My tu z Kataryną gadu-gadu, a nie uwzględniliśmy tego, co sądzą politycy-blogerzy o tym, co się dzieje.
Tak apokaliptycznie poniekąd pisze legendarny J. Palikot.
|
Pewien wybitny polityk i dobrze zorientowany poseł przedstawił mi
w Sejmie jego koncepcję kolejnych wydarzeń na scenie politycznej. Otóż po krótkich przepychankach ostatecznie Lepper będzie aresztowany. Samoobrona się podzieli. Około 20 posłów pozostanie wiernych Lepperowi i nie przejdzie do koalicji z PiS-em. Powstanie więc problem większości dla tego rządu. Z okazji tej, aby wyeliminować konkurenta, skorzysta PSL. I to właśnie PSL wzmocni koalicję PiS, LPR i część Samoobrony. Taki rząd porządzi przez parę miesięcy i następnie zostanie zeń wypchnięty Roman Giertych. W oparciu o zarzuty dotyczące nielegalnego finansowania partii. W celu dalszego uzupełnienia nastąpi próba włączenia części PO: konserwatyści z Rokitą na czele wejdą do koalicji pozbawionej lidera LPR. Premier z Krakowa nie będzie miał problemów z wejściem do rządu bez Leppera i Giertycha. I tak miną kolejne dwa lata. W tym czasie różni ludzie będą aresztowani, aby ułatwić ten scenariusz: teraz posłowie Samoobrony, potem otoczenie Giertycha, później ktoś z PO, a przez cały czas ludzie z SLD. Ale o co chodzi? O Polskę. Bum cyk tarara!" |
(http://palikot.blog.onet.pl/)
Nieco bardziej filozoficznie i z nutą tajemniczości pisze legendarny W. Pawlak (post z wczoraj, dziś milczenie):
"Do analizy obecnego kryzysu potrzebna jest logika rozmyta. Tu nic nie jest dokładne i wszystko może się odwrócić - raz, drugi, trzeci... Na piątek nie będzie pewnie nowych dowodów może będą nowe oskarżenia. Ciekawe jakie będą ustalenia Sejmowej Komisji do spraw Służb. Wydaje się, że trzeba zostawić rządowych na parę dni w sam na sam. Nie trzeba przeszkadzać."
(http://waldemarpawlak.blog.onet.pl/).
Co zaś twierdzi legendarna J. Senyszyn, zapytacie. Ot, co:
"CBA – jako policja polityczna PiS – będzie robić prowokacje wobec wszystkich nie-Kaczyńskich. Rokita może się uchować, bo coraz mniej znaczy, ale Tusk i Komorowski raczej są już na muszce. O politykach SLD nie wspominając. Każdy, kto nie wielbi Braci Bliźniaków (każdy kraj ma taką BB, na jaką zasługuje) jest przeznaczony do piachu, jako wróg IV RPiS. Chyba, że się nazywa Rydzyk i dowodzi Moherową Armią. Wtedy może nawet Kaczyńskich opluć, a oni będą udawać, że deszcz pada. Wierni uczniowie Marksa, którym byt określa świadomość.
CBA ma władzę. W dodatku ograniczoną nie przez przepisy, a jedynie przez łaskę premiera Kaczyńskiego. Szef CBA powiedział, że „korupcja jest tam, gdzie jest władza”. Czyżby w tak zakamuflowany sposób przyznawał się do winy?"
(http://wiadomosci.onet.pl/blogi/senyszyn.blog.onet.pl,230185530,blog.html)
"Wierni uczniowie Marksa", jakżeby inaczej. Kto lepiej może coś takiego rozpoznać, jak nie posłanka SLD.
Co powiada legendarny W. Wierzejski (post, niestety z wczoraj, ale chyba aktualny dla autora):
"Coraz więcej faktów świadczy na korzyść Andrzeja Leppera w sprawie tzw. „afery korupcyjnej”, a właściwie: zorganizowanej przeciw niemu politycznej prowokacji. CBA najwyraźniej przekroczyło swoje kompetencje. To niewybaczalny błąd, który może kosztować podważeniem zaufania obywateli wobec całego projektu walki z korupcją."
(http://wiadomosci.onet.pl/blogi/wierzejski.blog.onet.pl,230414623,blog.html)
A nie mniej legendarny M. Siwiec (od czasu słynnego pocałunku na ziemi kaliskiej), pod znamienitym tytułem (wprawdzie dwa dni temu, ale czy ktoś go zauważył?):
|
"Polska operetka
|
|
Udało nam się wzbudzić zainteresowanie mediów międzynarodowych. Polski kryzys wyglądający w poniedziałek jak dramat kryminalny zamienia się w tragifarsę.
