Nic nas tak nie cieszy, jak dobre wieści z Rosji, naszego strategicznego partnera od 1939 r. (z pewnymi przerwami urządzonymi ostatnio przez kaczystów). Oto bowiem dowiadujemy się, że młodzież uszyła Koc Pokoju dla nowoczesnego cara W. Putina:
"Władimir Putin obchodzi dziś 55. urodziny. W darze dla prezydenta młodzi ludzie z 200 koców zdobionych ornamentami różnych narodów uszyli jeden wielki "Koc Pokoju".
Według młodzieżowego ruchu proklemlowskiego "Nasi", dzieło symbolizuje wieloetniczną Rosję. Zostanie zaprezentowane społeczeństwu na Placu Europy, koło Dworca Kijowskiego, w centrum Moskwy.
W wiecu na Bulwarze Tarasa Szewczenki wzięło udział kilka tysięcy młodych ludzi z dwudziestu regionów Federacji Rosyjskiej. Część z nich specjalnie w tym celu przyjechała do Moskwy. "Naszyści" zamówili też w moskiewskich cerkwiach modlitwę w intencji prezydenta Rosji.
Tymczasem w znacznie węższym, lecz bardziej dostojnym gronie obchodził swój jubileusz sam Putin. Na Kremlu zgromadzili się członkowie Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, w której zasiadają przewodniczący obu izb Zgromadzenia Federalnego, premier, wicepremierzy, kluczowi ministrowie, szefowie służb specjalnych i przedstawiciele Administracji Prezydenta oraz kadry dowódczej Sił Zbrojnych FR.
- Spotykam się dzisiaj z ludźmi, których bardzo szanuję za wszystko, co zrobili dla odbudowy prestiżu armii, dla Rosji - powiedział do zebranych prezydent Rosji. Wcześniej nie organizował takich uroczystych przyjęć urodzinowych, ale w tym roku zrobił wyjątek ze względu na, jak to powiedział "prawie okrągłą datę" i fakt, że to jego ostatnie urodziny na stanowisku prezydenta.
W przyszłym roku kończy się druga kadencja Władimira Putina w roli głowy państwa. Zgodnie z konstytucją nie może ubiegać się o trzecią kadencję, ale niewykluczone, że zobaczymy go wkrótce w roli premiera."
(http://www.tvn24.pl/-1,1523931,wiadomosc.html)
W tym doniesieniu nie ma wprawdzie wzmianki, czy uwzględniono też wśród ornamentów naród czeczeński, do którego Putin niezwykle pokojowo jest nastawiony, podobnie jak kiedyś Stalin do polskiego narodu, ale przecież kto by myślał o takich drobiazgach, gdy 55. urodziny czołowego rosyjskiego demokraty nastały. Putin pokochał demokrację do tego stopnia, że przewiduje powrót na 3. kadencję, no ale nie chce rządzić, jak jakiś F. Castro, A. Łukaszenka czy inny H. Chavez, tylko najpierw dwie kadencje normalnej prezydentury, a potem służba w charakterze premiera. Dopiero potem znowu prezydentura. Jeśli nikt jeszcze nie zauważył w osobie Putina jakiegoś wiernego potomka (a może klona) cara Iwana Groźnego, to może mnie wypada to zrobić? Nie żeby kogokolwiek straszyć, wszak w polskiej historii były już tradycje wdzięczenia się do carów czy caryc (tak też i po wojnie całowano buty wielu carów, od Stalina poczynając, a na Putinie kończąc, którego parę lat temu wycałował generał-bojar W. Jaruzelski zaproszony na obchody 60. rocznicy sowieckiego "zwycięstwa nad faszyzmem").
Ale jakoś zjechałem w dygresje, zamiast cieszyć się Kocem Pokoju. Jest bowiem w fakcie uszycia tego Koca jakieś wielkie uznanie dla mądrości Putina (tak jak swego czasu wielbiono mądrość Słońca Narodów). Komuś może te analogie mogłyby się wydać jakoś daleko posunięte, ale skoro w Petersburgu rozpisano konkurs na pomnik psa Putina, to czy tego typu praktyki nie przypominają nam jakoś starej, dobrej sawieckiej Rassiji?:
""Najlepszemu przyjacielowi Prezydenta, suce Conny" - pod takim hasłem w Petersburgu organizowany jest konkurs na rzeźbę ukochanego pupila Władimira Putina. Mieszkańcy rodzinnego miasta przywódcy stwierdzili, że samemu Władimirowi Władimirowiczowi nie wypada jeszcze stawiać postumentów. No to upamiętnią chociaż jego psa."
(http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=62949)
Na pomniki samego cara Putina przyjdzie jeszcze czas, spokojnie. Czekają go w końcu jeszcze długie lata rządów i wskrzeszania świetności imperium, którego upadek Putin uznał kiedyś za największą katastrofę XX wieku.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)