Gdy znikąd wyszedł z cienia niesławny L. Miller na słynnej konferencji prasowej i zaczął porównywać Z. Ziobrę do pijanych drwali czy chłystków, zastanowiły mnie dwie rzeczy: skąd ten nagły comeback oraz czemu Miller ni z gruszki ni z pietruszki... broni przed ministrem sprawiedliwości swojego syna?
Owszem, na początku tego roku media donosiły o tym, że młody Miller zarobił ze swoją żoną milion dolarów na jakiejś dziwnej transakcji:
nie zwróciliśmy wtedy jednak uwagi ani na to, że:
"W transakcji wziął też udział Jerzy Jędykiewicz - kiedyś baron SLD na Pomorzu, dziś biznesmen oskarżony o przestępstwa gospodarcze, od zawsze dobry znajomy rodziny Millerów."
ani na to, że:
"operację, na której młodzi Millerowie zarobili fortunę, badają od czterech lat oskarżyciele z Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku."
Teraz, kiedy i "Wprost", i "Rzeczpospolita" odsłaniają coraz więcej drobnych faktów z życiorysu J. Kaczmarka i znanych mu ludzi, tworzy się dość spójna całość, a nagły atak Millera daje się coraz łatwiej uzasadnić. Ciekawi mnie, czy wtedy na konferencji wyrażał swoją obawę przed badaniem wątków związanych z działalnością Kaczmarka w Prokuraturze Apelacyjnej (a nazywał to eufemistycznie "zbieraniem przez CBA haków na jego syna"), czy zdradzał, że to badanie mrocznych powiązań (nie tylko finansowych) między Millerem a Kaczmarkiem już się na dobre rozpoczęło? Może chodziło i o to, i o to?
To, że Ziobro jest Millera obsesją, wiemy nie od dziś, zresztą, lektura dość sporadycznie prowadzonego bloga eks-premiera to potwierdza (http://www.miller.pl/strona.php?zm=blog). Jeszcze jednak w drugiej połowie lipca nic nie wskazywało na to, że Miller szykuje się do jakiejś medialnej ofensywy. Jego konferencja prasowa z 21 lipca z zapowiedzią procesowania się z Ziobrą przeszła bez większego rezonansu w mediach. Pod koniec miesiąca ukazał się wywiad w "Trybunie" pt. "Ziobrzydzanie prawa" (związany z zapowiedziami procesowania się z Ziobrą), a następnie nawiązujący do niedawnego artykułu A. Michnika wpis na blogu, gdzie można było przeczytać totalną krytykę współczesnej Polski rządzonej przez Kaczyńskich ("Zasłużyliście więc macie"), choć w tym ostatnim o Ziobrze wyjątkowo Miller nie wspomniał. 13 sierpnia wraz ze Szmajdzińskim Miller ruszył wreszcie do boju, grzmiąc:
"Panie Ziobro, to ja jestem pana przeciwnikiem politycznym, a nie moja rodzina - oświadczył na konferencji Miller. - Jak się pan chce ze mną bić, to proszę to czynić ze mną, a nie z Bogu ducha winnymi moimi bliskimi."
(http://www.miller.pl/strona.php?zm=poz&id=290&po=wywiady&nr=0)
I było to o tyle zaskakujące, że z całej akcji związanej z Kaczmarkiem postać Millera w ogóle nie wyzierała! Jego nazwisko się przecież nie przewijało. Ten ruch medialny, jakiego więc eks-premier dokonał, był jakimś zaskakującym "uprzedzeniem wypadków". Zachodziłem w głowę, co ma Miller do Kaczmarka, bo akurat sprawa Blidy, o której mówił ten pierwszy wydawała się wtedy zupełnie trzeciorzędna w stosunku do "afery Leppera" i jakby wyciągnięta na siłę na zasadzie jakiegoś parawanu. Ponadto gryzła się z nią zupełnie teza z "prześladowaniami rodziny", czyli z badaniem finansowych "interesów" synowej i syna. Skoro więc Miller wychodził nagle wojowniczo nastawiony przed kamery telewizyjne i z wściekłością uruchamiał atak na ministra sprawiedliwości, to zdradzał tym samym, że tropienie "układu" - mówiąc oględnie - posunęło się za daleko.
"Rzeczpospolita" przypomina:
"Po dymisji Lecha Kaczyńskiego ze stanowiska ministra sprawiedliwości w 2001 r. Kaczmarek został wicedyrektorem Biura Postępowania Przygotowawczego w Prokuraturze Krajowej. Po objęciu władzy przez SLD nie pozbył się go także premier Leszek Miller. A w 2002 r. ówczesna minister sprawiedliwości Barbara Piwnik awansowała Kaczmarka na szefa Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. Za rządów SLD do gdańskiej prokuratury trafiało wiele ważnych śledztw. - Kaczmarek był dobry i miał dobrą kadrę - mówi Kazimierz Olejnik, ówczesny zastępca Prokuratora Generalnego. - Miałem gwarancję, że sprawa, która tam trafi, będzie dobrze prowadzona."
(http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070820/kraj/kraj_a_3.html)
Antoni Macierewicz dziś w "Sygnałach Dnia" wyraził pewność, że Kaczmarek jest "człowiekiem układu" (http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/?id=10636). Teraz zaś, wiedząc o silnych związkach towarzysko-biznesowych Kaczmarka-Millera-Leppera, możemy się zastanawiać, dlaczego do tej konstelacji dołączył naraz z taką żarliwością R. Giertych. Sądzę, że to również może być interesujący wątek. Najważniejsze jednak, że nareszcie "premier na obczyźnie" jest w kraju i ma o 14.00 urządzić konferencję prasową. Razem z Millerem, Giertychem i Lepperem? Byłoby super.


Komentarze
Pokaż komentarze (72)