T. Terlikowski może zna się trochę na religii i może nawet wie co nieco na temat problemu lustracji w Kościele, ale na polityce zna się mniej więcej tak jak Mentor w Kłusie lub KO SB Azrael. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, konstatuję tylko. Piszę to też nie dlatego, że mnie wczoraj Pan Igła dziabnął w tej sprawie, przekonany zapewne, że Terlikowski jakieś rewelacje ujawnia, o których wielki świat powinien usłyszeć, ale dlatego, że owe "rewelacje" i mądrości dziś z uśmiechem na ustach Terlikowski powtarzał w "Kurierze" TVP3. Nie jest więc to jakiś wypadek przy pracy - publicysta "Rzeczpospolitej" naprawdę tak sądzi, jak pisze.
Zacznijmy od razu od tezy, która jest zupełnie fałszywa, by potem przyjrzeć się innym opiniom ferowanym przez wspomnianego autora.
"Ojciec Rydzyk - na razie ustami swoich akolitów - powrócił zatem do starego planu budowy własnej formacji politycznej Radia Maryja (być może - nie ma na to jeszcze wystarczających dowodów - w oparciu o LiS i część PiS), która prezentowałaby "prawdziwie polskie oblicze". PiS zaś zostało już złożone do politycznego grobu."
Zaraz też Terlikowski dodaje:
"Spodziewać się tego można było od dawna."
(http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070816/opinie_a_2.html)
A gdyby ktoś nie wiedział jeszcze, o co Terlikowskiemu chodzi, to podpowiem - o to samo, o co chodzi Sakiewiczowi. Można odnieść więc wrażenie, że ci dwaj publicyści są niespokojni, dopóki w jakimś swoim tekście nie wspomną o abp Wielgusie, do tego stopnia im zalazł za skórę. Ale mniejsza z natręctwami niektórych, ponoć prawicowych, publicystów.
Terlikowski swoją tezę o pogrzebie PiS-u opiera na następujących spostrzeżeniach: 1) w "Naszym Dzienniku" ukazały się ostatnio teksty krytykujące PiS, 2) na łamach "NDz" pojawiają się "dawno zapomniani politycy" (wymienia wprawdzie jedynie J. Łopuszańskiego, ale na bezrybiu...), 3) dr M. Ryba (i dwoje innych komentatorów) w swym artykule prognozuje tworzenie się dwupartyjnego systemu parlamentarno-politycznego i piętnuje "partyjniactwo" (nie jest to wprawdzie artykuł, lecz spisana wypowiedź dla "Aktualności" RM, ale przecież Terlikowski nie musi wiedzieć wszystkiego :), 4) to co pisze "NDz" to "linia polityczna RM" ergo "linia polityczna o. Rydzyka" (jak można sądzić).
Wobec powyższego wnioskuje:
"Analizując sytuację na scenie politycznej, publicyści "Naszego Dziennika" czy Radia Maryja nie pozostawiają wątpliwości: PiS - a konkretnie Jarosław Kaczyński - przeszło na "stronę ciemności", zdradziło interesy Polski i dla wąsko pojętego interesu partyjnego poświęciło projekt IV Rzeczypospolitej."
No i jesteśmy w domu. Pan Igła to czyta i ma kolejne potwierdzenie dla swoich uprzedzeń. Co innego jednak Pan Igła ze swoimi uprzedzeniami, które wolno mu mieć, a nawet się z nimi afiszować. Co innego zaś, jak sądzę, uprzedzenia Terlikowskiego, które nie pozwalają mu zapewne nawet dokładnie zbadać opisywanych przez niego mediów. Gdyby bowiem choć trochę w to włożył wysiłku, to by zobaczył z jaką częstotliwością zamieszczane były przez ostatnie miesiące wypowiedzi przedstawicieli PiS-u, a z jaką "dawno zapomnianych polityków", a nawet przedstawicieli LiS-a. Wiedziałby też, że R. Giertych od wielu miesięcy nie jest gościem RM, zaś Lepperowi seksafera wcale nie pomogła w notowaniach (ani tym bardziej wizyty na Jasnej Górze).
Wiem, że Terlikowskiemu ciężko jest uwierzyć w pewien pluralizm poglądów, jaki jednak w "rydzykowych" mediach występuje i taką gazetę jak "NDz" traktuje wyłącznie w kategoriach propagandowych. Z takiego punktu widzenia publikowanie np. wywiadu z J. Kaczmarkiem to niemalże popieranie jego kandydatury na premiera, bez względu na to, czy wywiad jest przeprowadzony na klęczkach, jak to zrobili dziennikarze "Newsweeka" (http://www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=19678), czy krytycznie, jak to zrobił teraz W. Wybranowski (http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20070816&id=po32.txt). Terlikowski wprawdzie o promowaniu kandydatury Kaczmarka nie pisze, ale niemal jest o krok od tego typu myślenia o relacjach między w/w medium a polityką.
