Jak pamiętamy, już po 20 minucie posiedzenia z moonwalkerem, przewodniczący ZP strofuje parlamentarzystów (w kontekście pytań stawianych przez pos. Sikorę), by trzymali się tematyki filmu polskiego montażysty S. Wiśniewskiego. Niecałe 10 minut później szef ZP napomina następnych dwóch posłów - żadne poboczne pytania nie są więc wskazane, gdyż analiza moonfilmu to priorytet. I wszyscy zagłębiają się w tę analizę - oczywiście szef ZP też ogląda - ale nie tylko ogląda.
Ma też inne, ważniejsze sprawy. Musi np. zatelefonować w trakcie projekcji - wklepać numer:

i porozmawiać:

Ma też ważne papiery do przeglądnięcia:

i w dyplomatce ma ważne rzeczy do sprawdzenia:

bardzo ważne, nie tylko wazne:

a w tzw. międzyczasie pos. Zuba ma ważne sprawy w parlamencie:

- tymczasem maestro przegląda ważne papiery:

- moonwalkera już mają capnąć na pobojowisku, ale szef ZP ma jeszcze jakieś istotne dokumenty do sprawdzenia:

- moonwalker w opałach, ale wciąż jeszcze jakieś poważne papiery są do przejrzenia:

- już polskiego montażystę szarpią czekiści na "miejscu katastrofy", ale przewodniczący musi jeszcze coś sprawdzić w bumagach, coś pilnego:

- kamera montażysty fruwa, ale szef ZP jeszcze znalazł jakiś czeski błąd w jakiejś tabeli:

- montażysta już prawie leży i kwiczy, ale przewodniczący musi ułożyć papiery, by się nie walały na stole:

i zostały ostatnie już sprawy do podsumowania:

- ewentualnie sprawdzenie wszystkiego dla pewności, by czegoś nie przeoczyć:

- już dosłownie parę karteczek zostało:

- i po krzyku:




Komentarze
Pokaż komentarze (19)