Free Your Mind Free Your Mind
475
BLOG

UE - państwo czy nie państwo?

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 21

Prof. W. Sadurski w swoim dzisiejszym wykładzie nt. powstającej UE stwierdził, że zdanie dr. A. Wielomskiego: UE nabędzie osobowość prawną, a więc przekształci się w PAŃSTWO, nie tylko świadczy o niekompetencji zwolennika monarchizmu (vide komentarz Profesora: Jest to myśl bardzo ciekawa, zwłaszcza dla studentów prawa, poczynając mniej więcej od drugiego roku studiów) - ale, co więcej jest nieprawdziwe, bo żadne państwo o nazwie "UE" nie powstaje (http://wojciechsadurski.salon24.pl/24327,index.html). Na moje nieśmiałe zapytania, czy faktycznie nie mamy do czynienia z konstytuowaniem się struktury państwowej, skoro przewidziane są pewne dość charakterytyczne właśnie dla państw rozwiązania (jednolity system walutowy, ustanowienie "rządu" czy "prezydenta" UE itp.), Profesor był łaskaw odrzec: Nie twierdze, ze UE jest dokladnie organizacja miedzynarodiowa i ze nie ma cech zblizajacych ja do panstwowosci. Ale nie wynika to w zadnym przypadkuy z osobowosci prawnej - to w ogole nie ma tu nic do rzeczy.
Ale nie maja tez do rzeczy nazwy instytucji (jak Pan zreszta zauwazyl), bo np. Rada Europy ma Komitet Ministrow i Zgromadzenie Parlamentarne - a nikt nie uwaza, ze ma cechy panstwa.
Rozumiem, że w ten sposób Profesor obszedł się z kwestią relacji między osobowością prawną UE a konstytuowaniem się państwa pn. "UE", ale chyba nie uporał się z problemem, o który tu chodzi. Oczywiście, nie śmiem podejrzewać, że Profesor nie ma świadomości tego, co pisze i świadomości przemian, jakie w związku z konstytuowaniem się UE zachodzą. Nie wiem jednak, dlaczego Profesor nie chce zauważyć słonia w menażerii.

Pobieżna nawet lektura najistotniejszych artykułów Traktatu Konstytucyjnego skłania bowiem do zgoła odmiennych konkluzji niż te wyciągane przez Profesora. Art. I-6 mówi wprost o prymacie prawa instytucji Unii "w wykonywaniu przyznanych jej kompetencji" nad prawem Państw Członkowskich. Pomijam na razie kwestię tychże kompetencji, które w sprawach najistotniejszych są bardzo mętnie sformułowane (w przeciwieństwie do jakichś drugorzędnych dziedzin tzw. kompetencji dzielonej). Art. I-1 mówi wprost o tym, że UE "koordynuje polityki Państw Członkowskich" związane z celami stawianymi przez Unię (swoją drogą gratulacje dla polonistów, którzy się gimnastykowali językowo przy tych sformułowaniach). Przy czym te cele rozumiane są bardzo szeroko i jednocześnie nijako: (Art. I-3) wspieranie pokoju, "wartości Unii", wspieranie "dobrobytu jej narodów" ("narodów Unii", dobre sobie), "zapewnienie przestrzeni wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości", rynek wewnętrzny z konkurencją, trwały rozwój Europy, postęp naukowo-techniczny, zwlaczanie dyskryminacji, wspieranie spójności gosp. oraz solidarności między Państwami Członkowskimi. Nawet nie komentuję oczywistych dysproporcji, jakie między tymi celami zachodzą, bo to już jest licencia poetica tworzących tego typu dzieło literackie, jakim jest TK. Pkt. 4 tego artykułu dorzuca jeszcze jedno ocierające się o poezję sformułowanie: "W stosunkach zewnętrznych Unia umacnia i popiera swe wartości i interesy. Przyczynia się do pokoju, bezpieczenstwa, stałego rozwoju naszej Planety, do solidarności i wzajemnego szacunku między narodami..." (tu już chyba nie tylko paneuropejski, ale kosmiczny wymiar UE się ujawnia, chyba że poetę zwyczajnie poniosło wtrakcie opisywania celów UE). Ale nie ma co się śmiać, bo powstawanie UE to poważna sprawa, przecież.

