Free Your Mind Free Your Mind
148
BLOG

Spiritus movens opozycji

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 160

Premier w wywiadzie dla "NDz" mówi o Giertychu jako o przywódcy opozycji i nie ma w tym, moim zdaniem, cienia przesady. Dodałbym tylko, że nie chodzi o przywództwo formalne, a raczej o inspirowanie najważniejszych działań "tęczowej koalicji". Sytuacja ta jest o tyle paradoksalna, że do niedawna Giertych należał do osób znienawidzonych i przez media, i przez olbrzymią większość polityków antyrządowej opozycji.

Premier twierdzi, że "Giertych w pierwszej rozmowie po tym wydarzeniu powiedział, że zostaje z nami, chociaż nie rozumie tego, co się stało z panem Lepperem, ale zostaje z nami. A później gwałtownie zmienił zdanie. (...) Może dlatego, że chciał być przywódcą formacji liczącej prawie 300 posłów. On dzisiaj stoi na czele całej opozycji. To jeszcze się dotąd nikomu nie udało od 1989 roku, żeby stanąć na czele tak wielkiej formacji. Został szefem aż czterech partii. Może to przewidywał."

(http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20070903&id=po01.txt)

"Wprost" zwraca uwagę na zaskakujące zachowanie Giertycha:

"Tajemniczy lot Giertycha
Czy Janusz Kaczmarek informował Andrzeja Leppera o kolejnych zeznaniach w seksaferze, które mogą zaszkodzić liderowi Samoobrony i jego współpracownikom? Śledczy badają obecnie tę sprawę. Wiadomo już natomiast, że Kaczmarek wyreżyserował scenariusz ostatnich wydarzeń politycznych w Polsce wspólnie z Romanem Giertychem. Jak ustalił „Wprost", przed swoim sierpniowym wyjazdem do Włoch na spotkanie z Januszem Kaczmarkiem Roman Giertych zadbał o nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Lider LPR na czas tej podróży niespodziewanie zrezygnował z ochrony Biura Ochrony Rządu. Po co Giertychowi była potrzebna taka dyskrecja? Czyim samolotem udał się do Włoch? I kto mu towarzyszył? Według naszych ustaleń, w tym samym czasie, kiedy Giertych przebywał we Włoszech, byli tam także przedstawiciele jednej z firm public relations, która obsługuje spółki Ryszarda Krauzego. Czy Giertych i Kaczmarek byli też w kontakcie z samym biznesmenem? Roman Giertych nie znalazł czasu, by odpowiedzieć na to i inne pytania.
"

(http://www.wprost.pl/ar/?O=113133)

Jeślibyśmy się cofnęli odrobinę w czasie właśnie do tamtego dnia, to przypomni się nam, że misja Giertycha faktycznie była "tajna":

"Na trop spotkania DZIENNIK trafił zupełnie przypadkowo. "Spotkałem Giertycha. Opowiadał, że jedzie do Kaczmarka, by udokumentować jego wiedzę na temat rządów Kaczyńskich" - usłyszeli dziennikarze wczoraj od jednego z polityków. Postanowiliśmy sprawdzić, czy szef LPR rzeczywiście ma takie plany. Szybko okazało się, że Giertych rzeczywiście jest już we Włoszech.

Około południa udało nam się z nim połączyć. Czy to prawda, że pojechał pan do Włoch, by nagrać Janusza Kaczmarka? - zapytał DZIENNIK. Były wicepremier był wyraźnie zaskoczony, że mamy tę informację.

"Nie jestem Ziobro. Nikogo nie nagrywam, nie ma takiego zwyczaju" - odparł Giertych, ale po chwili przyznał, że jest we Włoszech. "Chce pan udokumentować wiedzę Kaczmarka?" - dociskali dziennikarze. W odpowiedzi usłyszeli: "Dużo wiecie, ale mogę tylko potwierdzić, że jestem we Włoszech."

Przez kilka kolejnych godzin były wicepremier nie odbierał już telefonu. Milczał również telefon Janusza Kaczmarka. Tajemniczo zniknął również najbardziej zaufany współpracownik Giertycha Wojciech Wierzejski. "Poseł będzie zupełnie nieuchwytny do poniedziałku" - tłumaczył asystent, który odebrał telefon posła. Może jest we Włoszech? "Nie mogę komentować" - uśmiechnął się tylko asystent Wierzejskiego.

Po wielu próbach, po południu DZIENNIK w końcu dodzwonił się znów do Giertycha. "Mogę tylko potwierdzić, że jestem we Włoszech" - powtarzał były wicepremier w odpowiedzi na każde nasze pytanie. W końcu, tuż przed 17, sam zadzwonił. "Przyznaję, spotkałem się dziś z Kaczmarkiem" - stwierdził.

Po co? "Z dwóch powodów. Po pierwsze, chodzi o polityczne przygotowanie wniosku o konstruktywne wotum nieufności. Po drugie, chciałem dowiedzieć się wcześniej od niego, o co chodzi, co takiego wie, że Kaczyński tak go zwalczają" - relacjonował Giertych. Jak zaznaczył: "na wszelki wypadek". I jak dodał, to, co usłyszał, jest "wstrząsające".

"Myślę, że sam minister wkrótce powie o tym publicznie" - zapowiada Giertych."

