Free Your Mind Free Your Mind
103
BLOG

Kaczyński zamyka sprawę

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 53

Dzisiejszy wywiad J. Karnowskiego z premierem przeszedł jakoś tak bez szerszego echa, a tymczasem padły w nim stwierdzenia, które komentatorów sceny politycznej powinny zainteresować. Czytałem relację IAR-u tuż po emisji wywiadu i najważniejsze rzeczy zostały w niej pominięte (być może mimowolnie).

Premier odpowiedział przede wszystkim na ostatnie głosy przedstawicieli LiS-u, chcącego przedłużyć sytuację "rozchwiania" do końca wakacji niemalże:

Jacek Karnowski: A czy odpowiedzi, których... no, zapowiedzi tych odpowiedzi medialne Ligi i Samoobrony idą w dobrym kierunku, zadowalającym pana?

Jarosław Kaczyński: Panie redaktorze, to nie są zapowiedzi. Myśmy otrzymali odpowiedzi, tyle tylko, że na piśmie. I to nie są odpowiedzi zadowalające. One jakby przenoszą problem na inną płaszczyznę – sporu, którego nie wywoływaliśmy wcale, bo my się nie chcieliśmy w tej chwili spierać o sprawy związane z polityką społeczną. Postawiliśmy sprawę walki z korupcją i przede wszystkim te wszystkie elementy, które czynią koalicję spójną, a więc sensowną. Ale w centrum jest walka z korupcją i każdy, kto chce powoływać komisję śledczą dlatego, że CBA zupełnie legalnie doszła do wyników, które zagrażają, stawiają, jak to mówię, w kręgu podejrzenia jednego z wicepremierów, otóż jeśli tylko z tego powodu ma być powoływana komisja śledcza, no to oznacza, że CBA w gruncie rzeczy nie może wypełniać swojej funkcji i każdy rozgarnięty człowiek świetnie to rozumie.

Określenie "opowiedzi niezadowalające" - znaczyć może tylko jedno (no, chyba, że LiS jeszcze raz podejmie się próby ratowania skóry, ale ile razy można?).