Art. I-8 mówi o fladze, hymnie, walucie i tzw. Dniu Europy. Art I-10 wprost ustanawia "obywatelstwo Unii": "1. Każda osoba mająca przynależność Państwa Członkowskiego [mająca przynależność - czy to nie brzmi pięknie? zamiast np. "przynależąca do" - przyp. F.Y.M.] jest obywatelem Unii. Nie wiem, jak to jasne sformułowanie ma się do wywodów Profesora. Czy np. obywatele państw należących do EWG mieli "obywatelstwo EWG"? Nie, prawda? I dalej w tymże artykule i punkcie: Obywatelstwo Unii ma charakter dodatkowy w stosunku do obywatelstwa krajowego i nie zastępuje go." Chociaż tyle ;)

Ale to nie wszystko, bo przecież diabeł tkwi w tzw. kompetencjach Unii, które, jak na porządny dokument unijny, są skategoryzowane. Art. I-12 pkt. 4: "Unia ma kompetencję w zakresie określania i realizowania wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, w tym stopniowego określania wspólnej polityki obrony" ["stopniowe określanie" znaczy, że nie została ta polityka sprecyzowana do tej pory - przyp. F.Y.M.]. Art. I-12 pkt. 1 zaznacza jednocześnie, że: "Jeżeli Konstytucja przyznaje Unii wyłączną kompetencję w określonej dziedzinie, jedynie Unia może stanowić prawo oraz przyjmować akty prawnie wiążące [to chyba brzmi jednoznacznie, prawda? - przyp. F.Y.M.], natomiast Państwa Członkowskie mogą to czynić wyłącznie z upoważnienia Unii lub w celu wykonania aktów Unii." Z kolei Art. I-16 mówi o "wspólnej polityce zagranicznej i bezpieczeństwa" (znów ukłony dla polonistów). Np. pkt. 1: "Kompetencje Unii w zakresie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa obejmują wszelkie dziedziny polityki zagranicznej i wszelkie sprawy dot. bezpieczeństwa Unii, w tym stopniowe określanie wspólnej polityki obrony, która może prowadzić do wspólnej obrony" [to "stopniowe określanie" jest intrygujące - przyp. F.Y.M.]. Pkt. 2: "Państwa Członkowskie popierają, aktywnie i bez zastrzeżeń [podkr. F.Y.M.; interpunkcja oryginalna], politykę zagraniczną i bezpieczeństwa Unii w duchu lojalności i wzajemnej solidarności z poszanowaniem działań Unii w tej dziedzinie. Powstrzymują się od wszelkich działań, które byłyby sprzeczne z interesami Unii lub mogłyby zaszkodzić jej skutecznosci."

(http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/site/pl/oj/2004/c_310/c_31020041216pl00110040.pdf)

Wiem, że ostatnio zaczęto modyfikować niektóre sformułowania czy postanowienia TK, ale chyba nie ma jakiegoś radykalnego odejścia od tych wszystkich elementów konstytutywnych dla powstania państwa, nie zaś, jak usiłuje nas przekonać Profesor, po prostu "organizacji międzynarodowej". Pisze on zersztą wprost: O tym, że nie ma żadnego związku między osobowością prawną a panstwowością świadczyć może fakt, że cały szereg międzynarodowych organizacji ma „osobowość prawną”, co wszakże nie oznacza, że stały się one przez to jakimiś super-państwami: ta osobowość prawna potrzebna jest im wyłącznie do określonych, ograniczonych celow, związanych z zadaniami tychże organizacji.

UE tymczasem nie jest politycznie neutralna jak jakieś porozumienie międzynarodowe i faktycznie konstytuuje się jako państwo, problem więc w tym, jak to państwo będzie funkcjonować, jaki będzie miało charakter, jak będą wyglądać swobody obywatelskie itd. Sporo na ten temat już Rolex pisał, więc odsyłam do ciekawych dyskusji na jego blogu (http://rolex.salon24.pl/24103,index.html). Nie ma jednak najmniejszych wątpliwości, że Państwa Członkowskie nie tworzą solidarnego i "bezkonfliktowego" konglomeratu. Jak nad tym faktem UE chce przejść do porządku dziennego, to ja nie wiem. Ponadto Państwa Członkowskie charakteryzują się dysproporcjami w sferze rozwoju gospodarczego a nawet poziomu nakładów na rozwój naukowy i nie wygląda na to, by te dysproporcje miały w najbliższych latach zniknąć. Rodzi się więc całkiem realne niebezpieczeństwo, że struktura państwowa jaką będzie UE, będzie się charakteryzować pewnym silnym centrum dowodzenia ("państwa starej WE") i peryferiami (państwa takie jak Polska), które będą miały za zadanie "realizowanie celów Unii", czyli tych, które będą ustalane przez "centrum dowodzenia". Sądzę, że m.in. o tego typu niebezpieczeństwa chodzi Wielomskiemu i tym "oponentom UE", o ktorych wspomina Profesor. Czy są one urojone? Nie byłbym taki pewny. Piszę to a propos wypowiedzi Profesora: Chodzi tylko o to, by debata na temat Unii Europejskiej toczyła się w oparciu o fakty; by wyrażać swe opinie i obawy powołując się na argumenty realne, a nie wydumane, typu „Skoro osobowość prawna – to super-państwo”.

Rozmawiamy właśnie o faktach, powołując się na realne argumenty.  

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka