Wygląda na to, że R. Sikorskiemu A. Macierewicz tak zalazł za skórę, że po wielu miesiącach rozterek po odejściu z rządu eks-minister obrony w końcu zdecydował się nie tylko ujawnić sprawę, ale i wejść z jej powodu do PO. Pretekst ten okazał się znakomity, a publiczność zgromadzona w Gnieźnie nagrodziła to uzasadnienie "transferu" gromkimi oklaskami (http://www.tvn24.pl/-1,1521457,wiadomosc.html). Sikorski wybrał PO, a nie populizm, na szczęście. Z kolei D. Tusk litościwie pochylił się nad skatowanym przez kaczystów J. Rokitą i uspokajał go przez telebimy i łącza telewizyjne, że cała Polska z nim się łączy w łańcuchu żywych serc. Może Rokicie kaczyści zrujnowali rodzinne życie, ale to jeszcze nie koniec, "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie wspaniale". W sukurs zresztą przyszła mu nie tylko Hanna, ale i dr J. Gowin, który, jak twierdzi, poświęcił noc na czuwanie przy Rokicie (http://www.tvn24.pl/-1,1521443,wiadomosc.html):
"- Spędziliśmy w gronie jego przyjaciół co najmniej pół nocy - mówił Jarosław Gowin w TVN24. Dodaje, że początkowo w tym spotkaniu brała też udział Nelly Rokita. - Ale to był także burzliwy dzień dla niej i w końcu poszła spać - relacjonuje bliski współpracownik Jana Rokity."
Stan Rokity musiał być krytyczny, skoro Gowin dodał w TVN24:
" Została przekroczona granica, która nie powinna być naruszona. Manipulacje polityczne sięgnęły życia rodzinnego - mówił Gowin. - Głęboko wierzę, że wyborcy ukarzą polityków PiS za to, co wczoraj zrobili - dodał. Według niego PiS "weszło brutalnie butami w życie małżeńskie i życie rodzinne" - Takiej polityki ja nie chcę widzieć i myślę, że większość Polaków tego nie zaakceptuje. Musimy odebrać władzę z rąk polityków, którzy posługują się takimi metodami, jak wczorajsza - podsumował. - Chcąc zdobyć jeden czy pół procenta uderzono w serce człowieka, który ostatnich 27 lat poświęcił Polsce. Takich rzeczy nie robi się nikomu..."
Przeklęty PiS, co perwersyjnie już z polityką w zaułki serca jest w stanie wchodzić. Już sobie wyobrażam to tajne kardiologiczne zlecenie dr. J. Kaczyńskiego (kto wie, czy nie skonsultowane z "renegatem" prof. Z. Religą?): "Rokicie zaatakować prawy przedsionek" - przekazywane tajnymi kanałami między funkcjonariuszami polskiej STASI. I potem realizacja. Szkoda jednak, że Rokita o z tym zleceniu nie powiedział wczoraj w TVN24 - może się tak bardzo bał? Tak czy tak, nocna reanimacja czy intensywna terapia nie poszła na marne. Dr Gowin dodaje wszak krzepiąco:
"Jan Rokita ma teraz odpoczywać. Pytany czy z żoną, Jarosław Gowin powiedział tylko: - To jest bardzo ważne, żeby odnaleźli drogę do siebie."
Cholera jasna, aż wstyd mi za tych chamów z PiS-u, że do tego stopnia się w stalinowskich metodach wyspecjalizowali, że gry operacyjne na czymś otwartym sercu przeprowadzają i jeszcze się z tego śmieją. W NRD owszem, bywały sytuacje, że żona należała do STASI i donosiła na męża (lub vice versa), zresztą i w Polsce P. Jasienica miał podobny problem. Ale nie okłamujmy się, nawet komunistyczna bezpieka nie była tak perfidna, by bezczelnie rozbijać małżeństwa do tego stopnia, by małżonkowie musieli potem odnajdywać drogę do siebie. A tu, nie zapominajmy, mamy rok 2007. XXI wiek, jak przypominała głośno Hanna.
