjaciół może się kłócić z działaniami administracji państwowej. W tym wypadku zresztą administracja okupacyjna (vide „Polska Ludowa”) może sięgać i zwykle sięga w odpowiedzi po środki represji z fizyczną likwidacją niesubordynowanych obywateli włącznie. W przypadku państwowości kolonialnej nie sięga się raczej po środki ludobójcze, ale, podobnie jak w porządku okupacyjnym, interes społeczny jest definiowany z punktu widzenia interesu establishmentu, zwłaszcza że przynajmniej część obywateli traktowana jest instrumentalnie, czyli jako niewolnicy.
 
Inaczej się sprawy mają w przypadku państwa działającego autonomicznie i w interesie jego obywateli. Establishment ma świadomość służby obywatelom i podlega społecznej kontroli na wszystkich szczeblach, a ponadto stara się on działać tak, by wypracować warunki do maksymalnej kooperacji możliwie wszystkich „warstw”, środowisk czy instytucji stanowiących elementy składowe państwa. Ten czynnik kooperacji jest podstawowym wyróżnikiem sprawnie działającego (sprawnie, tj. w interesie społecznym) państwa. Jeśli administracja, rozwiązania legislacyjne, poszczególne służby (np. mundurowe lub specjalne) itd. działają na rzecz minimalnej kooperacji społecznej, a mają na celu maksymalne antagonizowanie poszczególnych grup zawodowych, środowisk, instytucji itd., to mamy do czynienia z państwem okupacyjnym lub kolonialnym, którego interesy są zwyczajnie nie do pogodzenia z interesami obywateli.
 
Co odróżnia okupanta od kolonizatora? Ten pierwszy zwykle eksploatuje zajęty teren, nie licząc się z kosztami społecznymi i, jak wspomniałem, sięgając po eksterminację co bardziej krnąbrnych jednostek – wiedząc, że jego działalność może mieć (lub ma) charakter tymczasowy i kiedyś może dojść do wybuchu buntu przeciwko władzy i establishmentowi. Ten drugi z kolei eksploruje zajęte terytorium, dając wyżyć przynajmniej części (uprzywilejowanych zwykle) obywateli, a więc stara się zachowywać jak gospodarz, tak by eksploatacja trwała możliwie jak najdłużej i by zarazem nadmierną opresją społeczną nie prowokować tubylczej ludności do buntu. Okupant może być zewnętrzny (obce, agresywne państwo) lub wewnętrzny (np. mafia). Kolonizator z natury jest zewnętrzny i wybiera sobie do „administracji państwowej” jakichś lokalnych zaprzańców na zajmowanym terenie. W Polsce akurat tradycje zaprzaństwa są, jak wiemy, wieloletnie, tedy wybierać jest naprawdę w kim.
 
Problem z naszym krajem polega jednak na tym, że wypracowano państwowość mieszaną, okupacyjno-kolonialną (przy oficjalnych pozorach autonomii), której cechy ujawniają się na przemian, dlatego czasami Polska zachowuje się jak kolonia, a czasami jak strefa okupacyjna w zależności od tego, która z destrukcyjnych grup rządzących różnymi obszarami naszego państwa, szczególnie się aktywizuje. Przykładowo, ktoś (za niezły kawał grosza) kupuje dom na nowym osiedlu, które nie jest jeszcze w całości ogrodzone i „monitorowane”. Wprowadza się z rodziną, po czym przybywa do niego przedstawicielstwo „firmy ochroniarskiej”, czyli mafii, nie bójmy się tego słowa, proponując swoje niezastąpione usługi, oczywiście. Jeśli klient grzecznie odmawia, to po niedługim czasie paskudny los sprawia, że ktoś plądruje mu dom lub przynajmniej wyprowadza spod niego samochód (ukradłszy kluczyki z przedpokoju) i klient zaczyna pojmować jaka jest zależność między jego interesem a interesem mafii, która zapewni mu bezpieczeństwo. Podpisuje więc zgodę na „ochronę” i odtąd faktycznie ma spokój. Proste.
Analogicznie funkcjonuje „polskie państwo”. Jeśli jakaś grupa obywateli jest podporządkowana, tzn. respektuje drakońskie prawa ustanawiane przez establishment w interesie establishmentu, to nie dzieje się jej wielka krzywda. Jeśli nie, paskudny los zaczyna się mścić.
 
Janke natomiast zastanawia się:Jak ma funkcjonować państwo, jeśli urzędnicy będą się zastanawiać, czy ten lub inny wyrok, ten lub inny przepis nie są sprzeczne z pojmowanym przez nich „interesem społecznym” i w zależności od tego, do jakiego dojdą wniosku, będą dany przepis stosować, a wyrok wykonywać? Powiem więc tak: jeśli urzędnicy nie wiedzą, czym jest interes społeczny, to ich działalność na rzecz państwa będzie iluzoryczna. Chyba że służą okupantowi lub kolonizatorowi.
http://budyn78.salon24.pl/117171,o-czym-nie-szumia-rzepy

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (59)

Inne tematy w dziale Polityka