615 obserwujących
1599 notek
9362k odsłony
  8150   0

"Mińsk kieruje"

 

Moja Małżonka zadała mi wczoraj proste i zarazem przebiegłe pytanie: czy wg mnie delegacja prezydencka w ogóle nie mogła przylecieć nad Siewiernyj w Smoleńsku? Jako, prawda, paranoik smoleński, który w dodatku należy do wyznawców kosmicznej i niepojętej hipotezy maskirowki, odpowiedziałem niemal natychmiast przecząco, ale potem zacząłem się zastanawiać, pod jakimi warunkami tupolew mógłby się jednak pojawić nad smoleńską ziemią. I znalazłem dwa takie podstawowe warunki – po pierwsze: Ruscy musieliby dokonać ewidentnej manipulacji z czasem (oficjalnie głosić, że są 2 godz. różnicy między „warszawskim” a „moskiewskim” czy „smoleńskim”, natomiast w rzeczywistości na czas „operacji Smoleńsk” posługiwać się np. jednogodzinną różnicą; ten wątek wielokrotnie powracał w blogosferze). W takim scenariuszu delegacja przybyłaby nad Siewiernyj koło godz. 9.40/9.41 rus. czasu (a nie 10.40/10.41 – trzymając się oficjalnej „godziny katastrofy”) lub nawet wcześniej (skoro o godz. 6.13 UTC wedle „polskich stenogramów” jest w kokpicie mowa o tym, że pozostało 18 minut do lądowania). Po drugie: gdyby pozwolono na pojawienie się tupolewa w celach rekonesansu związanego z oceną możliwości pozwalających na lądowanie na Siewiernym, to dość dobrze zamaskowane musiałyby być szczątki lotnicze leżące na słynnej „polance” – zamaskowane w taki sposób, by nie zostały rozpoznane jako przygotowana inscenizacja miejsca powypadkowego (np. przykryte płachtami imitującymi hałdy kwietniowego śniegu).
 
Pamiętamy, jak w „stenogramach” pada wypowiedź śp. mjr. A. Protasiuka: „Możemy pół godziny powisieć i odlecimy na zapasowe. Mińsk albo Witebsk” (6.26 UTC). Gdyby więc faktycznie załoga uparła się, że chce sprawdzić warunki na smoleńskim lotnisku i gdyby przybyła tam ca. 9.30 rus. czasu, to byłoby to z pewnością jeszcze przed przybyciem na lotnisko delegacji oczekującej na przybycie gości z Polski (ta delegacja bowiem „nastawiałaby się” na przylot o ca. 10.30, zgodnie z „oficjalną różnicą czasu”, więc pojawiłaby się na lotnisku później).
 
Za tym wariantem mogłoby przemawiać parę przesłanek. 1) Nawigator mówi o 6.14 UTC: „dwie czy godzina?” (a propos różnicy czasowej), 2) zdziwienie załogi tupolewa, że „jaczek” już wylądował (a przecież, wg oficjalnej wersji wydarzeń, miał wylecieć do Smoleńska DWIE godziny przed tupolewem), 3) relacje świadków mówiące o długim krążeniu jakiegoś samolotu nad lotniskiem (m.in. M. Pyza o tym wspominał w jednej z telewizyjnych relacji z 10-go Kwietnia http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/04/zakrzywienie-czasoprzestrzeni.html) oraz rozbieżności, co do czasów poszczególnych wydarzeń (także samej „katastrofy”), 4) opowieść S. Wiśniewskiego, że sądził, iż tupolew wcześniej wylądował i załoga odleciała „w celach technicznych” (tupolew w tym przypadku by, ma się rozumieć, nie lądował, a jedynie zniżyłby się na wysokość decyzji i po komendzie dowódcy statku: „odchodzimy”, skierowałby się na zapasowe lotnisko – najprawdopodobniej białoruskie, o czym za chwilę), 5) relacje o przygotowywaniu lotnisk zapasowych przez polskie placówki w Moskwie i Mińsku (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/06/witebsk-i-inne-lotniska-zapasowe.html).
 
