Walczyć korupcją, czy nie walczyć? Wypadałoby walczyć, ale jak walczyć, skoro jakkolwiek się walczy, to wychodzi to poniewczasie lub nie w porę. Gdy CBA zajęło się Lepperem i później Kaczmarkiem, było to z jednej strony poniewczasie (wzięliście ich najpierw do rządzenia, a potem śledzicie, podsłuchujecie, tropicie, gnębicie...), z drugiej przedwcześnie (stawiacie zarzuty, nie mając dowodów, chcecie wpłynąć na przyspieszone wybory, chcecie pokazać, jacy jesteście czyści, a przecież nie jesteście), z trzeciej - tak czy tak nie w porę i "nie tak" (głosicie, że walczycie z układem, a sami "układ" wytworzyliście itd.). Gdy PO głosiło, że to dopiero ona pokaże, jak się walczy z korupcją, co nawet na słynnej kibolskiej (używając języka Igły) debacie Tusk zdecydowanie podkreślał, a CBA wytropiło posłankę Sawicką, to zaraz się okazało, że przedwcześnie i poniewczasie. Przedwcześnie, bo trwa kampania wyborcza, a poniewczasie, bo tak naprawdę, to chodzi o przegraną debatę Kaczyńskiego z Tuskiem, a w ogóle, to "nie tak", bo przecież posłanka nie jest żadną figura w PO, opowiada niestworzone rzeczy, no a poza tym PO i tak nie miała zamiaru szpitali prywatyzować, a CBA jest policją polityczną przede wszystkim i niech pokaże nagrania dotyczące afer PiS-u. No ale, jak CBA pokazywało nagrania dot. ludzi związanych z koalicją rządową, to kpiono z PiS-u, że podsłuchuje i nagrywa swoich, że to chore standardy jakiegoś państwa rządzącego przez dyktaturę. No więc i tak źle, i tak niedobrze.
To jak powinno być? Powinno być tak, że to PO i SLD walczą z korpucją po prostu. Walczą w taki sposób, że jak się już nie da za żadna cholerę ukryć jakiejś czarnej owcy, to ją wystawiają do odstrzału, a potem prezentują odstrzelony okaz jako przykład zwalczania patyologii w życiu polityczno-społecznym. Czyż nie tak było z Rywinem? Zrobiono z faceta niemalże Ala Capone, chociaż mocodawcy byli gdzie indziej. Walka z korupcją bowiem ma ten nieprzyjemny wydźwięk, że akurat obejmuje sferę przenikania się biznesu i polityki, a - co oczywiste - politycy walczący z korupcją z PO i SLD nie chcieliby, żeby się okazało, że wśród nich ta korupcja może mieć miejsce i rzeczywiście się pojawia. Toteż CBA jest OK, dopóki nie włazi im w paradę, ponieważ oni sami wiedzą najlepiej, kogo należy wystawiać do odstrzału. W wydaniu SLD to nie zawsze może wychodzi, bo gdy Oleksy chciał u Gudzowatego wystawić tak Millera, to ten się nie dał i raczej to Oleksy popłynął kanałami. Z kolei PO błyskawicznie pozbyła się posła, którego głos ujawniło wczoraj CBA, czyli samodzielnie odstrzeliła reprezentatywny okaz, ale czy na pewno o tego posła chodziło? Czy tropy nie wiodą wyżej, dalej? Broń Boże. Tropy wiodą do CBA, a nie z materiałów zebranych przez CBA do środowiska polityków.
Teraz więc, kiedy PO polegnie w wyborach będzie spokojnie mogła zrzucić winę na CBA, no bo to przecież PO miała walczyć z korupcją, "wypalać żelazem", a nie jakieś zastępy amatorów pod wodzą wściekłego Kamińskiego. Trzeba by może tych kiboli ze studia telewizyjnego zmobilizować do jakiejś akcji odwetowej na CBA. Niech sztab kryzysowy Tuska jakąś błyskawiczną strategię wypracuje na dniach, bo trzeba będzie zacząć wypalanie żelazem we własnym środowisku, zanim wypali się cokolwiek, przejmując władzę. Chociaż, co ja gadam, w gabinecie cieni też przecież może być jakieś zdublowane CBA.
:P


Komentarze
Pokaż komentarze (98)