Niepotrzebne skreślić. Jeśli w ważnym, szóstym co do wielkości kraju europejskim takie działania odbywają się z osobistym udziałem premiera, to coś jest jednak nie tak. Tak więc po ostatnim występie kibiców Legii w Wilnie (wiadomość też przebiła się do międzynarodowych mediów) mamy – jak pisze niemiecka prasa – kolejny kryzys w polskiej operetce. Ale któregoś dnia taka sytuacja przełoży się w końcu na decyzje jakiegoś inwestora, który zamiast wybudować fabrykę w Polsce zbuduje ją na Litwie lub Słowacji. I wtedy święte przekonanie, – że polityka sobie, a gospodarka sobie – legnie w gruzach." Zwłaszcza te media międzynarodowe - to na nas największe wrażenie robi. Ale nie byłbym sobą, gdybym jakoś nie skwitował (tzn. nie zaserwował deseru dla konesererów wytrawnych blogów) postu legendarnej J. Paradowskiej. Tu już mamy wszystko wyjaśnione do końca: "Dyskomfort komentatora2007/07/13, Piątek Sytuacja robi się nieprzyjemna. Wiele wskazuje, że w bardzo wielu sprawach przychodzi przyznawać rację Lepperowi i Giertychowi, gdy wyrażają swe daleko idące wątpliwości w sprawie akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa, czy wokół niego. Trudne to dla opozycji, która Leppera i jego partię uznaje za kwintesencję upadku nie tylko politycznego, ale także etycznego obyczaju, czego symbolicznym dowodem stał się wniosek o uchylenie immunitetu i zgodę na aresztowanie posła Łyżwińskiego, wniosek ociekający obrzydliwościami. Trudne dla komentatorów, którzy uważają, że ani Lepper ani Giertych nie powinni zajmować stanowisk, jakie zajmują lub zajmowali, bo działalność takiej LPR w sferze edukacji jest po prostu szkodliwa, a Lepper w rządzie obraża sporą część obywateli, zważywszy jego wcześniejszą działalność. A jednak? Jednak wydaje się, że Giertych pisząc list do prezydenta w sprawie granic możliwej prowokacji ma rację (być może jest to jego pierwszy od dawna gest mający sens i merytoryczne podstawy i godny pochwały) i być może ma rację Lepper, gdy mówi, że zmontowano przeciwko niemu prowokację w istocie polityczną, by go wyeliminować nie tylko z rządu, ale w ogóle z polityki. I znów część polityków i komentatorów odczuwa dyskomfort . No bo jak? Bronić Leppera, którego się nigdy nie broniło, przeciwnie traktowało się go jako destruktora i wzór złego obyczaju? Tego przestępcę - jak powtarza Jan Rokita i dla którego szykuje się nawet zmianę w konstytucji, mającą zakazać osobom skazanym prawomocnymi wyrokami za przestępstwa umyślne ścigane z urzędu kandydowanie do parlamentu? Popisowa akcja CBA staje się z dnia dzień coraz bardziej popisową prowokacją polityczną, przy której blednie słynna inwigilacja prawicy, która zresztą gdzieś tam chyłkiem umyka, skoro nawet prokuratura nie odwołała się w terminie do wyroku. Jeżeli nie zostanie wyjaśniona tylko dlatego, że w jej centrum znajduje się właśnie Lepper, który na scenie politycznej uwiera, będzie to świadczyło wyłącznie o tym, że skruszone zostały już zupełnie fundamenty państwa prawa i że rzeczywiście wszystko wolno, a Polska staje się krajem, którym rządzą służby specjalne zastawiające pułapki na obywateli. Nie ulega wątpliwości, że taką sprawą powinna się zająć sejmowa komisja śledcza lub wyposażona w uprawnienia śledcze komisja do spraw służb specjalnych, która na razie pozbawiona jest jakichkolwiek narzędzi do poważnego zbadania sprawy. Musi przyjmować do wiadomości to, co jej przedstawiciele rządu mówią, co oznacza, że może sobie pójść na konferencję prasową szefa CBA i nie musi specjalnie obradować. Tymczasem w tej sprawie pytań z dnia na dzień jest więcej. Choćby podstawowe - jak wygląda ochrona kontrwywiadowcza najważniejszych osób w państwie, jeżeli Leppera nie ostrzeżono o ewentualnych lepkich rękach Piotra Ryby? Czy tylko dlatego, że z góry uznano, że lepkie ręce ma także wicepremier i trzeba na niego zastawić pułapkę? To