Free Your Mind Free Your Mind
335
BLOG

Agentura w środowisku polskich pisarzy

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 43

Niedawno z "Newsweekiem" ukazała się książka M. Nowakowskiego, omawiająca zawartość dokumentów sporządzanych przez SB na temat tego znanego polskiego pisarza. Wśród postaci pracujących dla komunistycznej policji politycznej wymieniony był też W. Sadkowski, któremu z kolei dziś w "Rzeczpospolitej" poświęca długi artykuł J. Siedlecka (autorka nie tylko słynnych książek o Witkacym czy Gombrowiczu, ale i niedawnej "Obławy" na temat represjonowanych za peerelu literatów).

Problem infiltracji i inwigilacji środowiska pisarzy jest czymś niezwykle ciekawym, zwł. gdy chodzi o tych "ludzi pióra", którzy przeciwstawiali się komunistycznemu reżimowi. W. Sadkowski (pseud."Olcha") należał do ludzi po drugiej stronie, rzecz jasna.

"74-letni dziś Wacław Sadkowski wstąpił do partii w 1956 roku, gdy wielu pisarzy właśnie z niej odchodziło, i pozostał do końca, jako jeden z najbardziej jej oddanych."

Staż w PZPR-ze więc długi. Ale to nie wszystko. Siedlecka pisze dalej:

"Był wieloletnim recenzentem "Trybuny Ludu", "Argumentów", "Faktów i Myśli", "Nowych Dróg", "Życia Partii". Uchodził za partyjnego intelektualistę, był członkiem Pen Clubu i SEC - Stowarzyszenia Kultury Europejskiej, polskiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Literackich, wieloletnim redaktorem naczelnym "Literatury na Świecie", autorem książek o literaturze zachodniej."

Sadkowski zatem to jedna z bardziej wpływowych postaci świata krytycznoliterackiego po 1945 r.

"Na emeryturze wydał autobiografię "Mój sposób na życie", wykpioną niemiłosiernie w "Tygodniku Powszechnym" przez Zbigniewa Mentzla, który pisał, że "wszystko jest w niej fałszywe, obłudne, żałosne i politowania godne". Autora nazwał "spoconą myszą pod gigantofonem, która swój zwierzęcy strach, oportunizm i kunktatorstwo usiłuje podnieść do godności racjonalnej zasady"." 

W owej recenzji Mentzel nazwał Sadkowskiego też "czwerwonym kapturkiem".

"Słowem w tej książce nie zająknął się Sadkowski o szesnastoletnim, aktywnym rozdziale swojej biografii, a jak wynika ze znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej materiałów w pięciu opasłych tomach o sygnaturze 00200/9, a także danych ewidencyjnych, od roku 1972 do 1988 pracował intensywnie dla Służby Bezpieczeństwa. Formalnie, w charakterze tzw. konsultanta, zarejestrowanego pod numerem 36184, choć w rubryce rodzaj sprawy zaklasyfikowano go jako tajnego współpracownika, a esbecy pisali o nim per "nasz agent". Sporządzał bowiem nie tylko recenzje samizdatowych głównie książek i pism, ale też regularne raporty dotyczące środowiska literackiego, w tym Pen Clubu, interesujących SB twórców, a także - dla Departamentu I i II, czyli wywiadu i kontrwywiadu - charakterystyki zachodnich dyplomatów i sprawozdania z wizyt przyjeżdżających do Polski znanych zachodnich pisarzy, np. Susan Sontag, których zapraszał i gościł jako naczelny "Literatury na Świecie"."

Jak wyglądała praca Sadkowskiego?:

"Początkowo miał czytelny pseudonim Wacław, potem W.S., a od 1981 roku - Olcha. Pisywał swoje raporty, co się rzadko zdarza, sam, odręcznie, podpisując się często imieniem i nazwiskiem, które zamazano później, być może przy zdawaniu jego akt do archiwum, ale niestarannie i nie zawsze, zachowały się więc jego wyraźne podpisy, np. pod raportem z pobytu w Pen Clubach "bratnich krajów socjalistycznych" w 1984 roku.

