Free Your Mind Free Your Mind
199
BLOG

O postaciach pomnikowych

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 57

 

O ile mogę się zgodzić z toyahem, co do tego, że należałoby zrzucić Owsiaka, gdy tylko ktoś go na jakiś pomnik wyniesie, o tyle uważam, iż komuś takiemu jak Osiecki pomnik się należy. On mu się należy nie dlatego, że Osiecki chciałby już postawić Owsiakowi pomnik, lecz dlatego iż Osiecki jest wzorcowym przykładem dziennikarza III RP, który jest frontowcem walczącym z katolickim kołtunem i – jak to ktoś w s24 ujął, posługując się językiem guru „lewicy”, czyli Urbana - „czarnymi”. Toyah ma rację, mówiąc o tym, że rośnie społeczny sprzeciw wobec paranoi związanej z imprezą Owsiaka, widać go zresztą po reakcjach wychodzących z kościoła katolików, którzy nie szczególnie się kwapią do wrzucania do „puszek” młodzieży. Każdy zresztą, kto pamięta, jak skandalicznie się odnosił Owsiak do Przystanka Jezus, doskonale wie, o co w tym wszystkim chodzi (bo to jak się odnosił do RM i o. Rydzyka jest tajemnicą poliszynela).
 
Nie ma bowiem najmniejszych wątpliwości, że cała impreza nakręcana co roku z udziałem medialno-polityczno-finansowego establishmentu III RP, ma nie tylko charakter faryzejskiego spektaklu, jacy to potrafią być dobroczynni rozmaici trębacze trąbiący o swojej hojności, ale – i kto wie czy nie przede wszystkim – charakter wielkiej manifestacji ideologicznej, takiego nowego świeckiego święta mającego blaskiem, fajerwerkami i pompą przyćmić wszelkie inne święta, więc pewnie i Boże Narodzenie. Osiecki i wielu jemu podobnych ludzi mediów właśnie w tym ideologicznym charakterze upatruje siłę i wartość imprezy Owsiaka, nie zaś w zbieraniu pieniędzy „na dzieciaki”. Im bardziej bowiem można przy okazji „zbiórki na dzieciaki” pokopać sobie w katolickiego kołtuna, w „czarnych”, w Kościół katolicki, tym lepiej; im więcej przeciągnie się młodzieży na stronę „świętujących zbiórkę na dzieciaki”, tym słabsza będzie kołtuneria itd.
 
W feerii świateł, które rozbłyskują w trakcie imprezy Owsiakowej kąpią się czerwoni i różowi, i to od wielu wielu lat – ja pamiętam nawet czas, jak czerwoni wygrali któreś wybory parlamentarne i Olejnik nocą pytała Owsiaka w radiu, co on na to. On zaś na to powiedział wtedy, że dla niego mogą rządzić Polską nawet Marsjanie, byleby on mógł robić swoją imprezę. I tak się złożyło, że wnet czerwoni ministrowie paradowali z czerwonymi serduszkami, ku uciesze „dzieciaków”, rzecz jasna. Skąd ten pęd czerwonych i różowych do tej całej kąpieli przed kamerami? Z prostego powodu – kąpiel ta stanowi z jednej strony oczyszczenie (ileż to złodziei może sobie przy okazji przypudrować gębę właśnie dobroczynnością), z drugiej zaś pozwala pokazywać się rozmaitym politycznym i gospodarczym faryzeuszom jako poczciwcy, co „dla dzieciaków” ostatnią kromką chleba by się podzielili, zwłaszcza jeśli ta kromka sfinansowana jest przez podatników, z których niewydolna machina państwa drze ostatnie pasy przez cały rok. Każdy więc, co sprzeciwia się „zbiórce na dzieciaki” automatycznie stawia się w pozycji kołtuna (i od razu zasługuje na potępienie ze strony Osieckich i im podobnych antykołtunów), a przy okazji dorabia sobie gębę podłego sknerusa, co „dzieciakom” zabrałby kosztowną maszynerię medyczną albo w ogóle kogoś, kto nie chce leczyć „dzieciaków”.
 
W tym całym szaleństwie, w tej paranoi jest zatem nie byle jaka socjotechnika, ale – o zgrozo – mimo przegigantycznej machiny propagandowo-reklamowo-medialnej i politycznej, „zbiórka na dzieciaki” ma się dość blado, jeśli chodzi o wynik finansowy w porównaniu z takim Caritasem, który zbiera datki dobroczynne bez trąb jerychońskich i rozhisteryzowanych dziennikarzy. Ciężko zresztą o wyliczenia, jak wielkie nakłady finansowe pochłania cała ta „orkiestra”, by zebrać w ciągu dnia te kilkadziesiąt milionów złotych.
 
To zaś, że mamy do czynienia z ideologią, potwierdza spostrzeżenie, które, jak podejrzewam, poczynił nie tylko toyah, tzn. że w debatach o imprezie Owsiaka w ogóle nie ma mowy o „głosie sprzeciwu”:
 
W przypadku Owsiaka, nie ma absolutnie mowy, by w studio pojawił się – nawet nie Korwin – ale w ogóle ktokolwiek, choćby Łukasz Warzecha, i w jakikolwiek sposób zakwestionował choćby jeden element owsiakowej produkcji. Wszyscy zaproszeni mają mówić to samo, wszyscy mają mieć przylepione do marynarek serduszka, a jeśli kamera spróbuje pokazywać to co się dzieje na ulicy, to zanim materiał trafi na antenę, nawet policjanci na służbie (!) muszą zostać oblepieni czerwonym dowodem tego, że wszystko gra! A w tle, niezmiennie będziemy musieli oglądać ten migający, pstrokaty i prostacki kicz. Groza.”
 
Co więcej, przed „zbiórką na dzieciaki” padają na kolana i przedstawiciele koalicji, i opozycji, i - jakby tego było mało - nagle tym samym tonem wypowiadają się o imprezie niby wrogie „GW” i „Rz”. To się nazywa pluralizm nie tylko polityczny, ale i pluralizm opinii. Na tym tle jednak łatwiej dostrzec i docenić takie krytyczne głosy, jak choćby Warzechy, który na samym Owsiaku i „zbiórce na dzieciaki” nie zostawił suchej nitki. Okazuje się więc, że głos sprzeciwu można wyartykułować, choć generalnie środowisko dziennikarskie (tak jak i polityczne) wobec Owsiaka zachowuje się jakby chodziło o Dalaj Lamę. Gdy – nomen omen - G. Schetyna zaś w ub. roku coś napomknął o konieczności sprawdzenia sposobu finansowania i obrotu pieniędzmi przez fundację Owsiaka, to rejwach się podniósł, jakby to IPN kolejną akcję teczkową przeprowadzał na jakiegoś człowieka o złotym sercu. Schetyna zresztą dość szybko o sprawie zapomniał, a i dziś ma inne problemy.
 
Oczywiście, chcę wierzyć, że z imprezą tą jest wszystko OK, lecz znając realia polskie wydaje mi się to dość wątpliwe – mało kto bowiem odpuściłby sobie okazję do zarobienia łatwych pieniędzy przy takiej okazji (banki, firmy handlujące sprzętem medycznym, rozmaici konsultanci etc.). No ale od sprawdzania tego typu działań i instytucji są odpowiednie urzędy. Zacząłem jednak od pomnika dla Osieckiego i na tym powinienem skończyć. Dlaczego ten pomnik? Dlatego, że chodzi tu o wzorzec zachowania polegający na uporczywym powtarzaniu frazesów, które sufluje „salon”. Kiedyś, gdy Polska znormalnieje, taki pomnik funkcjonariusza Ministerstwa Prawdy będzie przypominał o czasach, w których Osieckiemu i jemu podobnym (jak prowadzącemu popołudniową Jedynkę,  D. Wydrychowi, który tematem do debaty ze słuchaczami w pierwszej godzinie programu uczynił to, jak pomóc gardłu Owsiaka) wydawało się, że pracują jako dziennikarze. Gdy Polska znormalnieje dziennikarze zajmować się będą poszukiwaniem prawdy, służbą obywatelom i staniem na straży poważnych wartości, nie zaś czapkowaniem salonowcom, wujkom Bronkom, wujkom Tadkom, wujkom Leszkom, wujkom Adasiom czy wujkom Jurkom.
 
 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (57)

Inne tematy w dziale Polityka