Jacek Karnowski: Andrzej Lepper i Roman Giertych zgodnie mówią, że to pan dąży do zerwania koalicji, szukając pretekstu, by obarczyć winą koalicjantów.Jarosław Kaczyński: Ja do niczego nie dążę, bardzo chętnie prowadziłbym ten rząd do 2009 roku bez tak trudnej próby, jaką jest zawsze próba wyborcza, natomiast powiedziałem bardzo wyraźnie i powtarzam jeszcze raz – my możemy zawrzeć koalicję niełatwą, wystarczy przeczytać przemówienia niektórych pań i panów z Samoobrony z poprzedniej kadencji, żeby zobaczyć, jak bardzo ona była dla nas trudna. Ale pod jednym warunkiem – że nie rezygnujemy z zasad. I nie zrezygnowaliśmy z zasad. I to, co się ostatnio zdarzyło i co tak bardzo bulwersuje Samoobronę i całą klasę polityczną, także przynajmniej część opinii publicznej, to jest właśnie nic innego, jak realizowanie tych zasad, a wszystkie spekulacje, komentarze, domysły o różnego rodzaju zamiarach, planach prowadzonych przez miesiące, tajnych akcjach, które miały być sfinalizowane akurat teraz, to są po prostu wyssane z palca, żeby nie powiedzieć: z brudnego palca, bajki. Po prostu są ludzie, którzy – jak to celnie określił Ludwik Dorn – są tak mentalnie, powiedzmy sobie, obniżeni, już nie chcę go dokładnie cytować, że po prostu nie potrafią przyjąć do wiadomości, że ktoś się może kierować po prostu zwykłą przyzwoitością.Premier odniósł się też do ostatnich personalnych ataków ze strony Leppera:Jarosław Kaczyński: Panie redaktorze, to jest tak, że to są emocje Andrzeja Leppera. Ja do tego wszystkiego, co on mówi podchodzę bez emocji, bo gdybym podchodził z emocjami, no to wziąwszy pod uwagę dorobek i jego, ale także i jego kolegów z lat 2001-2005, nigdy bym nie mógł zawrzeć tej koalicji. Ja jestem człowiekiem, który walcząc o sprawę dobrą w moim najgłębszym przekonaniu, musiał się już przyzwyczaić do tego, że jestem często w sposób bardzo obrzydliwy atakowany i obrażany, to jest od 1990 roku, a w węższych kręgach nawet od 1989, bo już moja rola przy powołaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego (mało kto dziś o tym pamięta, ale odegrałem w tym znaczącą rolę) była przez wielu ludzi z środowiska nazwijmy to Gazety Wyborczej bardzo ostro kontestowana. A później była sprawa tygodnika Solidarność – to też jeszcze 1989 rok. A później powołaliśmy PC i nam się na głowę po prostu zwaliła lawina różnego rodzaju oskarżeń, bardzo często obraźliwych. Tutaj w szczególności szalał Jerzy Urban, ale inni nie pozostawali tak bardzo daleko w tyle. Krótko mówiąc, jestem odporny, wiem, że walczę o bardzo ważną dla Polski i słuszną sprawę, o nowy kształt naszego życia publicznego, społecznego, o odrzucenie postkomunizmu, który jest fatalnym, niszczącym ustrojem. I dlatego potrafię być cierpliwy i jakby zapominać o jakichś osobistych urazach. A poza tym, no cóż, różnie oświadczenia różnych ludzi traktuję.Podjął też kwestię konstruktywnego wotum nieufności zapowiadanego przez PO:Jarosław Kaczyński: To jest jeden z wariantów, który bierzemy pod uwagę, ale ostatecznie zerwie maskę już dawno zerwaną, ale dla tych, dla których ta maska jeszcze jest, no to nastąpi ostateczne zerwanie, to będzie w sojuszu z Samoobroną, który miał być tak bardzo oburzający. Inaczej konstruktywnego wniosku nieufności nie da się przeprowadzić. I jeżeli nawet jakiegoś profesora się postawi na czele, to przecież ten profesor w oczywisty sposób będzie działał w jednym kierunku – żeby w Polsce przypadkiem nic złego nie stało się aferzystom i złodziejom i tym, wszystkim, którzy korzystają z postkomunizmu, a żeby razy spadły na tych, którzy ośmielili się temu przeciwstawić. I to też jest zupełnie oczywiste niezależnie od tego, czy ten ktoś będzie zwany przez część mediów autorytetem, czy też nie. Tyle mogę w tej sprawie powiedzieć. A, oczywiście, jeżeli ktoś chce prowadzić taką grę, no to my też będziemy w pełni uprawnieni do tego, żeby różne gry prowadzić i bieg wydarzeń będzie troszkę inny, niż Sowieci, którzy to przygotowują, wyobrazili, no, nieporównanie dla nich trudniejsze.Wprawdzie nie wyjaśnił, o jakich sowietów chodzi, ale rzecz na pewno ciekawa ;) Karnowski zajął się na koniec, rzecz jasna, "taśmami Rydzyka":Jacek Karnowski: Dobrze, to jeszcze