O ile ten pierwszy w/w warunek wydaje się realizowalny bez większych problemów (w tym wariancie lądowanie jaka i podejścia iła-76 mogłyby być odpowiednio po 8-mej tego rus. zmienionego i utajnionego czasu, choć możliwy jest także wariant, w którym te samoloty są w „oficjalnej strefie czasowej”, a nie „cofniętej” o godzinę), o tyle ten drugi wydaje się trudny do spełnienia ze względu na jego wysoką ryzykowność. Biorąc bowiem jeszcze pod uwagę słynną (przynajmniej w blogosferze) „wybrozkę”, o której rozmawiają ruscy piloci o godz. 6.27-6.28 UTC, a więc zapewne zrzut jakichś drobniejszych szczątków lotniczych, mających uwiarygodniać „wypadkową drogę” (nie wystarczyło części wraku po prostu ułożyć na „polance”, jakieś fragmenty wyposażenia etc. należało „usypać” podczas niskiego przelotu), to nie sądzę, by było możliwe całkowite zamaskowanie takiego parusetmetrowego obszaru. Zresztą zamachowcy za wszelką cenę chcieli zyskać na czasie (rzecz jasna, w celu dokonania zbrodni), a więc w ich interesie było jak najszybsze przekierowanie lecącej delegacji na zapasowe lotnisko, nie zaś pozwalanie jej na swobodne krążenie nad Smoleńskiem (tym bowiem zajmowały się ruskie samoloty) i deliberowanie, kiedy będzie warto podejść do lądowania.
 
Wspomniałem o białoruskim lotnisku nieprzypadkowo. Zauważmy, że – wbrew temu, co głosi kremlowska legenda – to właśnie (przynajmniej wedle „stenogramów”) „Mińsk kieruje”, a nie żadna centrala w Moskwie. Jeśli się wczytamy w „stenogramy”, to mińskie kontrole obszaru (w polskiej wersji wymienione są aż trzy: MiC1, MiC2, MiC3; w "stenogramach" napisane jest, że to poszczególni kontrolerzy) przekazują łącznie 8 komunikatów polskiej załodze (od godz. 6.06 UTC do 6.22), podczas gdy „kontrola moskiewska” przekazuje raptem jeden zdawkowy, banalny komunikat dot. zniżania i częstotliwości „Korsaża”. Co ciekawsze, Moskwa zgłasza się dosłownie 15 sekund po zakończeniu się ostatniego komunikatu MiC3.
 
Mało tego, to przecież MiC2 podaje załodze tupolewa „warunki smoleńskie” (6.14), a więc „widoczność 400 m, mgła” - NIE zaś żadna Moskwa. Jest to o tyle zdumiewające, że kto jak kto, ale moskiewska kontrola powinna (skoro „kieruje”, jak szympansów wielokrotnie zapewniano) nawiązać dłuższą konwersację z Polakami i nie tylko podać dokładne dane dotyczące „fatalnych warunków na Siewiernym”, ale przy okazji zaproponować przekierowanie na zapasowe lotnisko oraz dopytać, jakie rozwiązanie załoga zastosuje (międzylądowanie i przeczekiwanie mgły, czy też lądowanie i transport kolumną samochodową). Kontrola z Moskwy odzywa się o 6.22 UTC, a więc jest to już 10 minut po tajemniczej rozmowie wieży szympansów z tajemniczym Transaero 331 na temat... pogody na Siewiernym, rozmowie przeprowadzanej niby „na prośbę Moskwy”:
 
 
10:10:11 331 «Корсаж» ответьте, Трансаэоо 331./”Korsaż”, odpowiedzcie, Transaero 331.
10:10:16 РП «Корсаж» ответил./”Korsaż” odpowiedział.
10:10:18 331 Доброе утро, будьте любезны вашу фактическую погоду./Dzień dobry, bądźcie tak mili (podajcie – przyp. F.Y.M.) waszą aktualną pogodę
10:10:22 РП Значит фактическая, туман, видимость порядка четырехсот, где-то не более четырехсот метров./Aktualna znaczy, mgła, widzialność rzędu 400, miejscami nie więcej niż 400.
10:10:31 331 А температура есть какая, давление./A temperatura jaka, ciśnienie.
10:10:33 РП Температура + 2, давление 7-45, а вы для польского борта работаете?/ Temperatura +2, ciśnienie 7-45, a wy dla polskiego samolotu pracujecie?
10:10:40 331 Да нет, мы просто пролетом, летим, нас Москва попросила./Nie, my przelotem, lecimy, nas Moskwa poprosiła.
10:10:45 РП Пока условий для приема нет, 3-3-1./Na razie warunków do przyjmowania nie ma, 3-3-1.
10:10:48 331 Хорошо, спасибо большое./Dobrze, wielkie dzięki.
10:10:55 331 А у вас прогноз какой есть вообще, нет?/A w ogóle to macie jakąś prognozę?
10:10:58 РП Прогноз тут в новом облике, блин, вообще не ожидали тумана, вот обещают где-то с час еще, что туман будет./Tu nowa prognoza, do bani, w ogóle nie spodziewali się mgły, a zapewniają, że gdzieś z godzinę jeszcze potrwa.
10:11:05 331 ну нам понятно, еще раз извините, спасибо./no rozumiemy, jeszcze raz przepraszamy, dziękuję.
 
