Czytuję Jankego od lat, ale chyba z biegiem czasu coraz słabiej go rozumiem. Jeśli dziś Janke pisze, "jak gdyby nigdy nic", że PSL jest OK oraz, że "bomba" PSL-u też "właściwie, gdyby tak mocno zmrużyć oczy" (jak mówią złośliwi o niezbyt urodziwych paniach) jest OK - to albo ja czegoś nie skumałem, albo sam Janke.
Zacznijmy może od jakichś takich prostych sygnałów:
"W politycznym show Najsztuba i Żakowskiego pojawią się dziś Andrzej Lepper który ma rozliczyć się z przegranego z autorami programu zakładu, a także Jerzy Urban - naczelny tygodnika "Nie" i Łukasz Fołtyn - twórca komunikatora Gadu-Gadu. Obecność Łukasza Fołtyna w politycznym show jest spowodowana prawdopodobnie niedawnym wywiadem dla Gazety Wyborczej, w którym Fołtyn deklarował lewicowe przekonania i opowiadał o swoich politycznych projektach."
(http://forum.wiadomosc.info/index.php?showtopic=27933&name=Lukasz,Foltyn,dzis,w,Tok2Szok), niby to grudzień 2006, ale chyba "coś na rzeczy".
Sam Janke pisze wprost:
"Co prawda Fołtyn to zdaje się lewak jest ideowy, bliski Krytyce Politycznej, ale to niewątpliwe facet, który coś osiągnął, zbudował supernowoczesny mechanizm. Stał się bogaty nie dzięki koneksjom ale dzięki inteligencji i odwadze działania. Nie wiem, czy jego biznesowo-technologiczne doświadczenie przełoży się na sensowną prace w Sejmie ale przynajmniej dla tych, którzy myślą bardziej w lewo, jest ciekawszą propozycją niż Wojciech Olejniczak czy Leszek Miller."
(http://jankepost.salon24.pl/34564,index.html)
Ale - tak na chłopski rozum, który chyba przezacnemu Jankemu przypadł do gustu (co się wśród tych dziennikarzy dzieje, do cholery? :P) - jeśli ktoś jest "Gatesem polskiej Sieci", to PO JAKĄ CHOLERĘ PCHA SIĘ DO PARLAMENTU? Czy każdy biznesmen chce zostać posłem? BTW, czy Bill Gates zasiada w Kongresie?
Pal diabli jednak polskiego Gatesa. Co pisze Janke o Pawlaku?
"Pamiętam tego polityka z czasów, gdy był premierem, trochę przedtem i trochę potem. Miałem o nim złe zdanie. Nawet bardzo złe. Z tym premierostwem dał się wciągnąć w grę Wałęsy, a potem wspierał postkomunistów. A jeszcze potem wypadł z polityki. Kilka miesięcy temu miałem okazje z nim dłużej rozmawiać i zobaczyłem zupełnie innego człowieka. To niezwykłe, jak politykowi dobrze robi odejście na jakiś czas z polityki. Pawlak przez kilka lat robił biznes, ścierał się z urzędami, czytał książki i chyba bardzo wiele zrozumiał. O gospodarce myśli w sposób bardzo racjonalny nowoczesny i to nie tylko z powodu jego słabości do nowych technologii (za co w Salon24.pl powinniśmy go cenić szczególnie). O wsi, jej finansowaniu i koniecznych przemianach mówi zupełnie inaczej niż 10 lat temu. Wtedy to PSL nie przygotował polskich rolników na zmiany, teraz to zupełnie inna partia."
Ja oczywiście przyklękam na jedno kolano, mając świadomość, że Oczy W. Pawlaka mogą patrzeć nawet na ten tekst i doceniając ten niezwykły życiorys ludowca, lecz mam takie dziwne wrażenie, że film "Nocna zmiana" wykasował samego Pawlaka całkowicie (http://www.informacje.int.pl/nocna-zmiana.html). Nawet nie film, co sam Pawlak samego siebie. Czy zmazał tę winę w jakikolwiek sposób? Czy próbował odcinać się od komunistów? Przecież nie! Nigdy. Pawlak nawet nie poszedł drogą J. Wojciechowskiego, który zabrał się za budowanie jakiegoś chrześcijańskiego ugrupowania ludowego. Skąd więc u przezacnego Jankego ta admiracja dla zwykłego politycznego lisa? Oczywiście Janke ma prawo popierać, kogo chce i zachwycać się nawet lewakiem Foltynem, ale czy zachwyt nad Pawlakiem to nie jest "o jeden most polityczny za daleko"?
Zresztą już sam Foltyn był przed rokiem na klęczkach przyjmowany przez "GW":
"To co Pan będzie robił?
Będę budował polską lewicę.
Lewicę? I to mówi człowiek, który osiągnął sukces dzięki temu, że w 1989 roku w Polsce lewicę obalono?!
Ale to nie była lewica! PRL to był system totalitarny, nawet zahaczający o narodową prawicę, w końcu odpowiedzialny za wydarzenia marca 1968 roku. Jaki lewicowiec by wówczas stawał przeciwko Żydom w Polsce? Prawdziwa lewica musi być demokratyczna. Ja nie uznaję systemu niedemokratycznego. Prędzej czy później musi upaść. Lewica nie musiałaby siłą utrzymywać się przy władzy. W Polsce wówczas nie było i dziś nie ma prawdziwej lewicy. Ja jestem jak najdalej od SLD - dla nich liczy się tylko władza, a nie idee. Lewica to tylko szyld, który oni sobie przywłaszczyli. Co to zresztą za lewica - słyszę, że w Hiszpanii nawet prawica jest skłonna zaakceptować związki homoseksualne, a w Polsce SLD nie przyjdzie do głowy o tym się zająknąć. U nas za szczyt lewicowości uchodzi "Gazeta Wyborcza" - według zachodnich standardów solidny, prawicowy dziennik.
Aha. A o co chodzi w tym budowaniu lewicy?
Tworzymy grupę ludzi wokół portalu Lewica.pl. Dyskutujemy bardziej o ideach niż o programach. To nie są jeszcze w pełni wykształcone poglądy, na razie ścieramy się.
Kim są Pana towarzysze?
To niewielka grupa, koło dziesięciu osób. Studenci politologii, socjologii, absolwenci filozofii. To ludzie, których poglądy w głównych mediach nie są w ogóle zauważane. A panuje wśród nas duży ferment myślowy.
Daje Pan kasę na tę najnowszą lewicę?
Nie, nie finansuję. Wszyscy pracujemy na zasadzie wolontariatu. Podobnie jest z moją publicystyką w "Trybunie Robotniczej", stamtąd też nie czerpię dochodów."
(http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3742160.html?as=5&ias=6&startsz=x)
Janke więc powienien wiedzieć, kto zacz i nie obracać takiej osobowości w żart. Jeśli bowiem PSL trąbi od tygodnia, że szykuje bombę "większą od wszystkich dotychczasowych", to przesłanie, jakie należy wiązać i z tą bombą, i z Foltynem jest następujące: PSL (a lepiej mówić ZSL-bis) wraz z LiD-em i czerwoną (od Millera i Ikonowicza) SO tworzy wielką krypto-koalicję "lewicy". I to nie są ani jaja, ani "dobre wieści", Mr. Janke. Darujmy więc sobie gadkę-szmatkę o gadu-gadu.


Komentarze
Pokaż komentarze (40)