Historia w naszym kraju toczy się tak szybko, że ledwie wczoraj napisałem o dobijaniu do Irlandii 2, a już się okazuje, że moje krakanie okazało się jak najbardziej prorocze. Oto bowiem B. Zdrojewski przyznaje wprost, że "z niektórymi obietnicami może być ciężko". Kto by pomyślał? Nie wiemy jeszcze, jak ciężko to będzie, lecz możemy być pewni, że nie będzie lekko. To już jakaś pociecha. Okazuje się przecież, że nawet buce takie, jak my (czyli wyborcy PiS-u), są w stanie przewidzieć, że wielu rzeczy nie można zmienić w państwie metodą rzucania zaklęć. Czy PO mówiła o tym wyborcom, czy D. Tusk z rozbrajającym uśmiechem przypominał o tym premierowi J. Kaczyńskiemu podczas kibolskiej debaty? Nie przypominam sobie.
"- My podtrzymujemy swoje zobowiązania dotyczące chociażby podatku liniowego, ale nie wszystko zależy teraz od nas - mówi przewodniczący klubu parlamentarnego PO Bogdan Zdrojewski. I dodaje: - z realizacją wszystkich obietnic możemy nie dać rady."
I to mi się podoba. Załoga jeszcze nie dobiła do brzegu, ale już oczekującej dziczy wysyła jasne sygnały, że część darów, z jakimi płynęła albo diabli wzięli, albo po prostu nie było w załadunku. Jest to o tyle ważny komunikat, że lepiej wiedzieć takie rzeczy na samym początku, aniżeli gdyby się okazało, że ustawiła się z wyciągniętymi rękami kolejka na setki tysięcy osób, a darów jest tylko dla pierwszego tuzina.
"- Jednych obietnic się boję, innych nie. Nie boję się tych związanych z nastrojami. Będzie to obraz rządu odpowiedzialnego, profesjonalnego, przewidywalnego i sprawnego. To jest możliwe i to uzyskamy. Bardziej obawiam się obietnic związanych ze służbą zdrowia. Obiecaliśmy, że uporządkujemy jej sprawy. Wiem, jakie to ciężkie zadanie, bo zmagałem się z nim jako prezydent Wrocławia. Wtedy nam się udało, ale teraz będzie bardzo łatwo o potknięcie - przyznał Zdrojewski w dzienniku."
Niemożliwe. Fachowcy z PO mieliby się o coś potknąć? Po niedołęgach z PiS-u jest to jeszcze możliwe? Nikt mi nie powie, że skoro PiS doprowadził kraj do ruiny, to jego odgruzowanie to jest jakieś wyrafinowane technicznie zajęcie. Czy na pustyni nie najłatwiej postawić szklanych domów? To jednak nie wszystko:
"Według posła PO, realizacja zobowiązań partii związanych ze służbą zdrowia może być wyjątkowo ciężkia ze względu na duże oczekiwania społeczne. - Uzyskanie satysfakcjonujących efektów jest niesłychanie trudne, ale możliwe, choć niecierpliwość społeczna będzie dodatkowym wyzwaniem. To prawda, że skala oczekiwań jest wysoka i będą one niezwykle trudne do spełnienia, ale liczę, że samo uporządkowanie obszaru finansowania służby zdrowia będzie łatwiejsze. Nie mamy zamiaru zamykać szpitali, ani ich prywatyzować. Chcemy natomiast usług prywatnych, bo one są już teraz. Świadczy je 90 procent lekarzy rodzinnych. Przypomnę, że "prywatne" nie oznacza "odpłatne"."
Co na to lekarze i pielęgniarki? Wnet się przekonamy. Najgorsze jednak przed nami:
"Zdrojewski pytany o termin wprowadzenia w Polsce podatku liniowego nie chciał odpowiedzieć. Przyznał, że głównym celem Platformy jest "radykalne uproszczenie systemu podatkowego" w Polsce, co nie musi oznaczać wprowadzenia jednego progu podatkowego dla wszystkich obywateli.- System podatkowy na pewno zostanie spłaszczony, a czy uzyskamy zgodę PSL na podatek liniowy, będziemy wiedzieć wkrótce. Z pewnością będziemy zabiegać o zrealizowanie tego pomysłu i wpisanie go do programu prac rządu. Pomysł podatku liniowego wprowadzimy w życie w stopniu optymalnym - zaznaczał Zdrojewski."
(http://www.tvn24.pl/-1,1526314,wiadomosc.html)
Ale może to jakaś pomyłka? Może Zdrojewski przesadził? Może czeka nas jakieś oficjalne dementi Tuska? Na domiar złego bowiem, nie wiadomo, co z ewakuacją polskich wojsk z Iraku. To też może się okazać nie takie łatwe. No, no. Ciekawe, co powiedzą w jednostkach, które ponoć gremialnie poparły partię Tuska. Ale, co tam, najważniejsze, że N. Rokita zapowiedziała, że "może rzucić prezydenta dla męża". Pomijając już stylistykę tej wypowiedzi oraz jakąś refleksję nad emocjonalnością polityczną kobiet, to PO powinna się cieszyć, że wszystko wraca do normy, że wszyscy schodzą na ziemię. Jeszcze tylko poczekajmy, co tubylcy na to powiedzą.


Komentarze
Pokaż komentarze (56)