Łaska pańska na pstrym koniu jeździ, co widać po poście A. Nicponia. "Tusk skopał Kaczorowi kuper". I właściwie na tym można by zakończyć komentowanie debaty, jeśliby, naturalnie, Nicpoń miał rację i... Tusk (http://crusader.salon24.pl/38756,index.html).Jeśli poprzednia debata była całkowicie amatorsko zorganizowana, to ta przeszła moje najgorsze oczekiwania. Kto wpuścił buraczanych klakierów, którzy nie pozwalali politykom spokojnie rozmawiać, to nie wiem. Dlaczego prowadzący program nie przywoływali "publiczności do porządku" (dodajmy - to zwolennicy Tuska zachowywali się jak młodzież ZMP na komunistycznych wiecach), nie wiadomo. Dlaczego zaś dziennikarze nie dawali dokończyć dwóch zdań politykom, tylko ich zahukiwali, to już możemy się domyślić, bo przecież "dziennikarze są najważniejsi".Ale mniejsza z "oprawą medialną" debaty, która to (oprawa) przypominała folwarczną gawiedź. Pomówmy o politykach. Dowiedzieliśmy się, że Tusk "kocha Polskę jak Irlandię", tzn. chciałby tu drugiej Irlandii, Anglii lub Szkocji. Tak jak kiedyś budowaliśmy "drugą Japonię" niemalże. Wszystko super, ekstra. Czemu jednak np. rząd J. Bieleckiego nie budował "drugiej Irlandii", tego Tusk nie powiedział. Czemu za czasów T. Mazowieckiego i "planu Balcerowicza" nie forsowano pomysłu "drugiej Irlandii", jeno "politykę zaciskania pasa" (i każdy obywatel uczył się deklinacji zwrotu "zaciskanie pasa" oraz oswajał z myślą, że nie może mieć żadnych oszczędności i to jest właśnie NORMALNE), tego Tusk też nie powiedział. Czy rząd Suchockiej forsował plan "drugiej Irlandii"? Nie przypominam sobie. O rządzie AWS-u nie wspomnę, przez grzeczność.Pomijając jednak absurdalność, kompletną absurdalność tej wizji "drugiej Irlandii" - przypominającej załgane hasło Kwasniewskiego "wybierzmy przyszłość", to trzeba by sprowadzić nie tylko Tuska, ale i pewnie Nicponia na ziemię, przypominając nie tylko o chorej "transformacji", którą zalegalizowała przecież i zmityzowała cała obecna klasa polityczna z Tuskiem na czele (dziś "kłaniającym się w pas W. Bartoszewskiemu"), ale i nieco o historii ekonomicznej Imperium Brytyjskiego oraz o polityce M. Thatcher w l. 1979-1990. Trzeba naprawdę wiele złej woli albo zwyczajnej ślepoty, by nie widzieć różnicy w gospodarcznych dziejach (pomijam polityczne) Polski i Wielkiej Brytanii. Trzeba też naprawdę wiele tupetu, by wmawiać Polakom dziś, po kilkunastu latach idiotycznej transfromacji, że nagle można z dnia na dzień przestawić ekonomię na "irlandzką" ("zrobić Irlandię nad Wisłą"), w sytuacji, gdy nie zrobiło się nic w tym kierunku po 1989 r. Toteż Nicpoń twierdzi, że Tusk dokopał Kaczorowi, natomiast ja twierdzę, że Tusk stoczył bój o Polskę wirtualną, a nie realną. Był przygotowany jak amerykański kandydat na prezydenta na debatę prezydencką, nie zaś jako polityk, który także przykładał rękę do tego, co było w Polsce po 1989 r. i za co też, przecież, ponosi odpowiedzialność. Tusk wystąpił niemal jak S. Tymiński, jakby "człowiek znikąd", który w czarnej walizce przywozi z Peru czy innego Hondurasu rozwiązanie wszystkich problemów polskich. Można i tak, tylko, że nie jest to prawda.Jakieś dane o pielęgniarkach ze Skarżyska Kamiennej, jako dane o średniej krajowej w służbie zdrowia? Wzrost cen chleba czy kurczaków? W sytuacji, gdy badania socjologiczne wykazują wzrost zadowolenia społecznego i poprawę sytuacji finansowej wielu Polaków? Pitolenie o tym, że "sztuka rozmawiać z każdym człowiekiem" (nawet i "bezdomnym" - chodziło też o Huberta z Dworca Centralnego?)