zaś oznaczałoby, że zakładano koalicję z osobą, o której z góry wiedziano, że jest podatna na korupcję i wpuszczano go do rządu, który z walki z korupcją uczynił sztandarowe hasło. Oleksego kiedyś ostrzegano o tym, że Ałganow był rosyjskim szpiegiem, mimo że wiedziano o jego zażyłej znajomości z rosyjskim niby dyplomatą. Robił to sam szef UOP Gromosław Czempiński, wielu innych ostrzegano przed niebezpiecznymi związkami ludzi z ich najbliższego otoczenia. Na tym między innymi polega rola tych służb. Nie można przejść do porządku dziennego nad opiniami profesorów prawa, mówiących o wątpliwej legalności całej akcji. W kwestii legalności jedynymi “autorytetami” prawnymi nie mogą być polityczni ministrowie z PiS - Kamiński, Wassermann i Ziobro. To oni powinni zostać obecnie dokładnie przesłuchani, tak jak podczas afery Rywina przesłuchiwano Millera czy Kurczuka. W każdym razie, jeżeli chciano z Leppera uczynić ofiarę (lub po prostu spartaczono całą akcję i najgrubsza ryba się wymknęła, bo tu żadnej wersji na razie wykluczyć ostatecznie nie można), to szefowi Samoobrony dano mocne karty do ręki, które ten codziennie precyzyjnie rozgrywa i nie jest przesądzone, że to jego koniec. W polskiej polityce tyle się już darzyło, że powrót Leppera, któremu dymisję wręczano w prezydenckim przedpokoju, na stanowisko wicepremiera jest absolutnie możliwy. Na razie stało coś zupełnie niesamowitego: to Andrzej Lepper poucza o moralności, o przejrzystym sposobie sprawowania władzy, o tym, co w polityce dozwolone, a co jest anomalią. To on wygląda na polityka zachowującego się racjonalnie i przewidywalnie. Tak jakby świat stanął na głowie. Można oczywiście Lepperowi powiedzieć: masz chłopie to, czego chciałeś. Ostrzegano, żeby nie tworzyć takiej omnipotentnej instytucji jak CBA (ciekawe kiedy Trybunał Konstytucyjny rozpatrzy tę zaskarżoną rok temu ustawę), która dostała nadzwyczajne uprawnienia. Do walki z korupcją w Polsce, której poziom dla celów politycznych jest zdecydowanie wyolbrzymiany, wystarczyłyby istniejące policje tajne i jawne. Polsce potrzebne było biuro antykorupcyjne o charakterze prewencyjnym, badające przede wszystkim administracyjne procedury sprzyjające korupcji i wskazujące obszary największych zagrożeń, o co walczyła między innymi pani poseł Pitera, a nie jeszcze jedna służba specjalna stworzona po to, by Prawo i Sprawiedliwość miało wreszcie swoją własną, godną zaufania policję, która nieuchronnie, wcześniej czy później musi się przerodzić w policję polityczną, bo taka jest logika służb powstających z ideologicznej potrzeby, dostających na dodatek wyjątkowe uprawnienia do działań właśnie w sferze polityki. O tym wszystkim mówiono w momencie, gdy tworzono CBA, ale Lepper z Giertychem posłusznie podnieśli ręce za wszystkimi pomysłami Mariusza Kamińskiego. Teraz mówi się o konieczności nowelizacji ustawy i zapewne po ostatnich doświadczeniach jest to możliwe, a Lepper i Giertych krok po kroku wykazują, że to ci, którzy kwestionowali tworzenia takiego CBA mieli rację. Po raz kolejny świat staje na głowie." Dyskomfort komentatora musi być olbrzymi, bo wydaje mi się, że zwł. o Giertychu i Lepperze nasi legendarni komentatorzy pisali nieco inaczej, jeśli mnie pamięć nie myli (no, pomijając legendarnego Wierzejskiego, ale on tu posłużył jako rodzynek do ciasta). Andrzej Lepper jako moralista i konstytucjonalista. Roman Giertych ze słuszną inicjatywą epistolarną. Tak jest. Takie są właśnie niuanse, rafy i meandry tzw. demokracji. W okresie tzw. transformacji. "Po raz kolejny świat staje na głowie", przypomina nam Paradowska. A wy, jak tam przed ekranami komputerów, znowu się śmiejecie, co? Serca nie macie. Baczność! Have a nice day, brothers and sisters. Tu jeszcze suplement. Nawet A. Kwaśniewski komlementuje Leppera. Jedna wielka rodzina: |


Komentarze
Pokaż komentarze (36)