W jego sprawie, jak w mało której, ocalał wyjątkowo bogaty materiał archiwalny, bo aż pięć tomów teczek pracy, w sumie przeszło 1300 stron, kilkunasto-, a nawet kilkudziesięciostronicowych, gorliwych, szczegółowych raportów, każdy w co najmniej dwóch egzemplarzach - podpisanym przez niego rękopisie i sygnowanym już pseudonimem maszynopisie, które znajdują się też w większości teczek rozpracowywanych pisarzy - Marka Nowakowskiego, ale też Pawła Hertza, Jarosława Marka Rymkiewicza, oraz w tzw. obiektówkach na "Zapis", Pen Club. Jako bywały w świecie intelektualista, pisywał je często na firmowym papierze międzynarodowych imprez, na które go delegowano, np. kongresu Pen Clubu w Tokio czy Forum Kulturalnego w Budapeszcie.

Prowadził go i wysoko oceniał sam Krzysztof Majchrowski. Ten główny esbecki zawiadowca od literatury pisał, że "Olcha" - krytyk, literat, tłumacz - to sprawdzone i obiektywne źródło informacji, od lat udzielające pomocy naszym służbom. Spotykali się w lokalu kontaktowym o kryptonimie Rzeka lub w mieszkaniu "Olchy". Tak jak i w przypadku równie płodnego Kazimierza Koźniewskiego brakuje teczki personalnej "Olchy" z zobowiązaniem do współpracy, ale wobec członków partii, których formalnie nie wolno było werbować, zwykle od tego odstępowano, zwłaszcza wobec tak chętnych i oddanych jak on."

Co zyskiwał w zamian za wierną służbę?

"Zapłatą była kariera nomenklaturowa, posada naczelnego "Literatury na Świecie", członkostwo w wielu prestiżowych gremiach, m.in. Radzie Literacko-Wydawniczej przy Ministerstwie Kultury, w latach 1975 - 1978 funkcja wiceprezesa Oddziału Warszawskiego ZLP, w stanie wojennym - członka prezydium tzw. Zlepu i wronich tworów typu Narodowa Rada Kultury, wreszcie wysyp wszystkich państwowych nagród i odznaczeń."

Siedlecka przypomina, że zasługi Sadkowskiego docenił także "prezydent wszystkich Polaków":

"Jeszcze w 1997 roku, w niepodległej już Rzeczypospolitej, otrzymał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski."

Jakie znaczenie miała działaność Sadkowskiego dla SB?

"Był przede wszystkim doradcą Służby Bezpieczeństwa - strategiem i taktykiem, który podpowiadał jej, w jaki sposób, jakimi metodami utrzymywać kierowniczą rolę partii w pionie kultury. Jak pacyfikować, neutralizować, czyli zwalczać literacką opozycję. Opracowywał strategie długofalowe i natychmiastowe, np. jak izolować politycznie aranżerów pism podziemnych; w stanie wojennym czy rozwiązywać Pen Club. Informował o "taktyce wpływowych sił i kół antysocjalistycznych", m.in. salonu Walendowskich. Uprzedzał o "przewidywanych zagrożeniach", np. 25 października 1979 roku przed zebraniem ZLP w Radziejowicach, gdzie "musimy się liczyć" z atakami personalnymi na aktyw partyjny, które radził odpierać przygotowanymi rzeczowymi argumentami.

Był współtwórcą stanu wojennego, bo w zenicie "Solidarności" alarmował SB o dramatycznej sytuacji w Związku Literatów Polskich, gdzie przejął władzę Zarząd Główny o składzie nie tylko korowsko-kosmopolitycznym, ale "bojówkarskim" - Jan Józef Lipski, Anka Kowalska, Jerzy Ficowski, Irena Lewandowska.

Namawiał więc do twardego kursu, silnej ręki, konfrontacji z przeciwnikiem, a wreszcie do użycia siły. 28 października 1981 r. w kolejnym raporcie o "Sposobach przywrócenia wiarygodności władz" radził rozwiązanie siłowe, "aby partia okazała się wreszcie zdolna oprzeć atakom. Odwróciła bieg wydarzeń, uderzając w antysocjalistyczne ośrodki przywódcze, utrzymała ster władzy, co ośmieli aktyw partyjny, przygłuszony przez wrogi nacisk".

"Szok kontruderzenia byłby bardziej krótkotrwały - pouczał - im mniejsza byłaby ilość strat ludzkich". Podpowiadał więc rozwiązanie w miarę możliwości bezkrwawe, a w każdym razie wolne od konfrontacji z masami ludzkimi.

