Tylu ludzi zabiera się za leczenie premiera, że sprawa musi być naprawdę poważna. Lekarzem krajowym stał się obecnie D. Tusk: "To już naprawdę przekracza nawet moje wyobrażenia, co panu premierowi Kaczyńskiemu może jeszcze przyjść do głowy - mówił w TVN 24 Donald Tusk. W ostatnich dniach to się nasila. Według lidera PO z psychiką premiera nie jest najlepiej. " (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4441425.html). A wszystko to z tego powodu, że J. Kaczyński ośmielił się zadrwić z "tęczowej koalicji", mówiąc o przywództwie R. Giertycha. Jak oglądałem sobotnie wystąpienie Tuska na tzw. Radzie Programowej, to nie miałem wątpliwości, że facet jest zupełnie pozbawiony poczucia humoru. Uśmiechanie się przychodzi mu rzadko, a rysy twarzy ma ściągnięte tak, jakby zbierał się na wybuch złości lub płaczu. Na fizjonomię niewiele człowiek może poradzić, bo to czas i doświadczenie życiowe tak oblicze nasze żłobią, lecz mógłby ktoś ze specjalistów od marketingu politycznego doradzić Tuskowi, by przynajmniej starał się częściej ćwiczyć uśmiechanie. Kto wie, bowiem, czy przez ten ponury wyraz twarzy nie poległ w wyborach prezydenckich.
Odbiegłem jednak od tematu. Tusk ma coraz mocniejsze argumenty, widzę:
"Panu premierowi wydaje się, że Giertych jest szefem PO - mówił Tusk w TVN 24. Wydaje mu się, że służba zdrowia świetnie działa. Tak samo mu się wydaje, że autostrady wybudował. To jest znak, że tak naprawdę z psychiką pana premiera Kaczyńskiego nie jest dzisiaj najlepiej - mówił lider PO. To polityczna paranoja."
Polityczna paranoja to nie tylko iluzje, że - powiedzmy oględnie - coś się poprawiło w Polsce (nie słyszałem bowiem, żeby premier mówił, że zbudował autostrady albo ze służba zdrowia świetnie działa, ale przecież nie mogę o to samo posądzać Tuska, który zdiagnozował chorobę):
"We froncie, który broni układu (według premiera) - mówił Tusk - oprócz Platformy i innych partii są także media. Chorobliwa wyobraźnia pana premiera być może niedługo doprowadzi do tego, że wszyscy oprócz braci Kaczyńskich i być może Zbigniewa Ziobry są w tym froncie."
Teraz przynajmniej mamy potwierdzenie, kto jest zaangażowany we front obrony "układu", bo sam Tusk to mówi. Niedoszacowany jest jedynie front walczących z "układem", ale to już najwyraźniej kwestia pobieżnych wyliczeń ekspertów Tuska, którzy niesłabnącego poparcia dla PiS-u i Ziobry w sondażach nie zauważają. Może te media, które bronią "układu" publikują tylko sondaże PO i komunistów? No, to by wiele wyjaśniało. Czy nie grozi taka praktyka polityczną paranoją, jeden Tusk może wiedzieć. Przyznam zarazem szczerze, że on też mi zbyt zdrowo nie wygląda. Przynajmniej jak widzę go w mediach, chociaż, do cholery widzę go zwykle w tych mediach, które bronią "układu", to czemu on w nich wygląda jakoś tak niezdrowo. Nie mogą go tam styliści polityczni upudrować? Wszak już A. Kwasniewski niedawno stwierdził, że PO to taka upudrowana prawica, więc chyba wiedział, co mówi, skoro też należy do broniących "układu".
