Niedawno z "Newsweekiem" ukazała się książka M. Nowakowskiego, omawiająca zawartość dokumentów sporządzanych przez SB na temat tego znanego polskiego pisarza. Wśród postaci pracujących dla komunistycznej policji politycznej wymieniony był też W. Sadkowski, któremu z kolei dziś w "Rzeczpospolitej" poświęca długi artykuł J. Siedlecka (autorka nie tylko słynnych książek o Witkacym czy Gombrowiczu, ale i niedawnej "Obławy" na temat represjonowanych za peerelu literatów).
Problem infiltracji i inwigilacji środowiska pisarzy jest czymś niezwykle ciekawym, zwł. gdy chodzi o tych "ludzi pióra", którzy przeciwstawiali się komunistycznemu reżimowi. W. Sadkowski (pseud."Olcha") należał do ludzi po drugiej stronie, rzecz jasna.
"74-letni dziś Wacław Sadkowski wstąpił do partii w 1956 roku, gdy wielu pisarzy właśnie z niej odchodziło, i pozostał do końca, jako jeden z najbardziej jej oddanych."
Staż w PZPR-ze więc długi. Ale to nie wszystko. Siedlecka pisze dalej:
"Był wieloletnim recenzentem "Trybuny Ludu", "Argumentów", "Faktów i Myśli", "Nowych Dróg", "Życia Partii". Uchodził za partyjnego intelektualistę, był członkiem Pen Clubu i SEC - Stowarzyszenia Kultury Europejskiej, polskiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Literackich, wieloletnim redaktorem naczelnym "Literatury na Świecie", autorem książek o literaturze zachodniej."
Sadkowski zatem to jedna z bardziej wpływowych postaci świata krytycznoliterackiego po 1945 r.
"Na emeryturze wydał autobiografię "Mój sposób na życie", wykpioną niemiłosiernie w "Tygodniku Powszechnym" przez Zbigniewa Mentzla, który pisał, że "wszystko jest w niej fałszywe, obłudne, żałosne i politowania godne". Autora nazwał "spoconą myszą pod gigantofonem, która swój zwierzęcy strach, oportunizm i kunktatorstwo usiłuje podnieść do godności racjonalnej zasady"."
W owej recenzji Mentzel nazwał Sadkowskiego też "czwerwonym kapturkiem".
"Słowem w tej książce nie zająknął się Sadkowski o szesnastoletnim, aktywnym rozdziale swojej biografii, a jak wynika ze znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej materiałów w pięciu opasłych tomach o sygnaturze 00200/9, a także danych ewidencyjnych, od roku 1972 do 1988 pracował intensywnie dla Służby Bezpieczeństwa. Formalnie, w charakterze tzw. konsultanta, zarejestrowanego pod numerem 36184, choć w rubryce rodzaj sprawy zaklasyfikowano go jako tajnego współpracownika, a esbecy pisali o nim per "nasz agent". Sporządzał bowiem nie tylko recenzje samizdatowych głównie książek i pism, ale też regularne raporty dotyczące środowiska literackiego, w tym Pen Clubu, interesujących SB twórców, a także - dla Departamentu I i II, czyli wywiadu i kontrwywiadu - charakterystyki zachodnich dyplomatów i sprawozdania z wizyt przyjeżdżających do Polski znanych zachodnich pisarzy, np. Susan Sontag, których zapraszał i gościł jako naczelny "Literatury na Świecie"."
Jak wyglądała praca Sadkowskiego?:
"Początkowo miał czytelny pseudonim Wacław, potem W.S., a od 1981 roku - Olcha. Pisywał swoje raporty, co się rzadko zdarza, sam, odręcznie, podpisując się często imieniem i nazwiskiem, które zamazano później, być może przy zdawaniu jego akt do archiwum, ale niestarannie i nie zawsze, zachowały się więc jego wyraźne podpisy, np. pod raportem z pobytu w Pen Clubach "bratnich krajów socjalistycznych" w 1984 roku.
