Free Your Mind Free Your Mind
94
BLOG

Uwaga: sekty

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 79

Moja teza, że PO po zawieszeniu broni z PiS-em stanie się ugrupowaniem atakowanym - błyskawicznie znalazła potwierdzenie. W "GW" ukazał się już kolejny tekst, tym razem M. Beylina, przestrzegający PO przed dalszym konszachtowaniem z diabłem. Używam języka quasi-religijnego, gdyż i Beylin pisze o postsolidarnościowych partiach politycznych jako o sektach.

Co jest wyznacznikiem sekciarstwa? Oczywiście, wizja świata, a dokładniej, wizja Polski po 1989 r. Beylin z ubolewaniem mówi o "ukąszeniu totalitaryzmu", które - nie mogło być inaczej - pozostawiło ślad w psychice ludzi z PO i PiS-u. Na czym takie ukąszenie polega? Na respekcie wobec polityki siły i na obojętności społecznej. Autor odwołuje się w tym twierdzeniu do H. Arendt, czemu przecież nie sposób się dziwić, bo i w Polsce, wedle niedawnych słów J. Kaczmarka, mamy do czynienia z państwem totalitarnym.

"Nagonki ministra Ziobry, aresztowania i fałszywe oskarżenia wpisują się w ten niewolniczy schemat, zgodnie z którym władza może gnoić ludzi.

Poczesną rolę w tej obojętności odgrywa też pakt z populizmem ubóstwiającym ludzi wyobrażonych i lekceważącym los ludzi realnych. I wytłumiane marzenie, by pozbyć się z Polski "komunistycznych złogów" - niech PiS robi swoje.

Z tego wszystkiego bierze się ta dziwna wspólnota między PO i PiS, która sprawia, że liderzy obu formacji mówią o Polsce po 1989 r. językiem rozgoryczonej sekty. Czy nie to jest przyczyną niewrażliwości Platformy na prawa człowieka, na jakość demokracji? Obojętności wobec nagonek władzy na środowiska inteligencji?

Czyż nie rodzi to podejrzenia, że jeśli PiS upadnie, rządząca PO zacznie przybierać twarz Jarosława Kaczyńskiego?"
 

Tak, PO z twarzą obecnego premiera, to może być koszmar dla Beylina i jemu podobnych, którzy pewnie Kaczyńskiego i Ziobrę widzą naprzemian w każdym miejscu (coś, jak portrety Stalina za czasów Bieruta). Zdaniem Beylina PO się walnie przyczyniła do powstania państwa przemocy skonstruowanego przez PiS:

"Można się pocieszać, że Jarosław Kaczyński pozostałby jedynie wściekłym wodzirejem swego ugrupowania, gdyby nie potężne wsparcie, jakiego udzieliła mu PO. Ale to złudzenie.

Platforma nie chciała windować PiS do władzy, ale od czasu komisji Rywina, głównie ustami Jana Rokity, opisywała III RP jako system grabieży i zdrady polskich interesów. Współbrzmiało to z filipikami braci Kaczyńskich. Pamiętam też, jak na początku 2005 r. Donald Tusk, kandydat na prezydenta RP, wyznał w "Przekroju", że Antoni Macierewicz miał rację, gdy opisywał Polskę jako kraj rządzony przez agenturę oraz znieprawione elity polityczne i intelektualne. Tusk wraz z całą Platformą mówili wówczas - i nierzadko robią to dziś - językiem głębokiego marginesu. To tak, jakby liderzy francuskich socjalistów przemawiali językiem maoistowskiej jaczejki.

Tyle że to właśnie te radykalne, wydawałoby się szaleńcze, diagnozy autorstwa PiS i PO uwiodły rzesze Polaków ze wszystkich pokoleń i grup społecznych, łącznie z inteligencją."
 
 

Język sekty, język marginesu, szaleńcze diagnozy - słowem tak fałszywa wizja świata, że aż Beylinowi ciężko znaleźć odpowiednio mocne porównania. Wydaje się nawet, że określenie "język maoistowskiej jaczejki" to za mało. Czy może być zaś coś bardziej dyskwalifikującego intelektualnie niż przyznanie racji strasznemu A. Macierewiczowi w diagnozowaniu sytuacji w Polsce? Jakżeż musiał wtedy upaść Tusk, twierdząc coś podobnego, co Macierewicz? Czemu jednak w tamtych gorących dniach, tj. w 2005 r. "GW" nie zagrała larum? Czemu jeszcze against all odds popierała totalitarnie ukąszoną PO? Liczyła na przemianę Gustawa w Konrada? A może odwrotnie?

