"Krzysztof Filipek potwierdził w prokuraturze, że wiedział o tym, iż Zbigniew Ziobro ostrzegł Andrzeja Leppera o akcji specsłużb", czytamy na stronie "Dziennika". "Filipek nie potwierdza słów Andrzeja Leppera?", czytamy na stronie TVN24.
Nie wiemy już, co potwierdza Filipek, a czego nie potwierdza, nie wiemy też, co powiedział, a czego nie powiedział, nie wiemy też, co usłyszał od Leppera, a czego nie usłyszał, i nie wiemy, co gorsza, co sobie przypomina, a czego sobie nie przypomina. Wiemy natomiast, że Zorro vel Z. Ziobro swoje konferencje prasowe poświęca wyłącznie kwestii własnej uczciwości (z taką tezą wystąpiła dziś w Trójce J. Pitera z PO http://www.polskieradio.pl/trojka/salon/?id=13308), wiemy też, że J. Kaczmarek ma być premierem (nie wiemy, czy przed dr. W. Olejniczakiem, czy PO, ale to detal), bo nie tylko był w ZSMP i PZPR, lecz przeszedł szkolenie w Centrum Szkolenia Oficerów Politycznych (http://www.polskieradio.pl/iar/news/artykul3000394.html), co stanowi znakomitą rekomendację dla tego polityka według LiS-a. Wiemy już, że polskie państwo jest słabe, bo tak twierdzi P. Lisicki (http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/druga_strona_070814/druga_strona_a_1.html) i wiemy, że kanalie muszą ponieść odpowiedzialność (http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2007081402), ale nie wiemy, czy mówiąc to L. Miller miał na myśli także siebie i swoich kolegów z PZPR. Wiemy już, że ekspertyzę piekielnych nagrań Zorra powinna zrobić jakaś instytucja z zagranicy (albo jak pisze "Trybuna": "zza granicy"), ponieważ Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie może być dyspozycyjny wobec siepacza z ministerstwa sprawiedliwości (http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2007081422), to zaś wiemy od prof. Z. Ćwiąkalskiego z UJ, "specjalisty prawa karnego", jak wiemy z "Trybuny". Wiemy już, że Kaczmarek "człowiek zniszczony" się boi (http://www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=19678), ale wiemy też, że nie boi się aż tak bardzo, bo zgodził się kandydować na premiera. Chyba że chodzi o stanowisko pierwszego premiera IV RP na obczyźnie. Wiemy jednak, że IV RP nigdy nie było, co potwierdził Unabomber albo już "wczoraj upadła", jak z satysfakcją konstatuje A. Szejnfeld z PO (http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/4,63306,,,,4387944.html), wiemy też, że premier J. Kaczyński nie jest prawdomówny, bo ma niski wzrost (http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=56638).
Co wiemy na pewno? Wiemy, że Miller przeszacował Zorra: "Zbigniew Ziobro ma uraz po znanych słowach: "Pan jest zerem, panie pośle", dzisiaj oczywiście bym tego nie powiedział, bo komplementowałem pana Ziobro" (http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/1,53880,4388099.html). Wiemy, że, jak informuje nas nieomylny od dziesiątek lat D. Passent:
"...oglądamy widowisko, na które brak słów. “Szambo”, “gnojowisko”, “wstyd i hańba” – wszystko to byłyby określenia adekwatne, gdyby rzecz rozgrywała się w jednej gminie, jednej firmie, jednej rodzinie (mam na myśli rodzinę prawdziwą, a nie sycylijską).