W jego sprawie, jak w mało której, ocalał wyjątkowo bogaty materiał archiwalny, bo aż pięć tomów teczek pracy, w sumie przeszło 1300 stron, kilkunasto-, a nawet kilkudziesięciostronicowych, gorliwych, szczegółowych raportów, każdy w co najmniej dwóch egzemplarzach - podpisanym przez niego rękopisie i sygnowanym już pseudonimem maszynopisie, które znajdują się też w większości teczek rozpracowywanych pisarzy - Marka Nowakowskiego, ale też Pawła Hertza, Jarosława Marka Rymkiewicza, oraz w tzw. obiektówkach na "Zapis", Pen Club. Jako bywały w świecie intelektualista, pisywał je często na firmowym papierze międzynarodowych imprez, na które go delegowano, np. kongresu Pen Clubu w Tokio czy Forum Kulturalnego w Budapeszcie.
Prowadził go i wysoko oceniał sam Krzysztof Majchrowski. Ten główny esbecki zawiadowca od literatury pisał, że "Olcha" - krytyk, literat, tłumacz - to sprawdzone i obiektywne źródło informacji, od lat udzielające pomocy naszym służbom. Spotykali się w lokalu kontaktowym o kryptonimie Rzeka lub w mieszkaniu "Olchy". Tak jak i w przypadku równie płodnego Kazimierza Koźniewskiego brakuje teczki personalnej "Olchy" z zobowiązaniem do współpracy, ale wobec członków partii, których formalnie nie wolno było werbować, zwykle od tego odstępowano, zwłaszcza wobec tak chętnych i oddanych jak on."
Co zyskiwał w zamian za wierną służbę?
"Zapłatą była kariera nomenklaturowa, posada naczelnego "Literatury na Świecie", członkostwo w wielu prestiżowych gremiach, m.in. Radzie Literacko-Wydawniczej przy Ministerstwie Kultury, w latach 1975 - 1978 funkcja wiceprezesa Oddziału Warszawskiego ZLP, w stanie wojennym - członka prezydium tzw. Zlepu i wronich tworów typu Narodowa Rada Kultury, wreszcie wysyp wszystkich państwowych nagród i odznaczeń."
Siedlecka przypomina, że zasługi Sadkowskiego docenił także "prezydent wszystkich Polaków":
"Jeszcze w 1997 roku, w niepodległej już Rzeczypospolitej, otrzymał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski."
Jakie znaczenie miała działaność Sadkowskiego dla SB?
"Był przede wszystkim doradcą Służby Bezpieczeństwa - strategiem i taktykiem, który podpowiadał jej, w jaki sposób, jakimi metodami utrzymywać kierowniczą rolę partii w pionie kultury. Jak pacyfikować, neutralizować, czyli zwalczać literacką opozycję. Opracowywał strategie długofalowe i natychmiastowe, np. jak izolować politycznie aranżerów pism podziemnych; w stanie wojennym czy rozwiązywać Pen Club. Informował o "taktyce wpływowych sił i kół antysocjalistycznych", m.in. salonu Walendowskich. Uprzedzał o "przewidywanych zagrożeniach", np. 25 października 1979 roku przed zebraniem ZLP w Radziejowicach, gdzie "musimy się liczyć" z atakami personalnymi na aktyw partyjny, które radził odpierać przygotowanymi rzeczowymi argumentami.
Był współtwórcą stanu wojennego, bo w zenicie "Solidarności" alarmował SB o dramatycznej sytuacji w Związku Literatów Polskich, gdzie przejął władzę Zarząd Główny o składzie nie tylko korowsko-kosmopolitycznym, ale "bojówkarskim" - Jan Józef Lipski, Anka Kowalska, Jerzy Ficowski, Irena Lewandowska.
Namawiał więc do twardego kursu, silnej ręki, konfrontacji z przeciwnikiem, a wreszcie do użycia siły. 28 października 1981 r. w kolejnym raporcie o "Sposobach przywrócenia wiarygodności władz" radził rozwiązanie siłowe, "aby partia okazała się wreszcie zdolna oprzeć atakom. Odwróciła bieg wydarzeń, uderzając w antysocjalistyczne ośrodki przywódcze, utrzymała ster władzy, co ośmieli aktyw partyjny, przygłuszony przez wrogi nacisk".
"Szok kontruderzenia byłby bardziej krótkotrwały - pouczał - im mniejsza byłaby ilość strat ludzkich". Podpowiadał więc rozwiązanie w miarę możliwości bezkrwawe, a w każdym razie wolne od konfrontacji z masami ludzkimi.