Do broniących "układu" zalicza się zapewne także Z. Chlebowski, który w TOK FM mówi I. Jankemu powtarza z jakąś niezbyt zdrową zapamiętałością zapowiedź obniżenia podatków już w 2009 r. (http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/1,53880,4439406.html). Dobre i to, przecież, czego ja się właściwie czepiam. Skoro inni mówią o jakiejś paranoi politycznej, to niech przynajmniej jeden pilnuje spraw podatników, żebyśmy się nie pogubili. Natomiast do broniących "układu" nie zalicza się R. Czarnecki, który w prokuraturze potwierdził zeznania dot. K. zdradzającego komunistom pewne kwestie związane ze sprawą "kont SLD" (http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=58325). Mało kogo to obchodzi, zwł. broniącego "układu" R. Giertycha, który na pewno paranoi politycznej nie ma, powtarzając za premierem Kononowiczem, że Kaczyński i Ziobro WSZYSTKICH podsłuchiwali. Ja i tak zresztą już słyszałem takie komentarze, że K. vel Kononowicz po prostu jest nadmiernie gadatliwy w różnych towarzystwach, nie zaś, że zdradza jakieś tajemnice służbowe, tajemnice śledztw czy tajemnice panstwowe. Jest to jakieś racjonalne wytłumaczenie - jedni są gadatliwi, inni małomówni; jedni mają paranoję polityczną, a innych ukąsił np. Hegel lub Marks itd.
Ale to przecież nie koniec. W TVN24 skrojono jakąś wypowiedź K. Marcinkiewicza, o którym ptaki ćwierkają, że ma startować z list poznańskiej PO, że zyjemy w świecie Orwella. Diagnostycy z TVN24 tak przycinali przekaz, że wyszło iż to określenie dotyczy Polski Kaczorów, a nie świata całego po atakach na WTC. Mała rzecz, a cieszy, bo pokazuje klasę specjalistów od dezinformacji. Czy może to być objaw paranoi politycznej w TVN24, medium wszak - jak głosi Tusk - broniącym "układu", skoro stara się każdą wypowiedź naprowadzić na temat "totalitaryzmu kaczystów" czy "krwawej dyktatury w Polsce"? E, nie. To jest tylko przykład profesjonalizmu ludzi broniących "układu". Nic więcej. Nie możemy, Szanowni Państwo, podejrzewać o paranoję polityczną ludzi broniących "układu", bo wtedy sami wpadniemy w paranoję polityczną. Musimy mieć jasne rozgraniczenie, zgodnie z wytycznymi stacji diagnostycznej Tusk & Co., a nie tak na swój chłopski rozum rozsądzać, kto popadł w paranoję,a kto nie.
Przykro to stwierdzić, ale najwyraźniej zaczyna w nią popadać J. Lichocka z "Rzeczpospolitej", skoro pisze:
"Tymczasem kilka dni potem Aleksander Kwaśniewski, ku konsternacji liderów SLD, ogłasza, że lewica może poprzeć w przyszłych wyborach prezydenckich Donalda Tuska, lidera konkurującego ugrupowania. Znów zapachniało absurdem i Olejniczak z Napieralskim musieli twardo mówić następnego dnia, że nieprawda, że nic podobnego itp. Jednym z pomysłów na zatarcie słów Kwaśniewskiego będzie pewnie ogłoszenie przez polityków lewicy, że o żadnej koalicji z PO nie myślą. Bo to przecież "to samo co PiS", z żądzą takich samych "zbrodniczych działań przeciw państwu"."
(http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070829/opinie_a_1.html)
Jak można tak manipulować faktami i cytatami, to nie wiem. Front obrońców "układu" nie bawi się teraz w deliberacje dot. 2010 r., tylko najwyżej 2009 (tax free shops :), a poza tym, w rodzinie zawsze bywają jakieś rozbieżności, które potem "u cioci na imieninach" uchodzą w niepamięć. Tak należy na rzeczywistość patrzeć, a nie doszukiwać się jakichś urojonych podziałów wśród zdrowomyślących i jeszcze ich o absurd podejrzewać.
Wczoraj jeden z dowcipnych czerwonoskórych komentatorów stwierdził, że ja słyszę głosy w głowie. No słyszę, do cholery, nieustannie słyszę Tuska, Olejniczaka, Giertycha, Szmajdzińskiego, Kalisza, Millera, Napieralskiego, Grasia i tylu innych obrońców "układu". Droga redakcjo salonu - pomóż. Prosi bloger z Marsa, czyli czerwonej planety.


Komentarze
Pokaż komentarze (52)