Tymczasem to, co oglądamy, to żenujący magiel, mordobicie w gronie wczorajszych koalicjantów, premierów, ministrów - ludzi, którzy nami rządzili, bądź rządzą. Spełniły się z nawiązką najgorsze oczekiwania. Ludzie u władzy nie mają do siebie najmniejszego zaufania, nagrywają swoje rozmowy, intrygują przeciwko sobie, kłamią, wzajemnie podpuszczają, premier rozmawia z wicepremierem po to, żeby go przyłapać, minister nagrywa rozmowy dla własnego bezpieczeństwa, prokurator krajowy, wczorajszy minister Spraw Wewnętrznych, opowiada o naciskach premiera na prokuraturę, minister Sprawiedliwości (skompromitowany już wcześniej nieudolnymi zabiegami o ekstradycję Mazura), zaklina się, że jest człowiekiem uczciwym, miejsce osławionego układu postkomunistycznego zajmuje układ Lepper-Kaczmarek, człowiek nie jest już w stanie się połapać, czy Kaczmarek trzymał z Wassermannem przeciwko Ziobrze, czy to Ziobro trzymał sztamę z Kaczmarkiem przeciwko Wassermannowi. Wicepremierzy, ministrowie, wiceministrowie, szefowie policji lecą jak ulęgałki, a to dopiero początek lawiny. Kaczmarek, ten który wie, ale nie powie, o kontach w Szwajcarii, teraz mówi, że “ma wiedzę” o nadużyciach w PZU, o których prezes Netzel nie ma pojęcia, premier straszy, że są nagrania, po których innym buty spadną. Cytuję z pamięci, bo nie nadążam za tymi figurami retorycznymi."
I zaraz dodaje:
"Obecne wydarzenia stanowią prawdziwą katastrofę, jaką sprowadziły na nasz kraj rządy Jarosława Kaczyńskiego i jego paczki. Wiele osób, począwszy od Lecha Wałęsy, a skończywszy na tygodniku “Polityka”, ostrzegało przed głosowaniem na PiS i jego przywódców, ale chyba nikt nie oczekiwał, że te ostrzeżenia sprawdzą się tak prędko i tak dotkliwie dla naszego kraju. Przez ostatnich kilka dni obserwowałem wydarzenia w Polsce przez pryzmat mediów zagranicznych, przede wszystkim niemieckich. Nie miałem wrażenia, żeby odczuwały one “Schadenfreude” z powodu tego, co dzieje się w naszym kraju, ale już sama relacja podsuwa określenia w rodzaju “chaos”, “operetka”, “kabaret”, i nie idzie to na konto Ziobry, czy Leppera, bo mało jest cudzoziemców, którzy rozróżniają polskich polityków - to wszystko idzie na nasze wspólne, polskie konto. Kiedy Ziobro mówi, że Kaczmarek wszystko “wyssał z brudnego palca”, to przypomina mi to “brudny palec propagandy imperialistycznej”, kiedy Ziobro mówi, że śmiał się z dowcipów o Wassermannie, które opowiadał Kaczmarek, to byłby to kabaret, gdyby nie chodziło o ludzi na najwyższych szczeblach władzy w naszym państwie. Strach pomyśleć, co dziś piszą do swoich central dyplomaci i korespondenci z całego świata akredytowani w naszym kraju. Naprawa wizerunku Polski (tego wizerunku, który był przedmiotem spec-troski rządu, zwłaszcza min. Fotygi i jej przełożonych) będzie trwała latami."
(http://passent.blog.polityka.pl/?p=321)
Gdyby tak Passent zgodził się kandydować na premiera, oczywiście po Olejniczaku i Kaczmarku, to może by media niemieckie odetchnęły i nie odczuwały Schadenfreude, a tak? Nie wyobrażam sobie wyjścia z tego geopolitycznego impasu.
Wiemy też na pewno, że KO SB Azrael ma świadomość, że:
elektorat PiS-u jest bardzo odporny na działania socjologiczne, na propagandę, na oddziaływanie medialne. Jest bardziej stabilny, betonowy, niż był elektorat postkomunistów z początku lat ‘90. Jest mentalnie zbliżony to tamtego elektoratu, ale przez to, co się działo w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy – jest bardziej zaimpregnowany na działania socjotechniczne -
(http://azrael.salon24.pl/27627,index.html)
co zapewne może utrudnić agitację jemu i jego (nie tylko salonowym) kolegom z Czerwonej Gwardii. I wiemy też na pewno, że dowody Zorra według ekspertów biegających po sejmie są nic nie warte (http://osiecki.salon24.pl/27538,index.html).
I co teraz z nami będzie? Może eksperci nam zdradzą.


Komentarze
Pokaż komentarze (78)