Doradzał też wykorzystany przez twórców stanu wojennego chwyt na patriotyzm, tzn. "uzasadnienie prewencyjnego uderzenia zapobieżeniem narodowej katastrofie i zachowaniem narodowej substancji"."
Co więcej, Sadkowski donosił nawet na tych, którzy sprzyjali komunistycznym władzom:
"Charakteryzował" też kolegów pisarzy, nie szczędząc tzw. danych wrażliwych. 12 listopada 1985 roku sporządził informację o znanych przedstawicielach środowisk opiniotwórczych, pisarzach, reżyserach, kompozytorach narodowości żydowskiej. Zarówno o tych, którzy publicznie się do niej przyznawali, jak np. Jerzy Urban czy Daniel Passent, jak i o tych, którzy głęboko to ukrywali.
Informował SB, czy ich nazwiska są przybrane czy prawdziwe, i jak naprawdę brzmiały. Czy żydowskiego pochodzenia była matka, czy też ojciec, a może oboje? Gdzie i dzięki komu przetrwali Holokaust?(O jednej z osób napisał, że ocalała, bo zaciągnęła się do policji żydowskiej w getcie lub w służbach pokrewnych.) Kto wyraża syjonistyczne sympatie?"
Aczkolwiek jego działalność głównie wymierzona była we "wrogów partii". Donosił SB (nie zawsze trafiając z "demaskatorskimi rewelacjami"), kto np. pod jakim pseudonimem pulbikuje w wydawnictwach bezdebitowych czy emigracyjnych. Bardzo intrygująco wyglądała kanalizacja nastrojów społecznych w szeregach - powiedzmy - inteligencji (tzn. czytelników "Literatury na świecie"), poprzez śmiałe inicjatywy translatorsko-wydawnicze:
"Literatura na Świecie" miała olbrzymi, bo 35-tysięczny nakład i rzeczywiście wysoki poziom. Pozbawiona ideolo dostarczała wyposzczonym peerelowskim czytelnikom wielkie nazwiska: Borgesa, Singera. Jak wynika jednak z dossier "Olchy", był to liberalizm z nadania SB, reglamentowany przez nią i limitowany. Nagroda dla oddanego jej człowieka oraz wizytówka polityki kulturalnej partii i środek w ofensywie przeciw coraz potężniejszemu drugiemu obiegowi.
Gdy w 1976 roku SB wyszpiclowała na przykład, że NOW-a Mirosława Chojeckiego wydaje "Blaszany bębenek", "Olcha" dostał zgodę nie tylko na druk dużych fragmentów powieści, ale na wydanie całego numeru poświęconego Grassowi. Ukazał się on w marcu 1976 r. i był sensacją, a naczelny pisma chodził w glorii liberała."
"Literatura na świecie" jako oręż walki z II obiegiem - sprytne, trzeba przyznać (choć nie na wiele się to komunistom zdało - ludzie czytywali i to, i to, a w "Literaturze na świecie" ukazywały się też materiały gloryfikujące "rewolucję październikową", trzeba pamiętać). Do lektury całego artykułu Siedleckiej odsyłam na łamy "Rzeczpospolitej" (http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_070804/plus_minus_a_4.html), tu jeszcze chciałbym zwrócić uwagę na jedną ważną rzecz. Sadkowski już po 1989 r. przeszedł zaskakującą metamorfozę:
"Założył więc fundację "Literatura na Świecie" i wydał własną serię "Edukacja europejska" w wydawnictwie Wiedza i Życie. I tam, tak jak w Czytelniku, publikował książkowe ikony antykomunizmu: "Mój wiek" Aleksandra Wata, "Na nieludzkiej ziemi" Józefa Czapskiego, "Nadzieję w beznadziejności" Nadieżdy Mandelsztam, "Folwark zwierzęcy" George'a Orwella, we wszystkich wstępach podkreślając, że są to "świadectwa najbardziej antyhumanitarnego zjawiska, jakie poznała ludzkość - sowieckiego totalitaryzmu"."
Z czerwonego wilka zamienił się rzeczywiście w czerwonego kapturka.


Komentarze
Pokaż komentarze (43)