(http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=57025)

Co byo dalej, doskonale wiemy. To Giertych stał się motorem wszystkich destrukcyjnych działań wobec rządu po dymisji Leppera, a potem K. Pomijając chore ambicje polityczne samego szefa LPR-u, które w tym wszystkim grały na pewno jakąś istotną rolę, to wydaje się, że ktoś musiał przyjść do Giertycha z jakąś propozycją nie do odrzucenia. Wcześniej bowiem, tj. za czasów funkcjonowania K. w rządzie Giertych nie pojawiał się w otoczeniu K. Ktoś też musiał podsunąć Giertychowi ten pomysł "utajnienia misji" do Włoch.

Szef LPR-u przypisuje sobie autorstwo koncepcji K. na premiera (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4386683.html), nie wydaje się jednak możliwe, by całą akcję destrukcyjną opracował sam. Zakładając nawet pewną zdolność Giertycha do improwizowania w chaosie, co widać było choćby w dniu zatrzymania K., Kornatowskiego i Netzla czy wcześniej w sejmie, to przecież nie porwałby się on na tak destrukcyjne działania, gdyby ktoś nie zapewnił go, że otoczy go "opieką medialno-polityczną" i dostarczy mu jakichś "wrażliwych danych". Część tych danych Giertych uzyskał od K., część jednak, wydaje się, z innych źródeł (zresztą K. też z wielu pieców chleb wyjada najwyraźniej), co widać po "aferze podsłuchowej" z Marcinkiewiczem. Były premier wprost wskazał na Giertycha, jako tego, który zainspirował dziennikarzy do "śledztwa". Akurat "pozyskanie" Marcinkiewicza mogło być "punktem zwrotnym" w obalaniu rządu Kaczyńskiego - o ile bowiem o K. trudno było powiedzieć, że nie kłamie, to  Marcinkiewicz uchodził przecież za człowieka niezwykle wiarygodnego. Dementi Marcinkiewicza popsuło szyki i Giertychowi, i jego zleceniodawcom.

Konferencja prasowa prokuratorów warszawskich otworzyła wielu komentatorom oczy, ale nie wszystkim, na co zwracają uwagę i Ziemkiewicz, i Rybiński, i Wildstein w swoich świeżych felietonach. Jeszcze przez chwilę mocowano się, wskazując to na prezydenta, to znowu na Ziobrę, jako "źródła przecieku", w końcu jednak Giertych wpadł na kolejne rozwiązanie ad hoc: to samo CBA wypuściło przeciek.

"Giertych opowiada, że już 6 lipca Lepper wiedział, że CBA ma wyprowadzać go w kajdankach i podrzucać pieniądze: - Ja to wtedy zbagatelizowałem - przyznaje Giertych.

Z konfrontacji słów Romana Giertycha z materiałem przedstawionym przez prokuraturę wynikałoby, że szef LPR rozmawia z Andrzejem Lepperem już po tym, jak spotkał się on z Lechem Woszczerowiczem (wg prokuratury poseł Samoobrony był w Ministerstwie Rolnictwa już o 6 rano). Podczas spotkania Woszczerowicz miał przekazać Lepperowi informacje, które Krauze dostał od Kaczmarka po jego rozmowie ze Zbigniewem Ziobro. Jednak według Giertycha w 6 lipca Lepper wiedział już więcej, niż mógłby mu przekazać Kaczmarek.

- Jeśli Kaczmarek wiedział tylko tyle, ile twierdzi, że powiedział mu Ziobro, to nie mógł być źródłem przecieku - powtórzył Giertych. - Moja teoria jest taka, że CBA samo wypuściło przeciek kontrolowany - dodał."

(http://www.tvn24.pl/-1,1520042,wiadomosc.html

Jest to o tyle nowatorska wersja wydarzeń, że wcześniej Lepper nie mógł sobie przypomnieć, czy mówił o tym spotkaniu także Giertychowi, czy nie, a Giertych nie mógł sobie przypomnieć, czy Lepper mu to mówił, czy nie, zaś w prokuraturze, mimo wezwań, nie chciał się w tej sprawie stawiać ("obłożony obowiązkami sejmowymi"). Niedawno zresztą zarzekał się, gdy w "Śniadaniu  w Radiu Zet" min. Szczygło go dopytywał o to wszystko, że nigdy nie mówił, jakoby Lepper go informował o akcji CBA. Teraz najwyraźniej, po dokładnym "opracowaniu zeznań" ze zleceniodawcami, wiele szczegółów się "przypomniało" i Giertychowi, i Lepperowi. Co więcej, ten ostatni zapowiada dzisiaj kolejną antypisowską bombę medialną w programie - jakżeby inaczej - "Teraz my". 

Napracowali się chłopaki z "układu" przez ten weekend, gdy kurz po bitwie prokuratury z mediami opadł. Ciekawostkę może stanowić jednak to, że SO zaczyna się teraz odcinać od K., a nawet wycofywać z LiS-a (http://www.tvn24.pl/-1,1520080,wiadomosc.html). Może to być zabieg czysto socjotechniczny, taki jak niedawno odcinanie się LiD-u od LiS-a, ale może to też być zwyczajne przegrupowanie szeregów związane ze zmianą taktyki. Wróg, tak czy tak, pozostał ten sam - "kaczyści".

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (160)

Inne tematy w dziale Polityka