Free Your Mind Free Your Mind
172
BLOG

Pochwała dziennikarzy

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 51

Michael w dzisiejszym poście stawia dość mocne i moim zdaniem, krzywdzące tezy w stosunku do polskiego dziennikarstwa, wobec tego ustosunkuję się do jego wypowiedzi nieco polemicznie, starając się wskazać na "drugą stronę medalu".

Tezy Michaela:

1) Dziennikarze są jedną z tych grup wpływu, które mogą być użyte do prowadzenia wojny ideologicznej.

2) Dziennikarze są żołnierzami, podstawową kadrą i zarazem obiektem "oddziaływania ideologicznego w procesie kształcenia".

I Michael dodaje:

"Kształcenie dziennikarzy odbywa teraz  się zgodnie ze specjalnie przygotowanym programem. Przyszłych dziennikarzy uczy się przede wszystkim i ponad wszystko warsztatu technik manipulacji, sterowania społecznego i marketingu politycznego. Absolwenci tych szkół nie są dziennikarzami w rozumieniu amerykańskim czy holenderskim. Są żołnierzami frontu ideologicznego, na etatach ofierskich."

(http://michael.salon24.pl/27761,index.html)

Nie chcę tutaj wchodzić w skórę dziennikarzy, którzy zapewne są w stanie bronić się sami, lecz pragnę powiedzieć, że w powyższych stwierdzeniach wymieszanych jest  kilka rzeczy naraz. Wiem, że Michaelowi chodzi o pewne patologie dziennikarstwa ujawniające się choćby w dość zdeformowanym obrazie świata, jaki podsuwa widzom TVN24 czy np. "GW". Pytanie jednak, czy odbiorcy mediów "skazani są" tylko na te dwa wymienione środki przekazu? Czy np. "Rzeczpospolita" (która też do doskonałych mediów przecież nie należy) jest równie manipulatorska czy agitatorska, jak TVN24 czy "GW"? Co więcej - czy NIGDY nie trafiają się niezmanipulowane, nieagitatorskie i niezdeformowane przekazy w TVN24 i "GW"?

Nie wydaje mi się, byśmy mogli zachować ciągłość między dziennikarstwem peerelowskim, a tym co jest teraz, a niestety, takie wrażenie można odnieść z lektury postu Michaela. Owszem, jest ciągłość życiorysów i pewnie interesów w środowisku dajmy na to "Polityki" czy "Trybuny", ale przecież i tam podochodzili nowi ludzie i nawet przy skrajnie negatywnej ocenie tychże mediów, jaką sam żywię, nie można powiedzieć, że są to te same redakcje, te same cele, ta sama indoktrynacja i ten sam beton, co w peerelowskiej "Polityce" i "Trybunie Ludu" (są może jakieś analogie, ale chyba nie zachodzi tu identyczność).

Nie można przeoczyć zastępów ludzi, którzy byli kiedyś w II czy III obiegu, a dziś występują w takich czy innych mediach (np., by nie szukać daleko S. Michalkiewicz, prof. A. Nowak z dzisiejszych znakomitych "Arcanów" czy R. Tekieli). Nie powiemy przecież, że to ludzie z betonu, prawda? Nie można też nie dostrzegać młodego pokolenia dziennikarzy, takich jak choćby I. Janke. Już to parokrotnie w komentarzach pisałem, teraz powtórzę to "oficjalnie" - Janke w podręcznikach polskiego dziennikarstwa zostanie kiedyś uznany za pioniera dziennikarstwa on-line (za stworzenie salonu24). Nie sposób nie zauważyć tego, że salon24 pełni rolę dodatkowego (już niemal mainstreamowego) medium, przy swojej niemal całkowitej niezależności od jakichkolwiek koncernów medialnych. Nie wiem, czy taki był zamysł Jankego, by taką konkurencyjną gazetę stworzyć. Może nie, lecz coś takiego mu wyszło - dzięki temu, że zapewnił swobodę wypowiedzi i postawił pewną, dość wysoką, jak na polską sferę publiczną, poprzeczkę w debacie. Michaelu, pomyśl, co warto byłoby czytać w Internecie (mam na myśli publicystykę), gdyby salonu24 nie było? Onet? Portal Gazeta.pl? Nawet Rzeczpospolita.pl? Umarlibyśmy z nudów. A tak? Czego by nie pisać o salonie, to jednak dzień w dzień toczą się tu dość ciekawe dyskusje, a tematy rozciągają się od problemów czysto politycznych czy politologicznych, po refleksje nad historią, literaturą czy kwestie związane z filozofią nauki. O czym to świadczy? O tym, że salon24 jest gazetą, mimo że nieredagowaną odgórnie przez nikogo. I przy całym krytycyzmie, jaki można żywić do salonu z różnych względów, nie sposób poraktować go przez pryzmat tego, co piszesz o współczesnym polskim dziennikarstwie.

Jeślibyśmy mieli wyłącznie do czynienia z dziennikarzami peerelowskimi, to Twoje tezy byłyby uzasadnione. Tak jednak nie jest. Istnieją dzienikarze czy publicyści, którzy nie są agitatorami, manipulatorami czy politrukami. Istnieją. Nie są to ludzie idealni, tak jak i my nie jesteśmy idealni. Są omylni, jak i my, zdarza im się coś błędnie ocenić czy pisać, ale nie ma w tym nic niepokojącego. 

Podejrzewam też, że nie masz racji, co do kształcenia dziennikarzy. Na normalnej uczelni (a nie założonej przez jakąś peerelowską ekipę, oczywiście, bo przecież i takie są) nie jest możliwe stworzenie warunków, jakie panują w sekcie czy jakie panowały w WUML-u. Nawet nie chodzi o względy ideologiczne. Względy komercyjne nie pozwalają na to. Część młodych ludzi pouciekałaby po pierwszym semestrze (jeśli nie wcześniej), a czarny PR wokół takiej "szkoły" natychmiast odciągnąłby od studiowania innych chętnych. Nie zakładasz chyba bowiem, że młodzi ludzie idący na studia są tak tępi, że nie są w stanie odróżnić porządnego trybu nauczania od bylejakiego i nie wiedzą nic o pluralizmie mediów?

Nie żyjemy w świecie zamkniętym, jaki stanowił peerel - również w sferze debaty publicznej i sferze mediów. Mam oczywiście świadomość, że taki świat marzy się rozmaitym politrukom z długoletnim peerelowskim stażem i zapleczem, ale nie wydaje mi się, by taki stan był do osiągnięcia, zwł. jeśli po najbliższych wyborach dojdzie do dalszego, długotrwałego odsuwania środowisk postkomunistycznych od wpływu na nasze życie społeczne i polityczne. TVN24 to kolos na glinianych nogach. Kiedyś takim kolosem była "GW", gdy miała sprezentowany przez postkomunistów komfort rynkowego monopolisty. Dziś już nie jest "jedyną gazetą" i już nawet z obozem postsolidarnościowym mało kto ją łączy. Podobnie może być z TVN24 - w warunkach konkurencji stacja ta błyskawicznie straci kły. 

Nie takie media straszne, jak je malują :) Poza tym... jesteśmy my, blogerzy :)

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (51)

Inne tematy w dziale Polityka