Free Your Mind Free Your Mind
144
BLOG

LPR-bis

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 140

Czytam listy do redakcji "NCz!" i oczom nie wierzę. Co drugi czytelnik, deklarujący się jako wierny wyborca lub sympatyk UPR-u, łapie się za głowę, słysząc o LPR-bis i odradza stanowczo liderom UPR-u tę "koalicję". Wiem, że to już nic nie zmieni, decyzje bowiem zapadły, co tak tłumaczy zresztą sam J. Korwin-Mikke:

"Stale padają pytania, dlaczego startujecie w koalicji - akurat z LPR i RP - a nie z PiS? Wczoraj we Wrocławiu odpowiadałem, że istnieje pięć ważnych powodów i jest jeszcze jeden, szósty, może nieważny - bo nam tego PiS nie proponowało. Podobnie jest z Platformą Obywatelską. Z LPR jest sprawa inna - przede wszystkim łączy nas podstawowa rzecz: głęboka niechęć do tych, ktorzy przy okrągłym stole postanowili, że w Polsce prawica nie może dojść do władzy. Wszelka prawica, zarówno narodowa, katolicka jak i konserwatywno-liberalna. To nas łączy. Oczywiście wiele nas różni, ale negocjacje przebiegły dość spokojnie i koncyliacyjnie. Wspólnie nie chcemy być w Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, czyli Unii Europejskiej, nie chcemy Traktatu Reformującego, oczywiście każda partia pozostaje przy własnym programie. Natomiast gdybyśmy nie połączyli sie - to każda gazeta napisałaby, że UPR dostaje 1%, LPR - też 1%, Prawica Rzeczypospolitej... hmmm... jak zawsze. A teraz, NA STARCIE, dostaliśmy ponad 6%!" - I prezes Unii Polityki Realnej Janusz Korwin-Mikke wyjaśnia powody zawiązania wyborczego TRIUMWIRATU na prawicy."

(http://mazowsze.kraj.com.pl/118954499048463.shtml)

Jeśli ktoś pamięta historię recznika UPR-u (kiedy "NCz!" wychodził jeszcze na potwornym papierze gazetowym i wyglądał trochę jak "Gromada 'Rolnik Polski'", ale dawał czadu antykomunistycznego, jak należy), tj. Rafała Ziemkiewicza, to wie, dlaczego tego typu "realistycznych" deklaracji Korwina nawet nie ma sensu szerzej komentować. Cieszę się zatem, że jeden z przywódców UPR-u ma wciąż dobre samopoczucie, ale ja - jako także długoletni "cichy sympatyk" UPR-u, choć nie zawsze nań głosowałem (najbardziej popierałem UPR za czasów szefowania Michalkiewicza) - uważam, że ten ruch polityczny jest poważnym błędem w działaniu, a także w rozpoznaniu sytuacji. Bez obaw, nie mam zamiaru powtarzać kazań o jakimś "marnowaniu głosów" - każdy ma swój rozum i każdy wybiera kogo chce (byle nie komunistów). Zamierzam wyjaśnić, dlaczego nie tyle nie należy głosować na LPR-bis, ale nie powinno takie ugrupowanie w ogóle powstać.

Tak jak niektórzy z czytelników "NCz!" uważam, że do przyjęcia byłaby koalicja UPR-u z PRP - M. Jurek jest człowiekiem, z którym można się nie zgadzać w różnych kwestiach, ale na pewno nie jest to polityczny wariat, jakim, co bez cienia najmniejszych wątpliwości można powiedzieć, jest Giertych, czy jego adiutant W. Wierzejski (o takim R. Pardzie nawet nie wspomnę czy jemu podobnych). Tymczasem rzeczywistość społeczno-polityczna nie jest domem wariatów. I nie powinna być. Prawdopodobnie z tych względów UPR nie forsuje już od lat na pierwszej linii Korwina, którego nerwowość, by nie rzec, nerwicowość w wystąpieniach telewizyjno-radiowych jest powszechnie znana i stanowi ona raczej odstraszacz od UPR-u, a nie jego atut w marketingu politycznym.

Zacznijmy od kwestii czysto semantycznej. Czy należało nazywać prawicowe przymierze trzech ugrupowań za pomocą akronimu identycznego ze skrótem oznaczającym nazwę jednej z partii? Przecież to nonsens polityczny, a ponadto zamęt pojęciowy. Po pierwsze "LPR" kojarzy się ludziom z wszystkim, ale na pewno nie z wolnym rynkiem, po drugie skrót ten niesie za sobą wybitnie negatywne skojarzenia (mnie np. od razu się słabo robi, gdy wspomnę, co wyrabiał przez ostatnie dwa lata Giertych, Wierzejski itd.), wobec tego - po trzecie - nie wywołuje żadnych pozytywnych politycznie asocjacji, a po czwarte, nie wprowadza nowej symboliki czy nowych odniesień do dyskursu politycznego. Wprawdzie Korwin i inni na łamach "NCz!" przekonują nas, że powstaje nowa jakość, ale jeśliby tak było naprawdę, to nadano by takiemu przymierzu NOWĄ NAZWĘ, typu "Partia Liberalno-Konserwatywna" czy coś w tym stylu. Tak się jednak nie stało nie tylko dlatego, że te trzy ugrupowania dość diamteralnie różnią się poglądami (tzn. mówiąc ściśle PROGRAM to ma tylko UPR, pozostałe dwa mają jedynie "pomysły"), ale i z tego powodu, że te partie nie są w stanie utworzyć jednolitej "platformy politycznej". Więc co, porozumienie, by tylko wejśc do parlamentu? Jeśli tak, to racjonalne wydawałoby się podłączenie UPR-u i PRP do PiS-u, a nie LPR-u.