jedno, ostatnie pytanie, panie premierze. Drobna sprawa, gdzieś z pobocza, ale może być ważna. Związany z LPR portal internetowy twierdzi, że redaktor naczelny tygodnika Wprost rozmawiał z panem kilkakrotnie przed ujawnieniem tzw. taśm ojca Tadeusza Rydzyka. Za tym kryje się sugestia pewnego współdziałania.Jarosław Kaczyński: Otóż, panie redaktorze i proszę państwa, ja z redaktorem Janeckim rozmawiałem raz w życiu w trakcie wywiadu i dwa razy się z nim zetknąłem w czasie, kiedy mnie przyznawano nagrodę Wprost tę coroczną, i później, kiedy przyznawano ją panu ministrowi Ziobrze. To są jedyne przypadki moich kontaktów z redaktorem Janeckim. Ja sobie bardzo go skądinąd  cenię, bardzo często mądre rzeczy pisze we Wprost, wpada na znakomite pomysły, świetnie naprawdę operuje piórem i różnego rodzaju skrótami myślowymi. Powtarzam – to jest bardzo szanowany przeze mnie dziennikarz, zaczynam go zaliczać do tej najwyższej półki, gdzie umieszczam bardzo nielicznych dziennikarzy. No, ale to jest wszystko. Natomiast w żadnym wypadku nie prowadziłem z nim jakichkolwiek rozmów w tej sprawie. Jest to kolejna rzecz wyssana z palca.(http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/?id=10414Czy to jednak rozwieje wątpliwości tych, co sądzą, że za całą akcją stał właśnie Kaczyński (niestety, taki osobliwy sąd wyraził także S. Michalkiewicz)? Nie wiem.Wygląda więc na to, że premier przygotowuje się do sformowania rządu mniejszościowego, a mariaż z LPR-em i SO uważa za zakończony. LPR, jak można się spodziewać, pozostanie w sojuszu z lepperowcami, bo przecież tylko w taki sposób będzie mogło "odbudowywać swój image" i pozyskiwać elektorat. Dla PiS-u to znakomita okazja, by za część błędów czy niepowodzeń w rządzeniu obarczyć winą byłych koalicjantów (co nie będzie dalekie od prawdy, gdyż "koalicjanci" wiele trudu włożyli w to, by PiS-owi szło wszystko jak po grudzie). Z drugiej strony dla PO może być to świetna okazja do... zasypania rowu dzielącego dwa, było nie było, postsolidarnościowe ugrupowania. Jeśli inicjatywa z konstruktywnym wotum nieufności nie zostanie podjęta (wymagałaby przecież "pragmatycznego sojuszu" także ze znienawidzoną i wyszydzaną SO), to jest szansa, że odcięcie się PiS-u od eks-koalicjantów uwolni wzajemne relacje między PiS-em a PO od dotychczasowego balastu stwarzanego przez "dzikie ugrupowania". Dla PO, które przez cały ten czas pozowało na partię ortodoksyjną w kwestii rządzenia i respektowania prawa (choć różnie w szeregach PO z tym przecież było, vide P. Piskorski), taki ruch PiS-u mógłby być odczytany jako pokaz pewnej konsekwencji na zasadzie: zawieraliśmy pragamatyczne sojusze, ale po dojściu do wyczerpania pewnych możliwości manewru i po odkryciu korupcji w szeregach jedenj z partii, tudzież jawnej nielojaności ze strony drugiej - wycofujemy się z dotychczasowego koalicyjnego układu rządzącego i nie trwamy w nim za wszelką cenę. Przecież taki scenariusz tej koalicji wróżono - właśnie, że będzie "nie do ruszenia" i nie rozsypie się ze względu na to, że jest to jeden wielki "obóz władzy". Gest Kaczyńskiego jest zatem gestem dobrej woli także w stronę PO i być może ludzie w PO okażą w tym względzie również dobrą wolę. Gdyby PO postąpiło inaczej (wszystko jest możliwe i animozje plus ambicjonalne podejścia podsycane przez rozmaitych "życzliwych" mogą stanąć na drodze takiemu kompromisowi) i przejdzie na stronę postkomunistów (choć J. Rokita stanowczo to wyklucza), PiS stanie się "jedynym możliwym do poparcia" prawicowym ugrupowaniem w jesiennych wyborach. Podejrzewam, że PO nie zaryzykuje flirtu z LiD-em choćby z tego względu, że spora część sympatyków PO (a przecież i ich szeregi się przetrzebiły po dwuletniej strategii destrukcyjnej opozycji) takiego scenariusza po prostu by nie zaakceptowała. Czy spór w rodzinie, tj. między PiS-em a PO zakończy się "wesołym oberkiem", nie wiemy. Gdyby w rolę mediatora między skłóconymi śmiertelnie ugrupowaniami wdał się Kościół, to może strony nareszcie by poszły po rozum do głowy. Chyba że PO się rozpadnie w najbliższych miesiącach, ale to raczej mało prawdopodobne.

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (53)

Inne tematy w dziale Polityka