Kontrola moskiewska ma więc uzyskane chwilę temu dane „z pierwszej ręki” i NIE przekazuje ich polskiej załodze? Nie ostrzega przed zagrożeniem? Niczego nie sugeruje? Nie zaleca jakiegoś bezpiecznego rozwiązania problemu? Nie informuje o tym, co zgłasza przelatującemu TSO 331 „kontrola na Siewiernym”? W „stenogramach” CVR, gdy Nawigator nawiązuje połączenie z MoC, jego wypowiedź po słowach „one-zero-one” się urywa, zaś w prawej kolumnie „stenogramów” pojawia się enigmatyczne sformułowanie: „Odgłos przypominający stuknięcie/przełączenie”. A może chodzi o odgłos przypominający cięcie montażowe po prostu? Dziwnych odgłosów odnotowanych jest w „stenogramach” dużo więcej: „odgłos przypominający szurnięcie”, „odgłos przypominający przełączanie przełączników” itp. (o 6.22 pojawia się coś takiego: „Chwilowe drganie amplitudy sygnału we wszystkich kanałach”, zaś o 6.30: „Zniekształcony znacznik czasowy. Impuls prądowy oraz zniekształcony znacznik czasowy”), można więc przypuszczać, iż te dziwne dźwięki na dziwnych szpulach były łatwiejsze do rozpoznania niż ludzkie komunikaty, skoro część tych ostatnich podana jest w wersjach alternatywnych, które momentami pod względem fonetycznym brzmią zupełnie do siebie niepodobnie (Np. „„Dzień” lub „Witamy”, „dobry” lub „również”” 6.36 UTC).
 
Nie mniej zagadkowo wygląda rozmowa polskiej załogi z samymi szympansami, które, co też warto odnotować, na przeróżne sposoby wywołują tupolewa: a to „Polish Foxtrot”, a to „Papa Lima Foxtrot”, a to „Polskij sto odin”, a to „sto odin”, a to „sto pierwyj”. Przyjrzyjmy się poniżej temu, co mówi Kransokutski w przeciągu paru minut.
 
10:23:45 Красн. Остаток топлива запроси./Spytaj o zapas paliwa.
10:23:46 РП Polish Foxtrot one zero one, остаток топлива, топлива сколько у Вас?/ Polish Foxtrot one zero one, zapas paliwa, ile macie paliwa?
10:23:54 101 Осталось 11 тонн./Zostało 11 ton.
10:23:56 А (нрзб)./ (niezr.)
10:23:57 Красн. До Внуково хватит, запасной аэродром.../ Do Wnukowa wystarczy, zapasowe lotnisko…
Pomijam już w tym miejscu cyrki w „stenogramach” CVR, jakie dzieją się z paliwem tu-154m (6.18 UTC „13-12,5 t”, zaś 5 minut później, bo o 6.23 „11 t” - w ciągu paru minut tupolew spalił 2-1,5 t paliwa?), Krasnokutski więc wie, jak możemy z powyższego dialogu wywnioskować, że te 11 ton miałoby starczyć polskiej delegacji do przelotu na dość odległe ze Smoleńska Wnukowo. Tymczasem chwilę potem pyta (usłyszawszy minutę wcześniej, że zapasowymi lotniskami są Witebsk i Mińsk):
 
 
10:25:11 Красн. 1-0-1, после контрольного захода у Вас топлива хватит на запасной?/ 1-0-1, po kontrolnym podejściu starczy wam paliwa do zapasowego?
Oficjalnie, jak pamiętamy, lotnisko witebskie było nieczynne, nieoficjalnie jednak mogła na nim urzędować specjalnie przywieziona na ten właśnie dzień, ruska załoga „kontrolerów”, no i „kompania powitalna” ruskich „antyterrorystów”. To zresztą zastanawiające, nawiasem mówiąc, że polscy ambasadorzy „uruchamiali siły” akurat w najodleglejszych punktach, czyli w Mińsku i Moskwie (wg relacji G. Kwaśniewskiego http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/06/witebsk-i-inne-lotniska-zapasowe.html), nie zaś w najbliższym z zaplanowanych, czyli w Witebsku.
 
Niedawno w poście Albatrosa... z lotu ptaka powrócił wątek Briańska (i jego połączenia ze Smoleńskiem w godzinach przedpołudniowych 10-go Kwietnia) (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/09/odkrycie-albatrosa.html). Lotnisko w Briańsku mogło być punktem przerzutowym po wykorzystaniu „nieczynnego” Witebska - z tego ostatniego, jako „nieczynnego”, nie mogły latać transporty na Siewiernyj przed południem 10-go Kwietnia, bo dość dziwnie by to wyglądało. Lotnisko w Witebsku oficjalnie „udrożniono” dopiero w godzinach późnopopołudniowych, gdy do Smoleńska mieli się po tragedii wybierać oficjalni przedstawiciele Polski.
 
 
Lubię to! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Inne tematy w dziale