Free Your Mind Free Your Mind
329
BLOG

Czy czekamy na "wesołego oberka"?

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 70

A co by było gdyby nagle cała wojna LiS-a z PiS-em zakończyła się "wesołym oberkiem"? Pomijam piwo, które musiałbym postawić Jospinowi, ale jak by to się skończyło dla sceny politycznej i dla Polski? Aż strach pomyśleć ;)

Dochodzi nas wszak tyle sprzecznych sygnałów, że człowiek się czuje jak na karuzeli łańcuchowej, zaś media przypominają coraz bardziej mielącą newsy sokowirówkę. Sytuacja dodatkowo się komplikuje, bo jeden Lepper w jednym medium mówi jedno, zaś drugi Lepper w drugim medium drugie. Jeden Giertych w liście otwartym pisze, że właściwie komisja w/s CBA nie musi powstawać (http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20070726&id=po02.txt), wystarczą wyjaśnienia Z. Wassermanna po wakacjach, drugi Giertych mówi ponoć (jak podają w serwisie radiowej Jedynki o 17.30) trzeciemu Lepperowi, że całkowicie popiera komisję w/s CBA. Jeden "Dziennik" podaje, ze dymisje już gotowe i właściwie "jeszcze dziś" mogą zapaść (http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=54324), po czym drugi "Dziennik", jeszcze tego samego dnia podaje, że SO nie wyjdzie z koalicji (http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=54380), aczkolwiek z całego artykułu można wyciągnąć zgoła odmienny wniosek, tj. taki, że SO wie, że za chwilę koalicji nie będzie, choć wina za to "spadnie na PiS", oczywiście. Z jednej strony prasa rosyjska wieszczy, że w Polsce wybory na 99% (http://wiadomosci.onet.pl/1578571,12,,,,,7811,itemspec.html), a nawet J. Palikot prorokuje, że premier J. Kaczyński zapowie wybory "jutro o 20.oo", z drugiej strony media donoszą, że premier w ogóle nie wie, kiedy by miały być wybory (http://wiadomosci.onet.pl/1578791,11,item.html). Kurde, to kto ma wiedzieć? I skąd Palikot wie to, czego nie wie premier? Mniejsza z tym.

Ale to nie koniec, bo czwarty Lepper mówi na stronie TVN24, że SO nie odstępuje od warunku związanego z powołaniem komisji w/s CBA (http://www.tvn24.pl/-1,1515786,wiadomosc.html), aczkolwiek w tym samym doniesieniu możemy przeczytać:

Klub - mówił szef Samoobrony - opowiedział się też przeciwko zrywaniu koalicji. Andrzej Lepper poinformował, że rozmawiał z wicepremierem Romanem Giertychem, który zapewnił go, że "ani na milimetr" nie odstępuje od ich wspólnych ustaleń co do komisji śledczej ws. akcji CBA. - Pozostajemy w koalicji, ale nie będziemy ślepo wypełniać decyzji PiS.

Z tego wszystkiego nie tylko nie wiadomo, który Lepper czy Giertych, kiedy i co mówi, ale i to, że LiS już nie chodzi "wkoło drogi", tzn. koalicji, tylko kręci się w kółko, jak pies gryzący własny ogon w pogoni za pchłą. Media relacjonujące to wszystko z pełną powagą nie dostrzegają już być może komizmu całej tej sytuacji, jakbyśmy mieli do czynienia z klonami różnych polityków w różnych miejscach i czasach naraz, ale i faktu, że decyzji w całej tej sprawie nie podejmuje żaden LiS. Gdyby LiS mógł w jakikolwiek sposób wpłynąć na przebieg zdarzeń, to by wpłynął, a tak, to jedynie chce odwlec "ultimatum" w nieskończoność, jakby to załatwiało sprawę. Premier jednak niczego już nie mówi wprost, tak jakby siedział za kulisami jeszcze i przysłuchiwał się gwarowi publiczności zajmującej miejsca na widowni. Czy czeka nas jutro teatr jednego aktora i tzw. krótka piłka, tj. obwieszczenie końca koalicji i początku kampanii wyborczej?

