Kto by pomyślał, że tak niewiele trzeba, by w ludzi wstąpiła taka siła? Wystarczyło pokrzyżować plany jednego znienawidzonego polityka, by świat cały odetchnął z ulgą? Najwyraźniej.
D. Passent: "prawdziwe święto polskiej demokracji, sukces społeczeństwa myślącego" (http://passent.blog.polityka.pl/?p=359), A. Szostkiewicz: "A najbardziej cieszę się z obywatelskiego przebudzenia młodych. Dla nich te wybory może będą tym, czym dla mojego środowiska i pokolenia były wybory 4 czerwca 1989." (http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=260) [a nie mówiłem, że cofnęliśmy się do Prapoczątku Partii Okrągłego Stołu?], GW pyta emigrantów radośnie: "To jak, wracacie?" (http://www.alert24.pl/alert24/1,84880,4602623.html), a z artykułu dowiadujemy się, m.in. o tym, jak głosujący marzli w parostopniowym mrozie, ale wytrwali. Wprawdzie OBWE "chwali PKW", a "krytykuje TVP" (jakżeby inaczej) (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4603185.html), ale to przecież ostatnia jakaś snująca się smuga nad ruinami IV RP (końca której nie omieszkała nam ogłosić niezawodna w chwilach przełomowych J. Szczepkowska). Państwo Lis, dzięki Bogu, są już w kraju (http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=124&ShowArticleId=64863), o ślubie książecej pary informowały nas media przez ostatnie dni, więc jesteśmy na bieżąco.
Na całość w euforii poszedł naczelny "Newsweeka" M. Kobosko, który przebił nawet Szczepkowską:
"Coś w tę niedzielę pękło, coś się skończyło - i to nie tylko dla przegranego w wyborach Jarosława Kaczyńskiego. Jak to powiedzieć, by nie zabrzmiało równie patetycznie jak "Proszę państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm"? A zresztą, niech tak zabrzmi. Chcę bowiem zaryzykować tezę, że 21 października 2007 roku w polskiej polityce skończył się XX wiek."
(http://www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=20520)
Może będzie za to jakieś szczególne wyróżnienie, wszak "Newsweek" stał na straży praworządności przez ostatnie dwa lata, co choćby sprawą "premiera Konownowicza z Włoch" udowodnił. No więc nareszcie skończył się XX wiek. Polska była do tyłu z wieloma rzeczami, ale nie sądziliśmy, że aż tak bardzo. Czyli nieco się w historii zagapiliśmy, lecz nareszcie jest wszystko w porządku.
M. Mazur z TVN24 za to odskoczył w historii jeszcze dalej:
"Różnie pewnie będziemy wspominać i oceniać IV RP, w jednym natomiast jej zasługi są bezdyskusyjne. Takiego powrotu spontanicznych dowcipów politycznych to chyba nikt się nie spodziewał.
Jedyny kłopot w tym, że jeżeli kiedyś ktoś, w wyniku zawirowań i wyroków historii, będzie chciał jeszcze raz, w sposób uprawniony, użyć terminu "Czwarta Rzeczpospolita", to dopiero będzie śmiesznie."
(http://www.tvn24.pl/0,61,blog.html)
Czyli już się można śmiać, ludzie, nareszcie się można śmiać. "Trybuna" wprawdzie nieco onieśmielona dopytuje S. Niesiołowskiego:
"Czy Pan może zapewnić, że skończyła się IV RP?
– IV RP nigdy nie było, więc nie miała się jak skończyć. Było kłamstwo, cynizm, obłuda, hipokryzja, podłość i nikczemność. Premier Kaczyński rządził w stylu nikczemnym, a końcówka jego rządów była nikczemna do kwadratu. Te stwierdzenia o fałszywych sondażach, cały ten cyrk w posługiwaniu się panią Sawicką były nikczemne. Polska szła przez ciemną dolinę, ale ta ciemna dolina się skończyła. Nie było żadnej IV RP. Była oszukańcza propaganda, na której Polacy się poznali i ją przekreślili. Mam nadzieję, że raz na zawsze. "
(http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2007102208) -
lecz przecież także z uśmiechem na ustach, jak na 1 maja w pradawnych czasach prosperity, bo przecież pęka ze śmiechu M. Barański, stary, ale jakże jary prezenter DTV z jaruzelszczyzny:
"Dobra nasza! Wygrało hasło „Odsuńmy PiS od władzy”."
Czy WSZYSCY mogą się mylić? Ależ skąd. No więc - śmiechu warte! Komorowski się śmiał z niskiego wzrostu premiera, Passent mówi teraz rozśmieszony do łez o "jednojajowym sojuszu", Wałęsa raduje się "uratowanym honorem Polski i Polaków" (http://wiadomosci.wp.pl/kat,64754,wid,9319441,wiadomosc.html), Mazowiecki mówi o "zwycięstwie demokracji" i "zdanym egzaminie dojrzałości" (http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/1,53880,4601186.html) śmiech słychać po salonach, jak na szampańskiej zabawie. Czy będzie się można śmiać z seplenienia i rerania Tuska? Czy młodzi satyrycy równie chętnie będą się nabijać z nowego premiera, jak z Kaczyńskiego? Zobaczymy, jaka będzie nowa mądrość etapu. Bo ja też chciałbym się z czegoś pośmiać.


Komentarze
Pokaż komentarze (81)