?"Mów mi Donek" :)"Karta Praw Podstawowych gwarantuje godziwe życie ludziom" (otóż to :)"Nie musi pan sztukować wszystkiego propagandą" (a jak, Tusk nie stosuje żadnej propagandy)"Nie jeżdżę z kogutami... jeżdżę jako kierowca po Polsce" (czyli pewnie premier powinien jeździć jako kierowca)"Pański czas już minął (brawa), ale mówię o debacie (brawa)..."To tylko wyimki - najważniejszy punkt programu, to był ten mówiący o chodzeniu z bronią i windzie, w której Tusk miał usłyszeć "Dla mnie ciebie zabić, to jak splunąć." To był cios, po którym poznałem prawdziwe intencje szefa PO.Nieważne już deklaracje Tuska dotyczące PSL (jak w "Nocnej zmianie", stara miłość nie rdzewieje) czy LiD-u ("ze wszystkimi, którzy chcą tworzyć dobry rząd dla Polski"), przeciwstawiane propozycjom Kaczyńskiego, by powstała koalicja PO-PiS. Nie obchodzi mnie już, czy premier rzucił to, by potem po raz kolejny PO mogła mu zagrać na nosie, czy też po to, by udowodnić widzom, że PO nie chce PO-PiS-u (ja także nie chcę). Istotne było dla mnie to, że Tusk jakby postawił wszystko na jedną kartę na takiej zasadzie, że ponownie uwierzył sondażom i sztabowcom, i stwierdził (pewnie wraz ze sztabowcami-bystrzakami; być może z tego powodu "Dziennik" opublikował on-line na godzinę przed debatą sondaż o blisko 40-procentowym poparciu dla PO, czyli zaczęły się czary przedwyborcze jak w 2005 r.), że ponownie zrobi wszystko, by wygrać, i by PO "stawiała warunki". Jego problem."Nie wierzymy w cuda", powiedział na koniec premier, "te cuda w wykonaniu kolegów już widzieliśmy". Ja też w gospodarcze cuda ludzi z KLD-UD-UW-PO nie wierzę. Odczułem je na własnej skórze, kiedy prowadziłem przez parę lat działalność gospodarczą.Ekonomiczne przebudzenie Tuska jest dla mnie taką samą blagą, jak "apolityczność" Kwaśniewskiego, gdy parł do prezydentury. Myślę nawet, że to dobrze, że Tusk coraz bardziej do Kawaśniewskiego w populizmie się upodabnia. Już nie liczą się jakiekolwiek historyczne, polityczne czy gospodarcze realia naszego kraju, liczy się wyłącznie wygranie "na słowa" - bez względu na to, czy ma to coś wspólnego z rzeczywistością, czy nie. OK. Niech i tak będzie. Sądzę, że w ten sposób wybór faktycznie sprowadza się albo do Polski a la "III RP", albo do budowy nowego państwa, którego spadkobiercy i beneficjenci III RP nie chcą za żadne skarby.
https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ )
legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych
w Irlandii 2
(before you read me you gotta learn how to see me)
free your mind
and the rest will follow,
be colorblind,
don't be so shallow
"bot, który się postom nie kłania"
[Docent Stopczyk]
"FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant]
"Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik]
"Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230]
"Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski]
"Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła]
"FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych.
Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael]
"Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski]
kwestia archiwów IPN-u
Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?"
Komorowski: Co to znaczy otwarcie?"
"Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) "
[tzw. listy czytelników do "Trybuny"]
"Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia"
[Tusk]
"Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa."
[ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja]
"Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) "
[tzw. czytelniczka "Trybuny"]
Komentarze
Pokaż komentarze (119)