T. Lis przytomnie dostrzegł, że w kampanii wyborczej zaczęto "obrzucać się g...", jak to kwieciście ujął dla WP. Nic chyba dodać, nic ująć, prawda? Pomijając kwiecistość sformułowania, to trzeba przyznać, że front sprzeciwu wobec totalitaryzmu postawiony został na nogi niemalże natychmiast i co rusz to w obronie wolności obywatelskich się odzywa. Tedy i ja do komputera wyrwany z odrętwienia doskoczyłem, by swój ciemny osąd sprawy wyrazić.
Lis pisze, co oczywiste, nt. sprawy Sawickiej, że wszystko nieprzypadkowo itd. (http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=64452), dodaje jednak parę ciekawych uwag:
"Donald Tusk niemal znokautował Jarosława Kaczyńskiego, ale mamy teraz wyścig w obrzucaniu się, pardon, gównem, więc już za sekundę mało kto będzie pewnie pamiętał o debacie i diabli wiedzą, co wyniknie z sondażu, którego wyniki poznamy za kilkadziesiąt godzin."
Jednocześnie przypomina nam o incydencie z wyborów prezydenckich w USA:
"W Południowej Karolinie, gdzie odbywały się prawybory będące dla Busha ostatnią szansą, zaczęli dzwonić do porządnych obywateli przedstawiając się jako biuro badające opinię publiczną. Niby-ankieterzy zadawali jedno pytanie: Czy głosowałbyś na McCaina, gdybyś wiedział, że ma nieślubne dziecko? Drobiazg, że McCain żadnego nieślubnego dziecka nie miał. Wątpliwości zasiano. McCain przegrał..."
No i znowu - nic dodać, nic ująć. Problem jedynie w tym, że sprawa Sawickiej to nie jakieś kłamstwo czy dezinformacja, ale realne przestępstwo w dodatku wykryte "in flagranti". Czy ma to jakieś znaczenie dla Lisa? Jasne, że nie. Dlaczego wyborcy mają kierować się jakimiś informacjami nt. przedstawicieli partii, która chce wypalać żelazem korupcję, partii, w której szeregach także korupcję stwierdzono? Wyborcy powinni dowiedzieć się o korupcji "innym razem" pewnie. OK. Można machnąć ręką na logikę tego rozumowania, zwł. że zdradzają ją dziennikarze, którzy niezwykle gorliwie ujawniali i komentowali rozmaite potworne mechanizmy polityki kaczystów. No, ale wtedy to miało sens i uzasadnienie. Ujawnianie korupcji związanej z PO nie ma ani sensu, ani racjonalnego uzasadnienia.
Nieważne. O wiele ciekawsza jest ta zaiste mediokratyczna wiara w sondaże. Co następny sondaż powie? Co, do cholery, powie? Jak to wpłynie? Na co wpłynie? Widać, że dziennikarzom puszczają nerwy, ponieważ żywią przezabawny doprawdy przesąd, że media są do tego stopnia w stanie wpłynąć na opinię publiczną, że działają na zasadzie bodźca-reakcji. To stara jeszcze przedwojenna wizja mediów, zgodnie z którą odbiorcy traktowani byli jako zidiociały tłum, z którym można zrobić wszystko poprzez odpowiednią konstrukcję przekazu i poprzez w miarę regularne jego powtarzanie. Najwyraźniej lekcje pobrane od dziennikarskich mistrzów propagandy pozostawiły niezatarty ślad w psychice Lisa i odbija to mu się jakąś dziwną czkawką po latach.
Wyobraźmy sobie bowiem takiego przeciętnego odbiorcę-matoła (chyba o takiego Lisowi chodzi), który tak jak laboratoryjny szczur, w zależności od tego, jaki bodziec dostaje, w taką stronę labiryntu biegnie lub taką klapkę naciska. Jeśli w mediach podaje się takiemu tłumokowi, że PO "zdecydowanie prowadzi", to głosuje na PO, a jeśli się mu mówi, że "PiS zdecydowanie prowadzi", to głosuje se na PiS. Jeśli, media głoszą, że "zdecydowanie pnie się ku górze LiD", to szykuje się taki młotek do głosowania na LiD, naturalnie. Czy wobec tego taki buc ma jakieś poglądy? Oczywiście, że nie. Skąd miałby mieć poglądy, skoro jest bucem? Nie ma żadnych. Po robocie wraca do chałupy, siada z czipsami przed telewizorem i czeka, aż mu mediokraci powbijają do głowy, jak ma myśleć i co ma myśleć. Następnie, nazajutrz idzie do roboty i mówi to, co mu w mediach powiedzieli. Po czym wraca z roboty i znowu siada, zajada i wbijają mu do łba odpowiednie, nowsze treści. Puka do drzwi ankieter albo dzwoni, buc wstaje, "odbira telefon", no i na pytania ankietującego odpowiada tymi tekstami, jakie akurat posłyszał w telewizorze, np. z programu Lisa, że np. zagłosuje na PO, bo "ma miażdżącą przewagę w sondażach". Następnego dnia dzwoni inny ankieter, inne, nowsze sondaże opublikowane zostały przez "pracownie badawcze", toteż i buc ma inny pogląd na polską rzeczywistość i na pytanie na kogo zagłosuje, odpowiada, że na PiS, bo akurat konferencja CBA była i się mu do głowy wbiła. I tak, panie dzieju, kołomyja trwa, buc miota się od ściany do ściany i co się dzieje? Ot, jak w głuchym telefonie - ostatni komunikat zostaje zakodowany w łepetynie, zaś z tymże komunikatem taki buc wlecze się do obwodowej komisji wyborczej (ponaglany komunikatami: "idź na wybory, idź na wybory, idź na wybory", a nie z własnej jakiejś woli - buc jest bezwolny przecież), no a tam głosuje tak, jak mu kazali w ostatniej chwili.
Nic dziwnego, że taka koncepcja człowieka i odbiorcy polskich mediów jest dla Lisa przygnębiająca. Co więcej nawet dla zachodnich mediów, które - jak czytałem dziś - twierdzą, że w tej cholernej Polsce nie da się przewidzieć wyniku tych cholernych przyspiesznych wyborów. Jest ona przygnębiająca choćby z tego powodu, że nie da się wyeliminować ryzyka właśnie tego "ostatniego komunikatu", "ostatniego bodźca", tego "decydującego walnięcia prądem", które decyduje o tym, czy gryzoń (od gryzienia czipsów przed telewizorem) pójdzie w kierunku pożądanym przez eksperymentatora, czy nie. A wtedy bowiem cały eksperyment na nic. Całe piekielne, mozolne warunkowanie elektrowstrząsami czy dozowaniem karmy - na nic. Ej, jakże to tak? To od czego są media, jak nie od ustalania, w którą stronę gryzoń ma pobiec?
Ale na pocieszenie Lisowi można powiedzieć jedno. Już dwa lata temu media dokładnie "wskazywały drogę". Sondażownie nie pozostawiały cienia wątpliwości. W "Ozonie" pisano o tym, co zrobi prezydent Tusk i premier Rokita. To wszystko już było i było "jak należy", czyli odpowiednie dozowanie bodźcowania elektrowstrząsami i karmą. Ale gryzonie nie pobiegły we właściwym kierunku. Niech więc się nie martwi Lis ani g...m, ani gryzoniami, że nimi ktoś posteruje za pomocą mediów. W tym roku bowiem z mediokracją i warunkowaniem może być tak samo.


Komentarze
Pokaż komentarze (54)