Nic dziwnego, że przy takiej rodzinnej tragedii bomba BB, czyli Bogdan Borusewicz, nie eksplodowała, tylko wydobył się jakiś dźwięk przypominający strzał ze starego gaźnika. Ja myślę, że saperzy z PO nie chcieli nawet detonować żadnych bomb, by w Gnieźnie obywatele nie poszaleli z wściekłości na siepaczy z PiS-u, którym piekło życzono za ingerencję w pożycie małżeńskie. Liderzy PO zachowali się ostrożnie, przezornie wygaszając zagrożenie strajkowe czy wojnę domową, o której wspominał eks-minister obrony, było nie było: znawca wojen. Właściwie konwencja PO przypominała słynny koncert Live Aid z pomocą dla "ciemnego ludu" - w końcu Tusk stwierdził, że stoimy przed starciem Zachodu (PO) ze Wschodem (PiS). Jeszcze niedawno sarkano na Kaczyńskich, że antyrosyjscy, że zaogniają stosunki, że się nie liczą z nastrojami Putina i Rosjan, że popierają Gruzję czy Estonię, że chcą antyrosyjskiej tarczy antyrakietowej, a tu nagle się okazuje, że to niemalże ruskie agenty. Niczego nie można wykluczyć. I ja niczego nie wykluczam. Ale wystarczy się wsłuchać w debatę nt. rosyjskich obchodów "Dnia Zwycięstwa" (http://www.batory.org.pl/debaty/9maja.htm). Co w jej trakcie mówi Kaczyński, a co pozostali dyskutanci, jak A. Smolar, B. Komorowski czy A. Rotfeld? Już oczywiście nikt nie pamięta weta zgłoszonego przez polski rząd wobec umowy UE-Rosja, wokół którego rozpętała się wielka histeria? Co wtedy mówił prof. B. Geremek (http://www.geremek.pl/index.php?navi=005&id=266)? A co mówił później A. Besancon (http://7dni.wordpress.com/2007/02/15/)? [dla odmiany, oczywiście]
Hasło o walce Zachodu ze Wschodem (w Polsce) przemienia kampanię wyborczą w jakąś mimowolną burleskę. Słowa przestały dawno cokolwiek znaczyć i wszyscy okładają się tortami, jak na filmach z Ch. Chaplinem. Ale może tak ma być.
Słowa przestały też cokolwiek znaczyć "na prawicy". Mam na myśli prawdziwą, a nie szemraną prawicę, ponieważ R. Giertych vel Duce/Zombie, twierdzi, że to LPR-bis jest prawdziwym ugrupowaniem prawicowym w przeciwieństwie do niczym nie różniących się PiS i PO (a tyle akapitów wyżej napisałem nt. tychże różnic, psiakrew). Niech szlag trafi, jaki świat jest skomplikowany dla obserwatorów politycznych! Patrzyłem na Giertycha komplementującego "marszałka Jurka" i po prostu nie mogłem sobie przypomnieć słynnej akcji z wicemarszałkiem Kotlinowskim (debata budżetowa w 2006 r.), w trakcie której Giertych był bliski powieszenia Jurka na suchej gałęzi, a wtórował mu legendarny "Bronek" Jamajka-Komorowski, postulujący "wzorem rewolucjonistów francuskich" powołanie alternatywnego sejmu w parlamencie. Co więcej, sprawdzając w Sieci dowiedziałem się, że koalicja "prawdziwej prawicy" nazywa się jak się nazywa, bo kandydaci STARTUJĄ Z LIST LIGI POLSKICH RODZIN, po prostu (http://www.tvn24.pl/-1,1521461,wiadomosc.html). A ja, jak ten buc z lewej nogi (buc, nie but, nie ma tu literówki) się głowiłem, o co chodzi z tą chorą, identyczną nazwą? W ten sposób mają LPR-owcy-bis do przekroczenia jedynie 5-procentowy próg, a nie ośmio-.
Ale co rzekł Duce jeszcze?:
"- Mówicie o gwoździach do trumny, o katafalkach. Wy jesteście z mrocznej bajki. W głowach macie kajdanki, więzienia, urzędnika, nadzór i urząd skarbowy. To jest wasze myślenie. Dajcie wolności obywatelom - apelował do niedawnych koalicjantów były wicepremier."
Groźnie to zabrzmiało, ale zaraz przypomniałem sobie hasło PO mówiące o tym, żeby ludziom żyło się lepiej. Już Stalin miał takie hasło, nie pamiętają spin doktorzy? A zresztą, czemu ja, do cholery takie hasło pamiętam? Może dlatego, że wszystko zaczęło się jakoś diabolicznie motać. PO posyłająca PiS do piekła, zamordysta Duce apelujący o wolność, wreszcie upiorni Miller i Dyduch porzucający komunistyczny SLD i ruszający w samotne tango.
Mrożek by tego nie wymyślił, Gombro by nie wymyślił, ani nawet Witkacy. Nikt by tego nie wymyślił.


Komentarze
Pokaż komentarze (96)