O tym, że wiele łączy Terlikowskiego z Sakiewiczem w błędnych ocenach politycznej sceny świadczy fakt, że ten ostatni wróżył niedawno kooperację RM z LiS-em właśnie, niepomny zupełnie konsekwencji, jakie pociągają za sobą destrukcyjne działania Giertycha i Leppera (nie mówiąc o aferach). Terlikowski już tego błędu nie popełnia, bo gołym okiem widać, że RM jakoś LiS-a nie zamierza poprzeć, dlatego pisze:
"Jasne wskazanie winnego rozpadu koalicji czy oskarżanie PiS o zdradę ideałów IV Rzeczypospolitej nie oznacza, że środowisko Radia Maryja ma już gotowy projekt polityczny na przyszłość. Tu wyraźnie dostrzec można zakłopotanie. Jan Łopuszański sugeruje, że najbliższe wybory są już przegrane, trzeba się więc skupić na budowaniu nowej partii na kolejne wybory."
Jeśli ktokolwiek mówi obecnie o tworzeniu nowej partii, to najwyżej Łopuszański i Terlikowski właśnie. Dla tego ostatniego bowiem nie ma znaczenia fakt, że w związku z aferą dotyczącą "odrolniania" Lepper przestał gościć nawet w "Aktualnościach" RM, w przeciwieństwie do przedstawicieli PiS-u, a w dniu słynnej konferecji prasowej "z dyktafonem" Z. Ziobro był także gościem wieczornego programu TV Trwam. Ziobro, a nie Lepper, podkreślam. O czymś to może świadczyć, ale nie dla Terlikowskiego, który "media Rydzyka" zna jedynie z pobieżnej lektury "NDz", podejrzewam.
Nie ma żadnych przesłanek do twierdzenia, że RM odstąpi od poparcia PiS-u. Żadnych. Przeciwnie, RM poprze PiS i prawdopodobnie nie poprze już ani LPR, ani SO. Już w 2005 r. poparcie dla PiS-u odbierane było przez LPR (było nie było partię wprowadzoną do Parlamentu dzięki kampanii w środowiskach około-RM; wtedy jednak LPR stanowiło koalicję wielu (później w parlamencie utrąconych przez Giertycha) ugrupowań prawicowych takich polityków, jak Macierewicz, Olszewski czy właśnie Łopuszański) jako "zdrada", gdyż PiS "warunkowo, bo warunkowo" poparło akcesę Polski do UE. LPR akcesji się sprzeciwiał, choć nie przeszkodziło mu to później wystawić swoich eurodeputowanych do Parlamentu Europejskiego, ale mniejsza z tym. Chcę tylko podkreślić w tym miejscu, że poparcie dla PiS-u było dość istotną zmianą w politycznym obliczu RM - zmianą na lepsze, czego wielu komentatorów nie zauważyło. Pomijam fakt przypieczętowania sukcesu PiS-u w wyborach i sukcesu L. Kaczyńskiego. Chodzi mi o odejście od radykalizmu politycznego w kierunku politycznego centrum, za jakie można uważać PiS. W ciągu dwóch lat "bycia w koalicji" LPR stał się partią marginalną i obecnie najpewniej nie znajdzie się już w parlamencie (oby nigdy, za to, co wyrabiali). Pojawienie się nagle Łopuszańskiego nic w tej materii nie zmienia, skoro już kiedyś, przed laty, ten polityk z wielkim hukiem musiał się z RM rozstać, traktując to medium roszczeniowo. Piszę to też do Pana Igły, ale nie wiem, czy to pozbawi go uprzedzeń. Nieważne.
Wacając do Terlikowskiego. Podstawowe błędne założenie, jakie on przyjmuje w swoich rozważaniach polega na tym, że nie mieści mu się w głowie to, że w mediach "rydzykowych" toczy się nieustanna politologiczna debata i występują różne osoby o różnych poglądach. Z pojawienia się jednych poglądów (i takich czy innych osób) nie wynika nic dla "generalnej linii" RM (o ile o czymś takim w ogóle można mówić). Ta "generalna linia" polega m.in. na tym, że w RM czy TV Trwam występują członkowie rządu, a ważne konferencje prasowe czy wystąpienia ludzi PiS-u są transmitowane lub retransmitowane. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie było i jeśli nie świadczy to o jednoznacznym poparciu dla partii rządzącej, to nie wiem, w jaki sposób Terlikowskiemu można by to uzmysłowić. (Gdy np. był strajk pielęgniarek, na antenie też występowały strajkujące, choć RM stało po stronie polityki rządu).
Chyba że nie chodzi tu o prawdziwy opis sytuacji, tylko o kolejną medialną nawalankę z RM czy o jakieś osobiste resentymenty w stosunku do RM. Ma do nich może Terlikowski prawo, ale niekoniecznie musi nas wszystkich o tym zawiadamiać na łamach "Rzeczpospolitej".


Komentarze
Pokaż komentarze (90)