Nareszcie ktoś oprzytomniał i postawił sprawę jasno, trzeba badać polityków. Sanepid zacznie od A. Kwaśniewskiego, z oczywistych względów, przywlókł on bowiem do naszego kraju jakąś podejrzaną chorobę (http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=63773). LiD z klasyczną żarliwością ludzi dotkniętych intelektualną czerwonką natychmiast zażądał, by przebadano premiera J. Kaczyńskiego, który dotknął się prezydenta w czasie debaty.
Sprawa jednak wcale nie nastraja do śmiechu:
""W związku z podejrzeniem zawleczenia do Polski choroby zakaźnej (...), polecam wszczęcie dochodzenia epidemiologicznego i podjęcia wszelkich niezbędnych czynności wobec Pana Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego prezydenta, w celu wyjaśnienia, czy zaistniała sytuacja grozi rozprzestrzenieniem się zakażenia oraz ustalenie, czy osoby kontaktujące się z chorym nie wymagają podjęcia wobec nich działań zapobiegawczych lub skierowania ich na leczenie" - głosi dokument, podpisany przez zastępcę Głównego Inspektora Sanitarnego Pawła Policzkiewicza."
O to chodzi. My tu o jakiejś kampanii, politologii, neomarksizmie i innych niby poważnych sprawach, a tu nagle może się okazać, że tajną bronią LiD-u jest jakaś bomba biologiczna przywleczona z Filipin. Ale w związku z tym przydałoby się chyba nie tylko odwołać debatę Kwaśniewski-Tusk, lecz i inne występy "premiera Mordy" przewidziane w czasie jego ogólnopolskiego tournee po miastach ludu pracującego. Znowu z oczywistych względów, żeby ktoś się nie zarazł:
"Postępowanie wszczęto na podstawie ustawy o chorobach zakaźnych i zakażeniach. Kwaśniewski będzie musiał - na mocy prawa - ujawnić, na co jest chory. Gdyby próbował to zataić, sprawa trafi do sądu, a ten może skierować byłego prezydenta na przymusowe badania i ewentualne leczenie.
Sprawą zajmie się Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Warszawie."
Nie wiem, jak się teraz czuje A. Urbański, który przecież dość wylewnie witał się z Kwaśniewskim w trakcie debaty, ale co tam prezes TVP, gdy cały zastęp Olejniczaków i innych Szmajdzińskich kręcił się koło premiera Mordy z nadzwyczajną gorliwością. L. Miller, który ponoć jechał do Szczecina "na pomoc" byłemu prezydentowi, pewnie cieszy się, że nie dotarł.
Ten Sanepid powinien zadziałać w jakimś ekspresowym, wyborczym trybie, żeby się nie okazało, że LiD nie zostanie wpuszczony do parlamentu ze względów higieniczno-sanitarnych.


Komentarze
Pokaż komentarze (62)