A jeśli nie? Przyjaciele i znajomi pytają: a jeśli - mimo wszystko - nie będzie wyborów? Zaraz. Przecież serwis PR 1 o 18.00 przytacza słowa Leppera o komisji w/s CBA, zaś LPR nadal "nie ustępuje w tej kwestii na milimetr", z kolei serwis RM mówi, że premier podjął decyzję w sprawie przedterminowych wyborów, ale nie chce podać daty, czekając na odpowiedź koalicjantów - czy może więc wszystko to jeszcze zakończyć się "wesołym oberkiem"? 

Zupełnie nieoczekiwanie w "Naszym Dzienniku" ukazał się dziś artykuł W. Wybranowskiego zaczynający się od następujących słów:

Ujawnione przez "Nasz Dziennik" plany kierownictwa PiS: sierpniowego rozwiązania Sejmu i przeprowadzenia przedterminowych wyborów 30 września, podziałały jak wiadro zimnej wody na Samoobronę i Ligę Polskich Rodzin, jeszcze kilka dni wcześniej stawiających twarde żądania premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Wczoraj zarówno politycy LPR, jak i Samoobrony wyrażali gotowość do ustępstw i współpracy w ramach koalicji. Kością niezgody pozostaje kwestia rezygnacji przez LiS z komisji ds. CBA. Podejście szefa rządu jest tym razem zdecydowane - żadnych ustępstw.

(http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20070726&id=po01.txt).

Z artykułu, w którym przytaczana jest także wypowiedź posła M. Krajskiego (ex-SO) można wywnioskować, że ugrupowanie Leppera nie opuści koalicji oraz, że LPR zaakceptował warunki Kaczyńskiego (publikacja listu Giertycha w "NDz" jest widocznym sygnałem nie tylko tego, ale i chyba cichego poparcia środowisk około-RM dla takiego scenariusza). Co więcej w serwisach radiowych i internetowych przypomina się wypowiedź premiera, że wcześniejsze wybory mogłyby spowodować zamęt w czasie prezydencji polskiej w UE w 2011 r. Cholera, nikt do tej pory o tym nie pomyślał. Mało, premier twierdzi, że to, co sugeruje Palikot i inni o piątkowym "orędziu o wyborach" to plotki. O co więc w tym wszystkim chodzi? I co tak naprawdę nie jest żadną plotką, pogłoską czy wprost dezą?

A załóżmy, że wszystko kończy się jednak wesołym oberkiem i PiS z LiS-em zabiera się do rządzenia. Co by nas mogło czekać? Poza dalszymi popisami Leppera i Giertycha, którzy po kolejnym odwleczeniu grozy niedostania się do parlamentu wróciliby do dotychczasowych praktyk podgryzania rządu (Lepper z zewnątrz, więc mogłoby to być nawet bardziej spektakularne), czekałaby nas jatka medialna wokół znienawidzonego kaczyzmu. Kto wie, czy pomysł z komisją w/s CBA nie wróciłby za chwilę - i nie muszę chyba mówić, że LiS mógłby pokazać gest Kozakiewicza Kaczyńskiemu i poprzeć ten pomysł. Kto wie, czy też nie doszłoby do konstruktywnego wotum nieufności po wakacjach, także popartego przez SO. Dlaczego nie? SO, a nawet LiS stwierdziłby, że z kaczystami nie da się w ogóle rządzić (we wrześniu obiecywali spontaniczne strajki nauczyciele i pewnie znowu dołączyliby się lekarze, a może i kolejarze, "uczniowie", "studenci" i Bóg wie kto) i "nareszcie czas na zmiany". Nastąpiłaby zamiana miejsc i rząd Kaczyńskiego poległby w ciągu paru miesięcy.