Beylin twierdzi, że:

"Sukces PiS i zradykalizowanej PO nie był więc incydentem, wypadkiem przy pracy. Te ugrupowania przyciągnęły ludzi i wzmogły bunt przeciw temu, by wszystko trwało tak jak dotąd -"

a więc, jakby dostrzega, że mimo wszystko dokonało się to za jakimś społecznym przyzwoleniem (już by człowiek myślał, że jakiś przewrót się odbył, a opinia publiczna go przeoczyła). Problem jednak w tym, że:

"Dziś za ten triumf marginesów płacimy wysoką cenę. Z szumnych zapowiedzi zostało niewiele. Nie ma wspólnoty, bo nigdy dotąd Polacy nie byli tak skłóceni. Zmiany obyczajowe postępują mimo gniewu władzy. PiS-owskie państwo socjalne i współczucie władzy dla pokrzywdzonych zobaczyliśmy przy protestach pielęgniarek." 
 

Jak zatem wygląda dzisiejsza Polska?

"Jest natomiast rozbuchany mechanizm używania państwa do partyjnych celów. Myślę zwłaszcza o populizmie i tajnych służbach - dwóch filarach władzy. Populizm, wiadomo, stosuje w różnym stopniu każda władza. Kadzi i obiecuje dobrym ludziom, grozi złym, odgranicza jednych od drugich. Ale w Polsce populizm władzy jest narzędziem wojny z coraz to większą liczbą środowisk. Władza podsyca gorączkę, wzmaga stan zagrożenia, wskazuje wrogów. Wtedy wkraczają służby, budując efektowny finał z kajdankami na pierwszym planie."
 

Dobrze, że Beylina nikt za ten tekst nie skuł jeszcze w kajdanki. Choć, kto wie, czy jeszcze dziś smutni panowie nie zapukają do drzwi? Czy można bowiem w państwie przemocy tolerować wolność słowa?

Najgorsze jest jednak coś zupełnie innego:

"Mało kto protestuje przeciw tej przemocy państwa. Nie czyni tego zwłaszcza Platforma."
 

Możemy się cieszyć, że przynajmniej Beylina wzięło na odwagę i zaczął protestować. Czy jednak z tym głosem protestu jest jeszcze w stanie do kogokolwiek dotrzeć? Czy ktoś go jeszcze wysłucha? Kieruje on bowiem swoje słowa częściowo do oświeconych czytelników, a częściowo do samej PO. Wprawdzie członkowie tej partii mówią wprost, że komisja ds. CBA powinna powstać, aczkolwiek dopiero w następnej kadencji parlamentu, to Beylin przestrzega: 

"...jednego Tuskowi nie wolno: obiecać prezydentowi, że w nowym parlamencie nie powstanie komisja śledcza w sprawie CBA. Musimy jak najszybciej poznać prawdę o tym, jak władza używa swojej tajnej gwardii, zwłaszcza że podejrzenia są jak najgorsze. Posługiwanie się przez władzę niekontrolowanymi służbami zawsze grozi demokracji. Państwo ma obowiązek zastopować ten proceder i zbadać jego skalę." 
 

Dziś, gdy wiemy, że prowokacja zastosowana przez CBA ujawniła przy okazji działanie ludzi służb "układu", taką komisję z pewnością zechcą powołać i PO, i PiS (nie wiem, czy "GW" będzie wtedy tak ochoczo za nią się opowiadać), niemniej autor artykułu dodaje jeszcze, grożąc palcem: 

"A jeśli Platforma zechce schować kwestię CBA pod dywan, sama stanie się podejrzana o to, że ma ochotę wykorzystywać tę służbę do własnych celów."  

Wobec tego: 

"Decyzja Platformy przesądzi o tym, czy będzie ona sektą rządzącą coraz groźniejszym państwem, czy też da sobie szansę, by wyrosnąć na partię przyjazną demokratycznej Polsce."
 

(http://www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4381480.html

Kto jednak wie cokolwiek o sektach, ten musi mieć zarazem świadomość, że do ludzi przechwyconych przez sekty nic nie dociera. Tak samo, jak do ludzi z "układu" i z "GW". 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (79)

Inne tematy w dziale Polityka