Free Your Mind Free Your Mind
111
BLOG

Na bieżni

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 106

O ile w 2005 r. miliony serc i rąk pracowały na sukces PO i D. Tuska, o tyle dziś, tj. na ostatniej prostej do wyborów, ma się wrażenie, że publiczność wdarła się na bieżnię, by pomóc "zwycięzcom". Czasami oglądając relacje z meczów z Ameryki Łacińskiej czy jakichś egzotycznych krajów, widzimy sceny, w których kibice już zniecierpliwieni niewłaściwym przebiegiem spotkania, wpadają na murawę boiska, by poczynić porządki i przestawiają albo sędziów, albo zawodników drużyny przeciwnika. Z takim właśnie zjawiskiem mamy do czynienia w ostatnich tygodniach i dniach kampanii wyborczej w Polsce.

Można by powiedzieć, że Tusk i PO już wygrali - o tym informują nas po wielokroć sondaże, komentatorzy, gwiazdy i gwiazdki medialne, tylko jeszcze tego wyniku nie ogłosiła PKW. Powtarzam - wygrali, a nie - mają wygrać. To, że MAJĄ wygrać, to już wiemy dobrze, bo o tym od kampanii w 2005 r. nam media mówią. Tym razem mobiliacja jest już we wszystkich możliwych sferach, no i strategicznie wbija się nam do głowy, że właściwie, to możemy się czuć, jakby było po wyborach. W Trójce Karnowski przekonuje o tym Gosiewskiego, tłumacząc mu, że to już jest stała tendencja wzrostowa PO (a na wspomnienie błędów sondażowni z 2005 r. wzrusza ramionami), w tejże Trójce nawet serwis sportowy zaczął się od podania wyników oglądalności debaty Tusk-Kwaśniewski (!). K. Wojewódzki w swoim niedzielnym programie wrzeszczy "RUSZ D...!", nawołując wszystkich widzów, by sprawili, byśmy się obudzili w nowym kraju, a nie w kraju "dwóch kapiszonów", po czym występuje u niego najbardziej chyba politycznie obrotowy rockmen w Polsce, nieco już omszały T. Lipiński, który zawodowo kontestacją polityków zajmuje się od kilkudziesięciu lat od czasów Brygady Kryzys, poprzez Tilt i inne projekty, a tym razem znalazł się akurat w zespole doradców PO. No bo kontestacja polityki to jedno, ale po czyjejś stronie przecież zaangażować się trzeba, więc najlepiej w partii ludzi najmądrzejszych. Podobnie, kontestujący polityków - "ZCH zbliża się...", jak pamiętamy (pieśń, która niemalże nowym hymnem komunistycznym się stała w "III RP") - P. Kukiz, którego najlepsze lata związane z pierwszą płytą Ayi RL są już odległą historią, dziś bowiem los go rzucił także w objęcia sztabowców PO. Aż dziw, że politycznie zaangażowani chłopcy z dawnego Rage Against the Machine nie zjechali się, by wesprzeć PO. A Jane Fonda? Nie wspiera? A John Travolta i "Wild Hogs"? (Na szczęście przynajmniej media zagraniczne robią, co mogą, by podtrzymywać zwycięzców na duchu (http://www2.rp.pl/artykul/2,62652.html), w czym prym wiodą niezawodne gazety niemieckie (http://blog.rp.pl/blog/2007/10/15/marek-magierowski-nieodparty-urok-postkomunisty/)).  

No, ale nieważne. Ważne bowiem, że Tusk wygrywa, bez względu na to, jak przebiegały mecze. Jeśli, jak to słusznie skonstatowała w "Rz" niedawno B. Fedyszak-Radziejowska, o czym obszernie pisał Rekontra, mecz sprowadzał się wyłącznie do fauli - wygrywa, a jeśli na ringu przeciwnik parę razy zapędził go do kornera, że aż Tusk pobladł - też wygrywa (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4581349.html). Wprawdzie zapobiegliwie "GW" dodaje pod koniec artykułu: "Sondaże przeprowadzane przez portale internetowe nie są reprezentatywnymi badaniami opinii publicznej". Ale czy to cokolwiek zmienia? Wygrał, to wygrał, no. I o to chodzi.

To mi się bardzo podoba, bo przynajmniej nie muszę się bić z myślami, że coś mogłoby być nie tak. Mam po prostu na patelni podane, do jakiego stopnia oligopol medialny w Polsce jest apolityczny czy neutralny w tym (permanentnie od 2005 r.) przedwyborczym okresie. Czy Tusk używa jakichś demagogicznych argumentów? Ależ skąd. Czy jego sukces opiera się na działalności klakierów? Gdzieżby tam. Komorowski ostatnio u Olejnikowej stwierdził, że (mówiąc o klakierach czy kibolach) obraża się zwykłych ludzi, którzy przyszli pokibicować swojemu ulubionemu politykowi. Ja osobiście takich zwykłych ludzi wolałbym nie spotkać w ciemnej uliczce, ale może brak mi po prostu empatii. Czy sondażownie manipulują prognozami dot. wyników wyborów? Może zdarzyło się tak parę razy w 2005 r., ale już nie dziś. Skąd, to niemożliwe (taki mniej więcej był ton dzisiejszej wypowiedzi Karnowskiego, w trakcie rozmowy z Gosiewskim). 

Proszę zauważyć, że cała ta kotłowanina medialna, w której już nawet takie osobliwe egzemplarze gatunku ludzkiego, jak Wojewódzki (bo o Majewskim nawet nie ma co wspominać) ujawniają swoją "filozofię państwa" (to dopiero, panie dzieju!) (http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=64217), dzieje się w biały dzień. To nie są już jakieś podchody za kulisami, jakieś tam pokrzykiwania zza pleców polityków. Mamy pełne, jednoznaczne i całkowicie antydemokratyczne zaangażowanie mediów po stronie jednego, opozycyjnego układu politycznego. Co na to "obserwatorzy z ramienia OBWE"? Ano nic. Słuchałem dziś o 7.45 w "Sygnałach Dnia" wywiadu z sekretarzem PKW (niestety nie ma tego jak na razie na stronie Polskiego Radia (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4581853.html)) i wyglądało na to, że nic złego się nie dzieje. Nie wypada więc nam zaprzeczać, jak mawia Michalkiewicz.

Może na tym ma polegać polityka, że wyboru dokonują nie wyborcy, ale SPECJALIŚCI i funkcjonariusze partyjni, którzy robią to ZA wyborców? Może wyborca zwyczajnie nie wie, kogo wybrać, wobec tego należy wyboru dokonać za niego, ogłosić wynik, a przeciętny, ciemny obywatel pójdzie ten wynik jedynie "zadekretować" wrzucając kartkę do urny. I może to się nazywa właśnie polska demokracja. 

No, to tak mi mówcie - nawet wtedy, gdy ponownie powtórzy się scenariusz z 2005 r., wtedy bowiem z tego radosnego biegu wszystkich kibiców "torujących" drogę zwycięzcy na ostatniej prostej, zrobi się pochód jak na 1 Maja w końcówce peerelu. Czego im wszystkim życzę :P 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (106)

Inne tematy w dziale Polityka