Nie muszę nawet prorokować, co by zostało z PiS-u i jak bardzo by podupadł jego wizerunek. Zresztą już media by zadbały, by dobić leżącego. Jeśli bowiem teraz PiS może zyskać miano partii, która się nie cacka z fałszywymi koalicjantami, tak wtedy - po paromiesięcznym kontynuowaniu takiej zdegenerowanej koalicji, PiS straciłby chyba najzagorzalszych zwolenników. PO z innymi ugrupowaniami, a zwł. z PSL-em (przy cichym poparciu SLD), utworzyłoby rząd, który mógłby potrwać do wcześniejszch wyborów (w terminie dogodnym dla PO i LiD-u), a po tych wyborach PiS nie wiadomo, czy przekroczyłłby nawet próg wyborczy (mógłby całkowicie skończyć jak AWS), zaś PO z LiD-em wzięliby wszystko i wrócilibyśmy jednym susem do post-peerelu. Polska pozostałaby wtedy "republiką bananową na wieki wieków amen".

Scenariusz wymarzony zdawałoby się dla wielu antykaczystów, ale czy na pewno byłby dobry dla PO? Pomijam interesy SLD, które mają pewną dłuższą tradycję sięgającą Ludowej Polski. Co zyskałoby na tym PO? Bez wątpienia wyeliminowanie przeciwnika. PO nie znosi chyba PiS-u bardziej niż SLD (dla mnie jest to chore, ale co ja na to poradzę?). Anihilacja PiS-u byłaby dla PO okazją do stworzenia wizji "nowoczenej partii prawicowej" czy "centroprawicowej" (jak by się tam spin doktorzy na jej temat wypowiadali to nieistotne). Zostałoby PO samo na scenie politycznej jako "niby-antykomunistyczne" ugrupowanie i można postawić dolary przeciwko orzechom, że postkomuniści rozłożyliby PO na łopatki. O ile postkomuniści nie kryją bowiem swojej awersji do PiS-u, gdyż się go zwyczajnie boją (co się działo wokół ustawy deubekizacyjnej i zapowiedzi dekomunizacji nie muszę przypominać; jak darli postkomuniści włosy z głowy po likwidacji WSI - też), o tyle PO traktują jako nieszkodliwego przeciwnika, tzn. jako zespół, którego na murawie można pokonać paroma sprytnymi faulami. Kilku napastników unieszkodliwić i po meczu. Tak by właśnie wyglądał koniec PO. Ugrupowanie to ma może pomysły na gospodarkę lepsze od PiS-u, ale na politykę wewnętrzną nie ma pomysłu wcale, nie traktuje bowiem postkomunistów jako realnego zagrożenia dla Polski. Owszem, Rokita mówi jedno, ale z kolei inni posłowie PO mówią drugie. Czy PO bierze pod uwagę scenariusz wygranej w walce z PiS-em, a następnie przegranej w walce z postkomunistami? Nie sądzę. PO uważa się za partię "niepokonaną" (ach to królowanie w sondażach) i utwierdza ją w tym zgubnym przekonaniu SLD (tudzież antypisowskie media). Stare przysłowie: gdzie dwóch się bije... tu zostałoby zrealizowane z całkowitą premedytacją.

Dzisiaj, kiedy postkomuniści jeszcze liżą rany po ostatnich wyborach, aferach, taśmach Oleksego i kłótniach między "starymi" a "młodymi", co dodatkowo komplikuje im dość jednostronna miłość wyznawana przez demokratów.pl - jest więc najlepszy od 1989 r. moment, by z postkomunistami rozprawić się definitywnie - rzekłbym - raz na zawsze. Gdyby jednak do wcześniejszych wyborów nie doszło (jest to wariant przeze mnie nie do przyjęcia, ale przecież rzeki nie zawrócę kijem), to znaczyłoby, że szansy na rozgromienie postkomunistów nie chce wykorzystać ani Kaczyński, ani tym bardziej PO.    

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (70)

Inne tematy w dziale Polityka