Doradzał też wykorzystany przez twórców stanu wojennego chwyt na patriotyzm, tzn. "uzasadnienie prewencyjnego uderzenia zapobieżeniem narodowej katastrofie i zachowaniem narodowej substancji"."

Co więcej, Sadkowski donosił nawet na tych, którzy sprzyjali komunistycznym władzom:

"Charakteryzował" też kolegów pisarzy, nie szczędząc tzw. danych wrażliwych. 12 listopada 1985 roku sporządził informację o znanych przedstawicielach środowisk opiniotwórczych, pisarzach, reżyserach, kompozytorach narodowości żydowskiej. Zarówno o tych, którzy publicznie się do niej przyznawali, jak np. Jerzy Urban czy Daniel Passent, jak i o tych, którzy głęboko to ukrywali.

Informował SB, czy ich nazwiska są przybrane czy prawdziwe, i jak naprawdę brzmiały. Czy żydowskiego pochodzenia była matka, czy też ojciec, a może oboje? Gdzie i dzięki komu przetrwali Holokaust?(O jednej z osób napisał, że ocalała, bo zaciągnęła się do policji żydowskiej w getcie lub w służbach pokrewnych.) Kto wyraża syjonistyczne sympatie?"

Aczkolwiek jego działalność głównie wymierzona była we "wrogów partii". Donosił SB (nie zawsze trafiając z "demaskatorskimi rewelacjami"), kto np. pod jakim pseudonimem pulbikuje w wydawnictwach bezdebitowych czy emigracyjnych. Bardzo intrygująco wyglądała kanalizacja nastrojów społecznych w szeregach - powiedzmy - inteligencji (tzn. czytelników "Literatury na świecie"), poprzez śmiałe inicjatywy translatorsko-wydawnicze:

"Literatura na Świecie" miała olbrzymi, bo 35-tysięczny nakład i rzeczywiście wysoki poziom. Pozbawiona ideolo dostarczała wyposzczonym peerelowskim czytelnikom wielkie nazwiska: Borgesa, Singera. Jak wynika jednak z dossier "Olchy", był to liberalizm z nadania SB, reglamentowany przez nią i limitowany. Nagroda dla oddanego jej człowieka oraz wizytówka polityki kulturalnej partii i środek w ofensywie przeciw coraz potężniejszemu drugiemu obiegowi.

Gdy w 1976 roku SB wyszpiclowała na przykład, że NOW-a Mirosława Chojeckiego wydaje "Blaszany bębenek", "Olcha" dostał zgodę nie tylko na druk dużych fragmentów powieści, ale na wydanie całego numeru poświęconego Grassowi. Ukazał się on w marcu 1976 r. i był sensacją, a naczelny pisma chodził w glorii liberała."

"Literatura na świecie" jako oręż walki z II obiegiem - sprytne, trzeba przyznać (choć nie na wiele się to komunistom zdało - ludzie czytywali i to, i to, a w "Literaturze na świecie" ukazywały się też materiały gloryfikujące "rewolucję październikową", trzeba pamiętać). Do lektury całego artykułu Siedleckiej odsyłam na łamy "Rzeczpospolitej" (http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_070804/plus_minus_a_4.html), tu jeszcze chciałbym zwrócić uwagę na jedną ważną rzecz. Sadkowski już po 1989 r. przeszedł zaskakującą metamorfozę:

"Założył więc fundację "Literatura na Świecie" i wydał własną serię "Edukacja europejska" w wydawnictwie Wiedza i Życie. I tam, tak jak w Czytelniku, publikował książkowe ikony antykomunizmu: "Mój wiek" Aleksandra Wata, "Na nieludzkiej ziemi" Józefa Czapskiego, "Nadzieję w beznadziejności" Nadieżdy Mandelsztam, "Folwark zwierzęcy" George'a Orwella, we wszystkich wstępach podkreślając, że są to "świadectwa najbardziej antyhumanitarnego zjawiska, jakie poznała ludzkość - sowieckiego totalitaryzmu"."

Z czerwonego wilka zamienił się rzeczywiście w czerwonego kapturka. 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (43)

Inne tematy w dziale Polityka