Najwyraźniej redaktorzy "GW"dostrzegli jakiś spadek entuzjazmu u tubylców, wobec tego dla potrzymania ducha wzięli się za sondaże, nic bowiem tak nie nastraja pozytywnie człowieka, jak porządnie zrobiony sondaż. No i co wyszło? Wyszło, że:
"Polacy są zadowoleni z wyniku wyborów. W tym radosnym nastroju poparliby Platformę jeszcze bardziej niż tydzień temu - daliby jej w Sejmie większość bezwzględną".
Ten radosny nastrój rozochocił badaczy do tego stopnia, że zaczęli drążyć "temat prezydenta". Nic bowiem już nie stoi na drodze radosnemu pochodowi do władzy partiom ludzi mądrych, jak tylko obrażalski prezydent, który jeszcze jakimiś głupimi wetami może psuć krew uczciwym politykom. I co wyszło z badań?:
"Dziś Tusk wygrałby wybory prezydenckie
Donald Tusk w kampanii wyborczej wyrósł na prawdziwego lidera swej formacji. Spytaliśmy Polaków, jak by głosowali, gdyby teraz - tuż po wyborach parlamentarnych (tak jak dwa lata temu) - odbywały się wybory prezydenckie. Szef PO miałby szansę wygrać już w I turze, zdobywając aż 50 proc. głosów!"
Cholera, nie wiem czemu więc nie przeprowadzono ich przy okazji. Dało się skrócić kadencję sejmu, to czemu by i nie prezydenta? Jak już zmieniać kraj, to na dobre, a nie tak połowicznie. Radosnym badaczom jednak i ta prognozowana pierwsza tura ewentualnych wyborów prezydenckich nie wystarczała, postanowili więc dopytać tubylców o drugą:
"A w II turze - gdyby w ogóle do niej doszło - rozgromiłby obecnego prezydenta 70 do 30 proc. Dwa lata temu to Lech Kaczyński wygrał 54 do 46 proc. Kaczyńskiemu na pewno nie pomaga trwające od wyborów milczenie."
Co ciekawsze, od razu ciekawe wyniki uzyskali inni mądrzy ludzie:
"Znacznie lepiej niż reprezentujący w 2005 r. PSL Jarosław Kalinowski (wynik 1,8 proc.) wypadłby dziś Waldemar Pawlak. A Marek Borowski - którego daliśmy do wyboru jako kandydata lewicy - powtarza swój wynik z 2005 r. (10,3 proc.)."
Ciekawe, czy dołączono do listy np. Z. Ziobbrę czy Z. Religę, czy też typowano wyłącznie przedstawicieli PO, PSL i LiD-u (ale co komu to szkodzi?). Co na to radosny wiceprezes PBS?:
"- Nic dziwnego, PiS jest od wyborów w defensywie, a Donald Tusk jak dotąd robi doskonałe wrażenie - mówi wiceprezes PBS DGA Ryszard Pieńkowski."
Ale i to jeszcze nie koniec:
"- PO w rozmowach z PSL pokazała totalną odmianę, polityka wygląda inaczej, spokojniej niż przed wyborami, i pewnie dlatego wielu Polaków widzi teraz scenę polityczną w różowych barwach - dodaje Pieńkowski."
(http://www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4624335.html)
A ja się skarżyłem, że się nic nie dzieje. Dzieje się. Tubylcy aż skaczą i piszczą z radości. Co widać na stosownych sondażach. To ja coś, po prostu przeoczyłem. Taki optymizm ostatnim razem to był chyba za E. Gierka.


Komentarze
Pokaż komentarze (56)