Jeszcze na dobre nowy rząd się nie rozsiadł w budynku Rady Ministrów, a już wiemy, że Polacy najbardziej ufają Pawlakowi i Tuskowi. Tak przynajmniej zapewnia nas TVN24. Tusk zajął miejsce wprawdzie "tuż za", ale przecież można chyba zsumować głosy albo przynajmniej nie traktować ich rozłącznie. Czyli już Relidze nie ufają? A księżnej J., tj. eks-prezydentowej? A Lisowi? Czy może raczej pytano tylko o parę osób, a dla kontrastu zestawiono jeszcze strasznego Jarkacza oraz offowego i obciachowego zupełnie Łelkam-Ewrybada? A czemu nie zapytano o Michnika lub Geremka? O, komu bardziej ufacie - Michnikowi czy Geremkowi? Na podobnej zasadzie pyta się dzieci: kogo bardziej kochasz: mamę czy tatę? W przypadku autorytetów moralnych najlepiej byłoby od razu się przyznać, że po równo kocha się wszystkich, żeby nikogo nie faworyzować, ale też nie pomniejszać. Jak jednak równo miłością obdarować wszystkich, skoro jedni bardziej miłości godni od innych? Czy Geremka nie wypada kochać mocniej niż Michnika? A Tuska bardziej od Pawlaka? Skąd w ogóle ten Pawlak w rankingu się wziął? A może miało być Tusk, ale ktoś pomerdał się z wynikami, wklepując je w euforii po pijanemu, zrobiła mu się literówka czy jak mawiają księgowe - czeski błąd - no i wyszło, że Pawlak ueber alles (http://www.tvn24.pl/-1,1527459,wiadomosc.html).
Właściwie to mnie to zupełnie nie przeszkadza. Jeszcze nigdy bowiem żaden ankieter nie zapukał do mych drzwi (może mają odfajkowane, by do mnie nie zaglądać, bo im głupoty nagadam i błędne odpowiedzi pozakreślam, może SB w 1989 r. sporządziła na przyszłość listy tych, których nie należy pytać o zdanie i akurat na mnie także trafiło?), a przecież tyle mam do powiedzenia o tylu sprawach. Skoro więc nikt nie puka, a takie sondaże publikują, to znaczy, że wiedzą lepiej ode mnie, jak jest. Niedawno wprawdzie tad9 w arcyciekawym tekście opublikowanym na łamach "NCz!" przybliżał sylwetkę Pawlaka (http://nczas.com/publicystyka/waldemar-pawlak-kim-jest/), ale jak widać, wielokrotny premier nie budzi aż takiego zainteresowania mediów, jak politycy poprzedniej ekipy. Taki niezmordowany piewca komunizmu bez wypaczeń, Passent, mimo że Kaczyński już zszedł z pierwszego planu sceny politycznej, dalej porykuje na swoim czerwonym rykowisku:
"Przemówienie cesarza było nadspodziewanie kulturalne, ale bez rewelacji (jeżeli pominąć zachwalanie CBA jako instytucji ważnej dla rozwoju gospodarczego). Nieobecność prezydenta podczas wyboru marszałka była kolejnym błędem K&K. Prezydent i cesarz nie tylko ze względów bezpieczeństwa nie chcą pokazywać się razem, żeby nikt ich nie posądził, iż są sobie bliscy. Napoleon czasami jednak wierzy w to, co powiedział, iż Polacy nie zaakceptują łatwo dwóch braci na najwyższych stanowiskach. W rezultacie mamy inauguracyjne posiedzenie Sejmu bez wystąpienie prezydenta, wybór marszałka Sejmu przy pustym fotelu głowy państwa i manifestacje na cześć Lecha Wałęsy (w której, oczywiście, cesarz udziału nie wziął). W sumie - porażka cesarza."
(http://passent.blog.polityka.pl/?p=368)
Dałby se towarzysz siana, a jednak nie może. Jeszcze mu rewolucyjny instynkt nakazuje czuwać, bo wszak nie zna Passent dnia ani godziny. Spojrzałby w przyszłość, na te szklane domy, co lada dzień powstaną, a nie oglądałby się wstecz jak niewierny przodownik pracy, co ręki do pługa przyłożyć nie chce zbyt ochoczo. Najciekawsze jednak przed nami. Oto "czytelnicy" słynnej "Trybuny" zgłaszają swoje opinie o rzeczyiwstości i rozmaite pożyteczne postulaty:
"Czy znajdzie się kiedyś jakiś Kopaliński, który sporządzi słownik insynuacji, obelg, wyzwisk, ubliżających słowotworów i słowopotworów, którymi bracia Kaczyńscy, a zwłaszcza Jarosław, hojnie częstują swoich prawdziwych i urojonych przeciwników, a następnie z porażającą bezczelnością i bez mrugnięcia okiem wszystkie te brudy przypisują tymże przeciwnikom, wmawiając ludziom, że to oni używają takich słów, a nie czyści i grzeczni braciszkowie. Doprawdy nie wiadomo – śmiać się czy płakać. (M. R., Białystok)"
(http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2007110612)
Albo takie:
"Dwa lata temu prezydent Lech Kaczyński meldował wykonanie zadania prezesowi Kaczyńskiemu. Obecnie premier Donald Tusk meldunek składa Londyńczykom – papierowemu prezydentowi i spadkobierczyni bajki o białym koniu. (S. Barbarowska, woj. wielkopolskie)"
No. Nareszcie jakoś swojsko. Po polsku.


Komentarze
Pokaż komentarze (52)