Co mnie to właściwie obchodzi? Może nie powinno, jednakże uważam LPR-bis za przejaw nie tylko lekkomyślności liderów UPR-u i kompletnego nieliczenia się z sympatiami swoich wyborców, ale przede wszystkim "reanimowania" wybitnie destrukcyjnego politycznie ugrupowania Giertycha. To nie są żarty. Giertych, Wierzejski i im podobni powinni zniknąć z polskiej polityki, a nie do niej wracać, do cholery! Jeśli więc Korwin tego nie przyjmuje do wiadomości, to niech się nie zdziwi, gdy LPR-bis otrzyma jeszcze mniej głosów, niż gdyby UPR startował zupełnie sam.

Historyczny LPR w sejmie poprzedniej kadencji, LPR, który stanowił przed laty koalicję różnych ugrupowań prawicowych (tam przecież był i Łopuszański, i Olszewski, i Macierewicz i in., a nie tylko ludzie ze Stronnictwa Narodowego czy Młodzieży Wszechpolskiej) został błyskawicznie roztrzaskany w drzazgi przez Giertycha, objawiającego swoje przywódcze skłonności w nazbyt wyrazisty sposób. W koalicji z PiS-em ten "nowy LPR", który jakimś "nadludzkim wysiłkiem woli" (mówiąc językiem Hłaski z "Pięknych dwudziestoletnich"), znalazł się jeszcze w parlamencie obecnej (niedawno skróconej) kadencji - zachowywał się jak partia, któa wygrała wybory, a nie ledwie weszła. I przez wszystkie dni "koalicji rządowej" nie było dnia ani godziny, by Giertych nie wyrażał jakiegoś "odrębnego głosu" w mediach wobec strategii czy planów Marcinkiewicza i/lub Kaczyńskiego. Czy mam jeszcze przypominać cyrkowe występy Giertycha z LiS-em, premierem Kononowiczem z Włoch, miasteczkiem i terepaniem mównicą sejmową - w ostatnich tygodniach pracy parlamentu?

Giertych i jego ludzie to ostatnia na scenie politycznej ekipa, z któą należałoby zawierać jakiekolwiek polityczne przymierze. Jeśliby więc ktoś chciał to tuszować jakimś pragamatyzmem, to już bardziej uzasadniony i pragmatyczny wydaje się sojusz z PiS-em czy nawet PO (komunistycznych ugrupowań nie biorę pod uwagę, rzecz jasna). LPR Giertycha jest bowiem tak samo pro-wolnorynkowy, jak był pro-katolicki. Już mało kto, z krytycznych obserwatorów sceny politycznej, uważa retorykę, jakiej używa Giertych czy Wierzejski za coś więcej niż tylko pianę medialną. Ci faceci są gotowi dziś mówić z równym przekonaniem o wolnym rynku, jak wczoraj mówili o przymierzu z Lepperem, o natychmiastowych podwyżkach dla nauczycieliu, pielęgniarek itd. i o becikowym. Oni bowiem są w stanie mówić wszystko, byleby dostać się do władzy i przy niej pozostać. Takich ludzi wobec tego  należy trzymać z dala od parlamentu i jakichkolwiek posad rządowych, a nie ułatwiać im powrót do polityki.

S. Wojtera w 2005 r. - prezes UPR-u dosłownie przez parę miesięcy - z tego co pamiętam, optował za pełnym zbliżeniem z PiS-em. Pomyślmy, co by było, gdyby już wtedy UPR-owcy się dostali do parlamentu, w jakim stopniu mogliby wpłynąć na pewne gospodarcze innowacje. Ale to Korwin zablokował przecież ten pomysł, wywracając władze UPR-u do góry nogami i wracając do starej izolacjonistycznej koncepcji. Jeszcze wtedy myślałem, że może faktycznie coś tam Wojtera nawalił, sprawa zresztą była jakoś dziwnie przedstawiana, trudno było wyczuć, kto ma rację, kto nie - Korwin pisał o jakimś tworzeniu się "konkurencyjnego UPR-u" itd. Dziś jednak, gdy mamy do czynienia z LPR-em-bis, okazuje się, że wybór UPR-u - "razem z innymi przeciwko PiS-owi" jest zupełnie świadomy. Na okładce "NCz" widnieje zresztą napis na tle marszałka Dorna idącego po sali plenarnej o kulach "Niech odejdą. Na zawsze!"

Nie chcę źle życzyć Korwinowi i jego kolegom, ale żeby to hasło nie zabrzmiało jako zła przepowiednia dla samego UPR-u. I odsyłam wszystkich do lektury "NCz!" z ostatnich dwóch lat - w jaki sposób publicyści sympatyzujący z tym pismem i linią UPR-u pisali o LPR-ze i jego liderach i ich konecpcjach, chociaż pewnie jest to bez znaczenia.    

 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (140)

Inne tematy w dziale Polityka