Czy tylko I. Janke i Ł. Warzecha cieszą z szykującego się nowego rozdania i z zawieszenia broni przez PO i PiS? Najwyraźniej tak - sądząc bowiem po wielu wczorajszych komentarzach (np. nieoceniona w TVP3), stało się "gorzej niż myśleliśmy". Podobną konstatację wyraził dziś w "Sygnałach Dnia" R. Giertych, twierdząc, że PiS "zrezygnował z budowania IV RP". Chodzi o nierozliczenie III RP, nierozliczenie afer prywatyzacyjnych, o to, że prokuratura i służby specjalne zajęły się koalicjantami, a ponadto o stworzenie "państwa totalitarnego" (jak słusznie stwierdził J. Kaczmarek). Gdyby jednak i tego było mało, to (wciąż urzędujący przecież) wicepremier dorzucił koronny dowód "odejścia od koncepcji IV RP", tj. "zabieganie przez prezydenta u D. Tuska o zgodę" na przyspieszone wybory parlamentarne.
Najwyraźniej konferencja prasowa zarówno M. Kamińskiego, jak i Tuska wprawiła Giertycha w poirytowanie, gdyż powtórzył, że na przyspieszone wybory nie może być teraz zgody w sytuacji, skoro nie została powołana komisja d/s CBA. Słusznie pisze Janke w swoim dzisiejszym komentarzu:
Dobrze, że nie czekano, aż powstanie i zacznie działać komisja śledcza. Prace ciągnęłyby się zapewne w nieskończoność, a jej wydajność przy obecnym stanie parlamentu byłaby raczej mierna. Co nie znaczy oczywiście, że nie warto sprawy Janusza Kaczmarka i akcji CBA wyjaśnić w następnej kadencji. Ale wtedy badaniu tej sprawy nie będą już towarzyszyły przedwyborcze napięcia.
Co więcej, Janke dodaje:
Dobrze, że Donald Tusk nie zdecydował się na tworzenie rządu przejściowego, który byłby równie mało skuteczny jak obecny gabinet. A może nawet jeszcze mniej. Dobrze, że lider PO nie poszedł na współpracę z Giertychem, Lepperem i Olejniczakiem np. w sprawie komisji śledczej, która doraźnie mogłaby pewnie przynieść polityczne profity, ale bez wątpienia pogłębiłaby chaos.
(http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/druga_strona_070810/druga_strona_a_2.html)
Giertych widzi jednak to wszystko odmiennie. Jego zdaniem, po wyborach Polska będzie rządzona przez "liberałów z PO" wraz z LiD-em, nastąpi "dalsza wyprzedaż majątku narodowego" itd. (tak jakbym słyszał go sprzed dwóch lat), innymi słowy PiS, decydując się teraz na przyspieszone wybory sprzeniewierzy się budowie IV RP ze strachu przed bankructwem (vide orzeczenie PKW) oraz uderzywszy w koalicjantów za pomocą służb specjalnych. Zaskoczony szef LPR-u pyta: dlaczego PiS nie chce się zgodzić na zmianę premiera? I dziwi go, że posłom PiS-u ta oferta wydaje się nie do przyjęcia.
A co z Kaczmarkiem? Giertych wierzy jemu, a nie Ziobrze (jakże mogłoby być inaczej), powtarza jednocześnie, że operacja CBA była nielegalna (nie było przesłanek do jej zastosowania) i jest przekonany, że to nie Kaczmarek był źródłem przecieku, lecz ktoś inny. Kto? Tego nie wie. Wie natomiast, że pomysł na konstruktywne wotum nieufności jest nierealistyczny, ponieważ Tusk "zachowuje się jak osoba, która chce zrobić wszystko, aby w Polsce władzy nie przejąć" i dodaje "on może być zawsze w wiecznej opozycji". Czyżby? A może chodzi o coś innego - o porozumienie PO i PiS-u, o którym już mówiliśmy, a które zarówno LPR, jak i SO może wymieść po najbliższych wyborach ze sceny politycznej?
Tymczasem "GW" już ustami A. Lipińskiego powiada: Nie wyobrażam sobie rządu PO i PiS (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4379204.html) - no, gdybyśmy się nie wczytali w tekst poniżej, to można by sądzić, że PiS-owski eks-minister nie bierze pod uwagę możliwości powyborczej koalicji, a tymczasem chodzi o rząd PO i PiS-u teraz (tak jakby ktokolwiek na ten temat prowadził rozmowy). Dobre, nie? Ale powinniśmy się chyba stopniowo przyzwyczajać, że tak to obecnie będzie przedstawiane. No a LPR po dwóch latach współrządzenia będzie teraz ostrzejsze w krytyce PiS-u niż PO i wróci do dawnej retoryki jakby nigdy nic.


Komentarze
Pokaż komentarze (46)